sobota, 23 maja 2015 r.

Dęblin: Polecą na podbój kalifornijskiego nieba

Dodano: 14 lutego 2012, 21:55
Konstruktorzy wraz z opiekunem podczas testowania modelu (KMK WSOSP)
Konstruktorzy wraz z opiekunem podczas testowania modelu (KMK WSOSP)

Są młodzi i realizują wspólną pasję – budują bezzałogowe modele latające. W marcu efekty swojej pracy zaprezentują podczas prestiżowych zawodów w USA. – Nasz zespół jedzie po zwycięstwo – zapowiada Monika Kowalczyk z Koła Młodych Konstruktorów "Szkoły Orląt” w Dęblinie.

Wojciech Lorenc, Paweł Mietecki, Krzysztof Figur oraz Monika Kowalczyk to członkowie Koła Młodych Konstruktorów i jednocześnie studenci cywilni Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Pod opieką ppłk. dr. Adama Wetoszki zespół od trzech lat próbuje swoich sił w Aero Design w kalifornijskim Van Nuys.

– Najpierw było ósme miejsce, rok później poprawiliśmy się o jedną lokatę. W tym roku mamy solidne podstawy, żeby powiedzieć, że celujemy w wygraną – zdradza Monika Kowalczyk z Koła Młodych Konstruktorów.

Jest o co walczyć. Konstruktorskie wysiłki czujnie obserwują wielkie koncerny lotnicze i zbrojeniowe jak Lockhead Martin czy agencje rządowe jak NASA. Zwycięskie drużyny mogą liczyć na propozycje współpracy oraz oferty zatrudnienia. – W poprzednich latach takie propozycje otrzymali studenci Politechniki Warszawskiej – dodaje Adam Wetoszka.

Zawody organizuje międzynarodowe stowarzyszenie Society of Automotive Engineers (SAE). Biorą w nich udział ekipy z uczelni technicznych z całego świata. Startujące drużyny muszą zbudować model o jak największym udźwigu lub najlepszej aerodynamice. Podczas prezentacji poprzedzającej zasadniczą część zawodów muszą również przekonać sędziów do słuszności zastosowanych rozwiązań.

W tym roku Wojciech, Paweł i Krzysztof pojadą do Stanów z dwoma modelami, które będą rywalizować w klasach: Micro i Regular.

Pierwszy z nich to Lapwing czyli czajka. Jest zbudowany w 90 proc. z włókna węglowego i szklanego. Został komputerowo zaprojektowany i wycięty za pomocą obrabiarki cyfrowej. W klasie mikro chodzi o to, by waga modelu była jak najniższa w stosunku do dodatkowej masy, która zostanie umieszczona we wnętrzu samolotu podczas konkursu. Mikrus, który udźwignie najwięcej, wygra.

Drugi model to Stork (czapla). Jest znacznie większy i został wykonany ze sklejki oraz balsy lotniczej. Wystartuje w klasie regular, a tutaj najbardziej liczy się aerodynamika. W tej klasie powalczą duże modele. – Hipotetycznie samolot mógłby wznieść się w powietrze z małym dzieckiem na pokładzie – tłumaczy Monika Kowalczyk z dęblińskiego KMK.

– Projekty młodych konstruktorów z Dęblina są bardzo ambitne. To suma naszych doświadczeń. Wykorzystaliśmy te najlepsze. Sukcesywnie eliminowaliśmy słabe punkty. Czuję, że sprawdzimy się w Kalifornii – śmieje się Wetoszka.
Czytaj więcej o:
0 komentarzy
Skomentuj
Na czas ciszy wyborczej wyłączyliśmy możliwość
komentowania na naszym forum. Zapraszamy do dyskusji po zakończeniu ciszy wyborczej.
Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje