piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Nie przyjeli dyscyplinarek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 września 2006, 16:50

Byli członkowie zarządu spółdzielni mieszkaniowej w Lubartowie, którzy wyprowadzili do Szwajcarii pół miliona dolarów, domagają się wysokich odszkodowań za dyscyplinarne wyrzucenie z pracy. Spółdzielnia właśnie otrzymała ich pozwy.

Spółdzielnię do sądu pozwali Władysław B., były wieloletni prezes i Anna Z., była główna księgowa. W ubiegłym roku prokuratura zarzuciła im niegospodarność, przez co spółdzielnia straciła pięć milionów złotych. Najgłośniejsza firmowana przez nich transakcja dotyczyła wzięcia w banku pół miliona dolarów. Pieniądze potem przesłano do Szwajcarii. Miały być zainwestowane na giełdzie papierów wartościowych, a po roku wrócić z zyskiem. Spółdzielnia przelewała też pieniądze na konto firmy założonej przez w raju podatkowym przez Annę Z. Ponadto wydała setki tysięcy złotych na zaciągnięcie jeszcze większych kredytów. Trafiły do firm doradczych, które miały podpowiedzieć spółdzielni jak załatwić gwarancje kredytowe i rozmawiać z zagranicznymi bankami.
Władysława B. i Annę Z. wyrzuciły z pracy nowe władze spółdzielni. Na począt-
ku roku wręczano im dyscyplinarne wypowiedzenia z pracy. Władysław B. został wyrzucony w lutym tego roku. Powód – ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Były prezes uważa, że zwolniono go bezprawnie bo... dyscyplinarkę wręczono mu zbyt późno. A jak pisze w pozwie jego prawnik – takie zwolnienie można wręczyć najdalej w ciągu miesiąca, od czasu kiedy pracodawca dowie się o przewinieniu pracownika. Tymczasem rada nadzorcza spółdzielni już w kwietniu 2005 roku wiedziała, że zarząd pozwolił księgowej założyć spółkę w Szwajcarii. A ponadto wielokrotnie informowano ją o działaniach zarządu.
Władysław B. domaga się 32,6 tys. zł odszkodowania – czyli tyle ile wynosiłaby jego sześciomiesięczna odprawa. Anna Z. chce wyprocesować 12,5 tys. zł albo wrócić do pracy na poprzednich warunkach. W sierpniu 2005 r. przestała być główną księgową, została zwykłym pracownikiem działu finansowego. W lutym tego roku otrzymała zwolnienie dyscyplinarne. Była główna księgowa twierdzi, że przed 20 lat zatrudnienia w spółdzielni pracowała dobrze i nie zgadza się z postawionymi jej zarzutami.
Kilka dni temu pozwy Władysława B. i Anny Z. trafiły do spółdzielni. – Oczywiście, że nie uznamy powództwa – zapowiada Jacek Tomasiak, obecny prezes spółdzielni mieszkaniowej w Lubartowie. – Postawione im zarzuty są zasadne. A ponadto nowa rada nadzorcza w lutym dowiedziała się o nowych faktach, które ich
obciążają.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!