piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Masz fach w ręku, to masz pracę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 grudnia 2007, 19:57

Tyle ofert pracy, co w tym roku, jeszcze na Lubelszczyźnie nie było. Największe wzięcie mają osoby ze średnim i zawodowym wykształceniem.

Szczególnie, gdy potrafią szyć, gotować, sprzątać, murować i strzyc.

- Tylko w ciągu pierwszego półrocza mieliśmy 5 tys. więcej ofert niż przed rokiem - wylicza Urszula Żolińska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. - A wciąż ich przybywa.

Szczególnie poszukiwani są sprzedawcy, którzy mogli przebierać aż w 3030 ofertach, zaraz potem plasują się pracownicy biurowi (2891) i niewykwalifikowani robotnicy (2220). Praca czeka też w administracji (1291 ofert) i na budowie (1102).

- Nie da się ukryć, że największy boom mamy w usługach, handlu, budownictwie i gastronomii. I w tych branżach można dziś znaleźć zatrudnienie - podkreśla Tomasz Piecak, z-ca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Lublinie. - Łatwiej o pracę jest mężczyznom niż kobietom. Panie największy wybór mają w ofertach dla sekretarek i krawcowych.

- Nie jest łatwo o dobrą krawcową - przyznaje Mirosław Flis, szef zakładu szyjącego pościel i odzież medyczną. - To kwestia umiejętności, a nie wykształcenia. Dlatego wciąż szukamy zdolnych pań potrafiących szyć.

Na zasiłku nie posiedzą też długo kierowcy ciężarówek, murarze, kucharki, pomoce kuchenne, kelnerzy, kasjerzy, fryzjerzy, magazynierzy i sprzątaczki. - Dla każdej z tych profesji mieliśmy po co najmniej kilkaset propozycji pracy. I wszystkie schodziły na pniu - dodaje Żulińska. - Gorzej z ofertami dla osób z wyższym wykształceniem.

Pod koniec września najliczniejszą grupę bezrobotnych w naszym województwie stanowiły jednak osoby z wykształceniem niższym i gimnazjalnym (28 proc.) oraz zasadniczym zawodowym (27 proc.) Wykształcenie policealne i średnie zawodowe miało 25 proc. bezrobotnych, a wyższe jedynie 9 proc. - Jeszcze niedawno takie osoby miały problem ze znalezieniem pracy. Ale sytuacja zmienia się na ich korzyść. Dziś mogą bezpłatnie zdobyć nowe umiejętności, przekwalifikować się i przebierać w ofertach - mówi Joanna Gładysz, psycholog i doradca zawodowy z PUP w Lublinie. - Problem leży w chęci do pracy. Często słyszę: nie opłaci mi się pracować za minimalną pensję, wolę siedzieć w domu i od czasu do czasu dorobić trochę "na czarno”. I na to nie poradzi nawet największa liczba ofert pracy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
AN
lubelak
henryk szczepanski
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

AN
AN (10 grudnia 2007 o 12:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pod koniec września najliczniejszą grupę bezrobotnych w naszym województwie stanowiły jednak osoby z wykształceniem niższym i gimnazjalnym (28 proc.) oraz zasadniczym zawodowym (27 proc.) Wykształcenie policealne i średnie zawodowe miało 25 proc. bezrobotnych, a wyższe jedynie 9 proc.

Nowy rodzaj wykształcenia? Wyższe to znaczy ukończone studia, a niższe to jakie? Nie podstawowe, nie zawodowe, nie gimnazjalne, nie średnie ...
Rozwiń
lubelak
lubelak (8 grudnia 2007 o 18:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciekawe czy osoby które zachęcają do pracy za niskie wynagrodzenie tez chcieliby pracować za minimalne wynagrodzenie w sytuacji gdyby nie mieli godziwej pracy
Rozwiń
henryk szczepanski
henryk szczepanski (8 grudnia 2007 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe tylko jaka płaca za tą pracę??!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!