czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Choć 96 procent mieszkańców Lubelszczyzny to katolicy, w kościołach tego nie widać. Na mszę przychodzi tylko co trzeci wierny. Tak było w ubiegłym roku. – Jeśli teraz okaże się, że na mszę przyszło 40 proc. parafian, to będzie świetny wynik – mówi ks. Zbigniew Wójtowicz, nadzorujący niedzielne liczenie w archidiecezji lubelskiej.

Osobno liczy się kobiety, osobno mężczyzn. Tych, którzy tylko przychodzą na mszę i tych przystępujących do komunii. Takie rachunki Kościół prowadzi co roku od 26 lat. W tym roku zostały wyjątkowo nagłośnione przez media. Czy mogło to zmobilizować wiernych do udziału w mszy? – Już większy wpływ ma pogoda. Gdyby padał śnieg z deszczem ludzi byłoby mniej – mówi o. Hieronim Kaczmarek, przeor kościoła oo. Dominikanów na Starym Mieście w Lublinie.
Teoretycznie jesteśmy bardzo religijnym społeczeństwem. Katolicy stanowią 97,5 proc. mieszkańców archidiecezji lubelskiej. W diecezji siedleckiej 98,5 proc. a w zamojsko-lubaczowskiej aż 98,9 proc. Deklaracje deklaracjami, a praktyka praktyką. Na niedzielną mszę wybiera się średnio co trzeci wierny. W większości kobiety.
– Parafia ma 12 tysięcy wiernych. Dziś doliczyliśmy się około 4 tysięcy – mówił wczoraj wieczorem ks. Józef Dziduch, proboszcz lubelskiej parafii pw. Matki Bożej Różańcowej. Nie tracił jednak nadziei – Przed nami jeszcze jedna msza.
Na wsi było nieco lepiej. – Na mszach było tylko 40 proc. parafian. To nieco mniej niż przed rokiem – przyznaje ks. Wiesław Klimek, proboszcz z Gilowa (pow. biłgorajski). Dlaczego tak mało? – To biedny rejon. I w co drugim domu kogoś brak, bo wyjechał do pracy za granicą.
– 40 procent? To byłby świetny wynik – mówi ks. Zbigniew Wójtowicz, który w lubelskiej archidiecezji nadzoruje akcję liczenia parafian. – To byłby znak, że następuje ożywienie religijne.
Ożywienie przychodzi w święta, gdy w oknach całej Polski świecą choinki. I przybywa też wiernych – Jak każda parafia, mamy tak zwanych katolików wielkanocnych. Do sakramentów przystępują tylko przy okazji największych świąt kościelnych – dodaje ks. Antoni Świerkowski, proboszcz parafii w Dorohusku.
Co zrobić, by na mszę przychodziło więcej ludzi? – Rodzina i rodzice. To oni w pierwszej kolejności mogą mobilizować – mówi bp. senior Bolesław Pylak. Ale rodzice nie muszą o wszystkim wiedzieć. – Wierzę w Boga a nie w Kościół – mówi 12-letni Piotrek z Lublina, który zamiast na mszę, idzie z kolegami przed osiedlowy sklep. – Muszę gdzieś tę godzinę przeczekać. To rodzice mnie wyganiają na mszę.
Księża robią co mogą, by przyciągnąć wiernych. Szczególnie tych młodych. – Mamy 9 drużyn w parafialnej lidze piłki nożnej. Teraz tworzymy ligę halowej piłki siatkowej. Zgłosiło się już 6 drużyn – wylicza ks. Marian Daniluk, proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Białej Podlaskiej.
– Nie obarczajmy odpowiedzialnością tylko duchownych. Kościół to także świeccy. I to oni tworzą jego oblicze – mówi bp Pylak. – A im mniej będzie ludzi w kościołach, tym więcej ich będzie w więzieniach. I na odwrót.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!