niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Nie ma gorszych i lepszych pacjentów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 grudnia 2002, 19:49

Dla nas nie ma pacjenta lepszego lub gorszego. Szczególnie teraz, zimą - mówi dr Piotr Cioczek, dyrektor szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. - Są po prostu ludzie potrzebujący pomocy. Na chirurgicznej izbie przyjęć jest węzeł sanitarny i staramy się tych ludzi doprowadzić do porządku.

Lekarze z lubelskiej Kliniki Chorób Wewnętrznych SPSK 1 wystosowali do swojej dyrekcji protest przeciw konieczności badania osób przywożonych przez policję. Jednym z argumentów było to, że są to pacjenci brudni, o odrażającym wyglądzie i agresywnym w zachowaniu. Pisaliśmy o tym we wczorajszym Dzienniku.
- Problem się nasilił od kiedy zlikwidowano w Lublinie izbę wytrzeźwień - dodaje Cioczek. - Uważam, że miasto poszło po linii najmniejszego oporu, a jako gospodarz terenu jest też odpowiedzialne za los swoich mieszkańców.
Do szpitala przy Biernackiego w Lublinie przywożeni są często pacjenci bez butów, ciepłej odzieży. Personel przynosi ubrania z domu, w ośrodkach opiekuńczych załatwia formalności.
- Właśnie wczorajszej nocy przywieziono dwóch takich pacjentów. Brudnych, zanieczyszczonych, pod wpływem alkoholu - mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator Wojewódzkiego Ośrodka Toksykologii Klinicznej w szpitalu przy ul. Biernackiego w Lublinie. - Dla nas to nic nowego, jesteśmy jedynym oddziałem detoksykacji. Tu chory upojony alkoholem, z zagrożeniem życia musi znaleźć miejsce. Tacy stanowią 25 procent naszych pacjentów. Oczywiście, że w nas też ich widok czasem powoduje ludzkie odruchy negacji, ale postępujemy zgodnie z etyką lekarską i własnymi zasadami moralnymi.
Doktor Wiesław Przyszlak, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w lubelskim SPSK 4 też ma do czynienia z pacjentami w stanie upojenia alkoholowego, z ludźmi niedomytymi. Uważa, że to nie jest problem. A rzeczą lekarza jest ratować zdrowie i życie.
Podinspektor Z. z lubelskiej drogówki nie ukrywa jednak, że ich przyjazd do szpitalnej izby przyjęć przyjmowany jest kwaśno. - Jesteśmy niemile traktowani - mówi. - Wprawdzie ja nie spotkałem się z tym, żeby odmówiono przyjęcia przywiezionego przez nas pacjenta, ale co się nasłuchamy.
- Chwała Bogu, mamy wodę i mydło - zauważa oddziałowa Maria Diadia z Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Zamościu. - Do szpitala kwalifikuje stan zdrowia, a nie stan higieniczny. Jesteśmy od tego, żeby pomagać.
Jak jest w Chełmie? Nie wiemy. Marek Żydok, z-ca dyr. ds. lecznictwa Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego odmówił udzielania informacji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!