poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Nasi w Iraku na razie bezpieczni

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 listopada 2007, 17:38

Polscy żołnierze złapali terrorystów, którzy w sobotę ostrzelali naszą bazę w Diwaniji. W pogoni za zamachowcami nie uczestniczyli wojskowi z Lubelszczyzny.

Bo ci od ponad tygodnia... mają inny rozkład zajęć.

- Część żołnierzy ma od kilku dni nieco inne zadania do wykonania - wyjaśnia nam prosto z Iraku ppłk Włodzimierz Głogowski, szef Wydziału Prasowo-Informacyjnego Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe.
Chodzi o ponad 30 żołnierzy z 3. Brygady Zmechanizowanej w Lublinie, którzy tworzą tzw. grupę bojową. To oni wyjeżdżają na patrole i inne akcje (pozostali z 50-osobowej grupy z Lublina zapewniają zaplecze administracyjne i techniczne w bazie).
Właśnie na jednym z takich patroli w zeszły piątek zginął 31-letni plut. Andrzej Filipek z podlubelskiej miejscowości Sporniak. Jego samochód najechał na minę-pułapkę. Ranni zostali trzej pozostali żołnierze jadący autem. Dwóch - podobnie jak Filipek - służyło w 3. Brygadzie. Jeden z nich stracił rękę.
- To wydarzenie wstrząsnęło całą naszą jednostką. A żołnierze, którzy są w Iraku, przeżyli to jeszcze bardziej - podkreśla płk Jerzy Różak, dowódca Brygady. - Zwłaszcza żołnierze z Lubelszczyzny - dodaje mjr Dariusz Kacperczyk z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych.
- Wojskowi z poszczególnych jednostek i regionów trzymają się tam razem. Razem mieszkają, wyjeżdżają na patrole, spędzają wolny czas - tłumaczy Kacperczyk. - Śmierć bliskiego kolegi mogła na nich mocno wpłynąć.
Właśnie dlatego lubelscy wojskowi dostali 2-tygodniową kwarantannę. Nie uczestniczą w akcjach poza bazą, częściej rozmawiają z psychologami, mają więcej wolnego czasu. Do akcji wrócą dopiero w poniedziałek.
- To standardowe działanie - tłumaczy Elżbieta Lisowska, dziennikarka, która była już na dwóch misjach w Iraku, ostatnio w czerwcu tego roku. - W Iraku jest teraz bardzo niebezpiecznie. Żołnierze są atakowani nieustannie. Na każdym kroku można natrafić na minę. To powoduje ogromne obciążenie psychiczne.
Jeden z takich ataków został przeprowadzony w sobotę. Na bazę Echo, gdzie stacjonują polscy żołnierze, terroryści przeprowadzili atak moździerzowy. Ośmiu wojskowych zostało lekko poszkodowanych. - Nie mamy informacji o tym, żeby którykolwiek z nich był od nas - mówi płk Różak.
W chwilę po ataku w pościg za zamachowcami ruszył polski patrol. Śmigłowcami i wozami bojowymi dogonili pięciu terrorystów, ostrzelali ich i zatrzymali. Bojówkarze przyznali się też do podłożenia miny-pułapki, która w kwietniu zabiła polskiego żołnierze i raniła czterech innych.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ktoś
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ktoś
ktoś (13 listopada 2007 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dogonili ich a oni przyznali się,pic na wode,trzeba przecież mieć jakieś sukcesy więc od czego sposoby aby znaleźć kozłów ofiarnych,niech znajdą zamachowców na gen.Pietrzyka,to byłoby coś,jakoś nie mili oporów przed wyjazdem,co tam,kasa się liczy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!