niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Masakra na uniwersytecie w USA

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 kwietnia 2007, 10:35

Szok i niedowierzanie - tak można opisać to, co przeżywają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych.

We wczorajszej strzelaninie na uniwersytecie w Blacksburg zginęły 32 osoby. 15 innych trafiło do szpitala. Choć w USA podobne tragedie już się zdarzały, nigdy jeszcze uzbrojony szaleniec nie zabił tylu ludzi.
Okoliczności tragedii wciąż są niejasne.
- Zamachowiec popełnił samobójstwo i nie został jeszcze zidentyfikowany - podał szef policji sprawującej nadzór nad kampusem, Wendell Flinchum. Zabójcą był prawdopodobnie 24-letni student z Szanghaju, przebywający w USA od niespełna roku na wymianie uczelnianej.
Wszedł najpierw, zaraz po 7.00 rano, do akademika w uczelnianym kampusie, gdzie zastrzelił swoją byłą dziewczynę i jej nowego chłopaka. Potem gdzieś znikł. Pozostaje zagadką, dlaczego na miejsce nie przybyła od razu policja, nie zapewniła uczelni ochrony, dlaczego władze szkoły nie zaalarmowały wszystkich o grożącym im niebezpieczeństwie i nie odwołały zajęć. Dwie godziny później morderca pojawił się znowu, tym razem w głównym budynku uczelni i dokończył dzieła. Dopiero wtedy wezwano policję z Blacksburga - kiedy uzbrojona ochrona politechniki nie mogła sobie poradzić z sytuacją.

Ataki spowodowały chaos i panikę. Niektórzy studenci skakali z okien budynków usiłując uciec z miejsca strzelaniny.
- Usłyszeliśmy zza ściany coś, co brzmiało jak dźwięki ogromnego młota. Jak z jakiejś budowy. Potem nastąpiły krzyki, więc stało się jasne, że to coś całkiem innego. Ktoś, chyba Jamal, powiedział: to strzały. Zaczęliśmy najpierw przewracać biurka, myśląc, że się za nimi schowamy. Potem ktoś otworzył okno i wszyscy zaczęli wyskakiwać. Wyskoczyłem chyba jako ósmy, albo dziewiąty. Ci za mną zostali już trafieni. Są teraz w szpitalu - relacjonował Alec Calhoun, 20-letni student drugiego roku mechaniki precyzyjnej.
Prezydent Bush wyraził współczucie rodzinom ofiar tragedii i zapowiedział udzielenie im pomocy. Bush rozmawiał telefonicznie z gubernatorem stanu Wirginia i z prezesem uniwersytetu Virginia Tech, Charlesem Stegerem.
Tragedia w Wirginii przyniosła bardziej tragiczne żniwo niż poprzedni podobny incydent z 1 sierpnia 1966 r., kiedy 25-letni student Charles Whitman zastrzelił 13 osób i ranił 31 na uniwersytecie stanu Teksas w Austin.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!