czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Milcz, bo pójdziesz siedzieć

Dodano: 22 stycznia 2006, 22:01

Krzysztof Rak z Trzebieszowa został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu za to, co napisał w skardze na brutalnego pracownika policji z Łukowa.
Krzysztof P., kilkakrotny mistrz Polski w karate, po cywilnemu szkoli i egzaminuje łukowskich policjantów. Prowadzi też dyskotekę w Trzebieszowie. W ub. roku mieszkający w tej wsi Rak napisał na niego trzy skargi do komendanta policji. Dotyczyły m.in. bijatyk w dyskotece. Jej właściciel poczuł się zniesławiony. W sądzie za Rakiem murem stanęli świadkowie. Również w rozmowie z Dziennikiem przekonywali, że skargi Raka na Krzysztofa P. nie były bezpodstawne.
– Chciałem zabrać z dyskoteki brata – opowiadał nam Waldemar Karwowski. – Wówczas pojawił się Krzysztof P. i uderzył mnie pięścią. Złamał mi nos.
Policja w Trzebieszowie, gdzie komendantem jesz szwagier Krzysztofa P., odmówiła wszczęcia postępowania. Po doniesieniu Andrzeja Zabłodzkiego i Andrzeja Świderskiego, kolejnych ofiar krewkiego właściciela dyskoteki, Krzysztofowi P. postawiono zarzut pobicia. Prokuratura w Łukowie uznała jednak, że pobici mają niewielkie obrażenia i umorzyła sprawę. Umorzeniem zakończyła się także sprawa pobicia przez Krzysztofa P. innej osoby. On sam wszystkim zarzutom konsekwentnie zaprzeczał.
Dziennik opisywał te sprawy. Kilkoma z nich na nowo zajęła się prokuratura, tym razem w Radzyniu Podlaskim. Tyle że większość z nich umorzyła.
– Z powodu przedawnienia albo braku danych uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa – tłumaczy Janusz Syczyński, radzyński prokurator rejonowy. Umorzyła nawet sprawę Karwowskiego, któremu Krzysztof P. miał złamać nos. – Świadkowie rozbieżnie przedstawiali przebieg zajścia, więc prokurator nabrał wątpliwości, czy faktycznie do niego doszło – tłumaczy Syczyński.
Również sąd w Łukowie, przed którym Rak odpowiadał za zniesławienie Krzysztofa P. uznał, że świadkowie są niewiarygodni. I skazał Raka na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Sąd za okoliczność obciążającą uznał także to, że Rak przyszedł poskarżyć się do Dziennika. I ostrzegł go, że jak dalej będzie tak postępował, to może pójść siedzieć.
Rak w piątek odwołał się od wyroku.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!