piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Miliony hulają z wiatrem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 grudnia 2006, 18:50

Kilkadziesiąt gmin z naszego regionu mogłoby zarabiać ogromne pieniądze na elektrowniach wiatrowych.

Są warunki i inwestorzy też. Nie ma za to szczegółowych badań. Bo, zdaniem urzędników, szkoda na nie pieniędzy.

- Budowa elektrowni wiatrowych w naszym regionie jest możliwa. Trzeba tylko znaleźć dobre lokalizacje - wyjaśnia prof. Wojciech Jarzyna z Politechniki Lubelskiej, jeden z największych w Polsce specjalistów w tej branży.
W naszym regionie takie miejsca występują. Są wskazane na tzw. mapie wietrzności opracowanej przez meteorologów. - Nawet do mnie przychodzą co jakiś czas inwestorzy z Polski czy z zagranicy - dodaje prof. Jarzyna. - Ale rezygnują, bo nikt na Lubelszczyźnie nie przeprowadził bardziej dokładnych badań wiatru. Brak również doświadczenia w zakresie pozyskiwania dofinansowania dla energetyki odnawialnej. Bez tego ewentualni inwestorzy nie zaryzykują.
W ten sposób przechodzą nam koło nosa miliony zł. Dzięki elektrowniom wiatrowym gmina Darłowo stała się jedną z najbogatszych w Polsce. - Stoi już u nas 20 elektrowni, 40 kolejnych ruszy w 2008 r. - wyjaśnia Franciszek Kupracz, wójt Darłowa. - Tylko z tytułu płaconych przez ich właścicieli podatków do naszego budżetu będą rocznie wpływały 2 mln zł.
Prąd z Darłowa trafia m.in. na Lubelszczyznę. A moglibyśmy go produkować sami. - Pewnie, że jesteśmy zainteresowani - podkreśla Marek Czub, wójt Stoczka Łukowskiego, miejscowości, która znalazła się wśród najlepszych lokalizacji na opracowanej przez meteorologów mapie. Podobnie jak Urzędów. - Tyle tylko że nic o tym nie wiemy - mówi Wiesława Ciupac, sekretarz tamtejszego Urzędu Gminy, który o tzw. mapie wietrzności dowiedział się od nas.
Mapa powstała na zlecenie wojewódzkiego Biura Planowania Przestrzennego w ramach projektu: "Odnawialne Źródła Energii na Lubelszczyźnie”. Pieniądze (235 tys. zł) dał Urząd Marszałkowski. - W ramach programu odbyliśmy trzy wyjazdy studyjne - wylicza Henryk Szych, dyrektor biura. Jednak na temat elektrowni wiatrowych biuro nie zorganizowało żadnego szkolenia. - Nie ma sensu robić drogich badań wiatru dla obszaru, na którym nigdy nie będzie inwestycji.
• Podobno chętni inwestorzy są. Tyle że bez tych dodatkowych badań nie wyłożą pieniędzy na budowę elektrowni.
- U mnie nie było żadnego - ucina Szych. Ale dodaje, że obszary zaznaczone przez meteorologów na mapie znajdą się jednak w zaktualizowanym planie zagospodarowania przestrzennego naszego województwa. - Poza tym, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy po zakończeniu projektu o odnawialnych źródłach energii, bardziej szczegółowo zajęli się jego poszczególnymi częściami. Same gminy też powinny się zainteresować zrobieniem u siebie pomiarów wiatru.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!