środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Nadział się na klamkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 kwietnia 2006, 20:47
Autor: Ewa Stępień

Metal prawie na wylot przebił ramię 14-latka. Żeby przewieźć chłopca do szpitala, trzeba było odkręcić klamkę od drzwi. Pierwszej pomocy udzielił gimnazjaliście konserwator szkolny.

Ranny nastolatek przeszedł operację w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Wyjmowanie klamki z jego ciała i zszywanie poszarpanych mięśni trwało pół godziny. - Na szczęście główne naczynia krwionośne i nerwy nie są uszkodzone - mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii.
Metalowa, pokryta białą emalią, klamka leży teraz w szufladzie profesora. Jej rączka ma 11 cm długości, trzonek - 4 cm.
Jak doszło do wypadku? - Kolega uciekał. Tuż przed nosem zamknął mi drzwi. No i się nadziałem. Nie poczułem, kiedy metal wszedł w rękę. Dopiero później zaczęło boleć. Posadzili mnie na krześle. A konserwator odkręcił klamkę od drzwi. I z nią przywieźli mnie do szpitala - opowiada Paweł.
Anna Ducin, zastępca dyrektora Gimnazjum w Jastkowie, zapewnia, że nauczyciele dyżurni nie pozwalają uczniom szaleć po szkole. - Trudno mieć oczy dookoła głowy. Święta idą. Dzieci zaczynają oblewać się wodą.

Kilka lat temu klamka przebiła lubelskiej uczennicy policzek. Weszła przez usta. Przeszyła policzek wyrywając płat skóry. Lekarze pozszywali twarz. Dziennik opisywał też wypadek w szkole w Ciecierzynie. Ośmiolatek zranił się w toalecie. Jedną kabinę od drugiej oddzielała ścianka. Starsi koledzy rzucili na nią chłopca, a on chwycił rękami za jej górny kraniec. Kiedy się opuszczał, nadział się podbrzuszem na hak, na którym zawiesza się kawałki papieru toaletowego. Był operowany.
- W roku szkolnym 2003/2004 doszło do ośmiu tysięcy wypadków w szkołach i przedszkolach woj. lubelskiego; w 2004/2005 do ponad siedmiu tysięcy - podlicza Jerzy Surma z lubelskiego Kuratorium Oświaty.
Michał Witkowski z PZU dodaje, że w ubiegłym roku na Lubelszczyźnie wypłacono prawie 17 tysięcy odszkodowań z tytułu ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków dzieci, młodzieży w szkołach i innych placówkach. - Najczęściej za złamania kończyn, skręcenia stawów, złamania nosa na skutek upadków ze schodów lub urazów podczas lekcji wf. Odszkodowania wynoszą najczęściej kilkaset złotych.

TO SIĘ W GŁOWIE NIE MIEŚCI

• Rowerzysta wiózł metalowe krzesło. Przewrócił się, a noga od mebla wbiła się przez usta w czaszkę. Przeżył.
• Rolnik nadział się na dyszel od wozu konnego. Ludzie odcięli nieszczęśnika. I z kawałkiem dyszla tkwiącego w klatce piersiowej zawieźli do szpitala. Operacja się udała.
• 63-latka bolała głowa. Zrobili mu prześwietlenie. Na zdjęciu zobaczyli 12-centymetrowy nóż bez trzonka. Mężczyzna przypomniał sobie, że któregoś dnia był pijany i spadł z taboretu. Coś go zakłuło, ale nie zwrócił na to uwagi. Potem zaczął szukać ulubionego noża. Ale znalazł tylko trzonek.
• Lekarze nie wiedzieli, co dolega małej dziewczynce. Aż zrobili zdjęcie rentgenowskie. A tam widać było kredkę długości
12 centymetrów tkwiącą w pośladku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!