niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Naszego doktora obrzucili mięsem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 czerwca 2007, 19:59

Za przyjęcie 20 zł i 3 kilogramów wieprzowiny lekarzowi rodzinnemu z Dołhobyczowa grozi do 8 lat więzienia.

- Przeciwko musze wyciągnięto armatę - tak aferę skomentowała wczoraj Małgorzata Brennek z Transparency International, organizacji walczącej z korupcją.
O sprawie pisaliśmy w ubiegły poniedziałek. Przypomnijmy. Na początku kwietnia 65-letnią kobietę bolał brzuch. Był ranek, ośrodek zdrowia jeszcze nieczynny. Mąż pacjentki miał wręczyć lekarzowi, Arturowi G., 20 zł za przyjęcie cierpiącej. Z policyjnych ustaleń wynika też, że przed sześcioma laty do tego samego lekarza o pomoc zwróciła się matka 21-letniego mężczyzny. Jej syn skręcił rękę. Kobieta wzięła 3 kg wieprzowiny i wybrała się do Artura G. Doktor podobno mięso wziął, mężczyznę przyjął.

Kilka dni temu do gabinetu lekarza zapukało 4 funkcjonariuszy. Usłyszał zarzut: przyjmowanie korzyści majątkowych. Grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. - Pacjenci mieli przekonanie, że bez łapówki nie ma co liczyć u Artura G. na dobre potraktowanie - mówi sierżant Justyna Popek z hrubieszowskiej policji.
W Dołhobyczowie zawrzało. Kazimiera Kapusta jest "mięsną aferą” oburzona. Uważa, że oskarżenia są wyssane z palca. Dwa lata temu jej mąż miał zator płucny. Artur G. przychodził na każde wezwanie. - Ani razu nie pojawiła się z jego strony sugestia wręczenia łapówki. Ktoś go wrabia - uważa.
Co na to doktor Artur G.? - Żadnych łapówek nie dostawałem - zapewnia. - Kawałek placka czy kilka jajek to podziękowanie za leczenie, którego na wsi nie wypada odmówić...
Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Pracodawców jest oburzona. - Doktor nie pełni funkcji publicznej i nie można mu przedstawić zarzutu przyjęcia korzyści majątkowej - mówi. - Nasi prawnicy nie mają tu wątpliwości. Dlaczego? Artur G. jest lekarzem Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, a porady medycznej nie uzależniał od prezentów. To były darowizny!
Czy zatem dojdzie do procesu? - Zebraliśmy materiał, postawiliśmy zarzuty i się z nich nie wycofamy. Decyzję o tym, czy akt oskarżenia trafi do sądu, czy sprawa zostanie umorzona podejmie prokuratura - stwierdziła wczoraj sierżant Popek.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!