wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Nadjeżdżają z Zachodu

  Edytuj ten wpis

Tłok jest tak duży, że niektóre komisy wstrzymały przyjmowanie samochodów. Z kwitkiem odprawiani są m.in. właściciele matizów, polonezów i seicento. Największe wzięcie mają ściągane z Zachodu volkswageny golfy i ople.

– Od tygodnia nie przyjmujemy już samochodów – mówi Paweł Finkowski, pracownik komisu przy ul. Zamojskiej w Lublinie. – Mamy na placu 150 aut. Więcej się nie zmieści. A gdybyśmy mieli większy plac, to bez problemu przyjęlibyśmy dwa razy tyle samochodów.
Największym powodzeniem cieszą się volkswageny golfy. Sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Trudno jest sprzedać poloneza czy citroëna. Zamiast kilkuletniego polskiego auta klienci wolą nawet 10-letnie niemieckie auto. Niektóre są w bardzo dobrym stanie. Klienci szukają przede wszystkim samochodów 8–10-letnich z silnikiem Diesla lub na gaz.
Podobnie jest w komisie „Giełdowym” przy al. Spółdzielczości Pracy. Do sprzedaży wystawiono prawie 200 samochodów. Trudno się przecisnąć. – Zdarza się, że niektóre samochody stoją najwyżej dzień, dwa i znajdują kupca – mówi Marcin Krygier, właściciel komisu. – Tak było ostatnio z golfem III z 1993 r. W dobrym stanie, od pierwszego właściciela. Poszedł za 13 tys. zł. Gorzej jest z polonezami, seicento. Nie mają popytu także samochody koreańskie.
Z podaży cieszą się też klienci. – Nie sądziłem, że dożyję czasu, kiedy za cztery pensje będę mógł kupić w miarę dobry samochód – mówi Andrzej Doszko z Lublina. – Za 12–13 tys. zł można już znaleźć auto nawet z klimatyzacją.
Najwięcej samochodów sprowadzanych jest z Niemiec i Holandii. – Rynek został tam już opanowany przez Turków – mówi Krzysztof D., importer używanych samochodów. – Coraz mniej jest okazji. Turcy potrafią przy tym oszukać. Ostatnio spotkałem się z przypadkiem, że nawet licznik z kilometrami był cofnięty. Zabierają z samochodów radia. Każą sobie płacić za nie dodatkowo od 10 euro wzwyż. Podobnie jest np. z dywanikami. Kilka lat temu samochody w komisach na Zachodzie były wypucowane, zadbane i z pełnym wyposażeniem. Teraz zrobiło się dziadostwo.
Auta na Zachodzie podrożały od maja, czyli naszego wejścia do unii, o ok. 30 proc. Mimo to na jednym samochodzie można zarobić nawet kilka tysięcy złotych. – Opel vectra kosztował mnie w sumie razem z przywozem do Lublina 850 euro – mówi Krzysztof D. – Sprzedałem ja za 8 tys. zł. Klient musiał dołożyć jeszcze ok. 1,5 tys. zł za zarejestrowanie go. Zarobiłem prawie 4 tys. zł na jednym samochodzie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!