niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Nabici w studia

Dodano: 14 stycznia 2002, 15:12

W zeszłym roku mury działającej w Biłgoraju Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania opuściła setka pierwszych absolwentów. Po kilku latach nauki, od nas dowiadują się, że zdobyli dyplom uczelni, która na swoją działalność nie ma zezwolenia.

Wielka radość

Cztery lata temu, biłgorajscy maturzyści skakali z radości na wieść, że w mieście powstanie pierwsza w jego historii wyższa uczelnia. Żaden z nich nie przypuszczał, że podejmuje studia w placówce, która tak naprawdę nie ma prawa do prowadzenia zajęć poza swoją główną siedzibą w Rykach.
- Uczelnia otrzymała zgodę na działalność dydaktyczno-naukową jedynie w Rykach. Jej władze wystąpiły o zezwolenie na utworzenie filii w Biłgoraju, ale zgody nie otrzymały. Wszelka działalność uczelni poza Rykami jest bezprawna - mówi Małgorzata Szelewicka, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.
Instytucja wynajmująca szkole pomieszczenia nie przywiązuje do tego wagi.
- Kwestia legalności funkcjonowania szkoły nie jest dla nas najważniejsza - uważa Czesław Bakota, dyrektor Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej w Biłgoraju. - To ich sprawa.
A co na to wszystko uczelnia? Henryk Bednarski, pełniący obowiązki rektora WSUPiZ wyjaśnia, że placówka w Biłgoraju formalnie nie jest filią, ale punktem konsultacyjnym. Przyznaje jednak, że do takiej działalności zezwolenie jest również niezbędne, więc właśnie zamierza o nie wystąpić. A to, że kilkuset ludzi, którzy za semestr płacą po tysiąc złotych nie ma zielonego pojęcia o zasadach na jakich zdobywają wiedzę, rektor Bednarski uważa za zupełnie normalne. - Nie widzieliśmy potrzeby informowania studentów, bo uważam, że są to wewnętrzne sprawy szkoły - tłumaczy.

Czas na dojazdy

- Czuję się oszukana. Obiecywali złote góry, studia magisterskie, a teraz nawet nie wiem, czy w ogóle mogę posługiwać się dyplomem - oburza się Wioletta, zeszłoroczna absolwentka.
Zdaniem H. Bednarskiego, studenci mogą spać spokojnie i nikt nie zarzuci im nieważności świadectw. Ponadto zapowiada, że aby naprawić błąd, uczelnia czasowo zrezygnuje ze swojej obecności w Biłgoraju, a 400 studentów - do uzyskania zgody na działalność punktu konsultacyjnego - będzie kontynuować naukę w oddalonych o grubo ponad 100 kilometrów Rykach.
- Wybrałem tę szkołę, bo jest na miejscu. Nie wiem, czy zdecyduję się na dojazdy. To przeszkodzi mi w pracy i zwiększy koszty - mówi Robert, student III roku. Rektor Bednarski obiecuje, że koszty dojazdów weźmie na siebie szkoła.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO