sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Niedaleko mają do szosy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2006, 19:41

Uczniowie z Albertowa, zanim wsiądą do gimbusa i pojadą do szkoły w Puchaczowie, muszą dotrzeć do głównej szosy. Dziewczynki i chłopcy, czy mróz, czy chlapa pokonują do przystanku nawet półtora kilometra. Idą, bo mieszkają... zbyt blisko.

- Tu są chore dzieci, które muszą iść piechotą taki kawał drogi - denerwuje się jedna z matek, mieszkająca w Albertowie II. - Codziennie odprowadzam syna do gimbusa, bo się boję, żeby mu się coś nie stało. Przecież szosą, przy której jest przystanek, jeżdżą tiry - dodaje druga. Rodzice nie chcą podać swoich nazwisk w obawie, że synowie i córki będą szykanowani.
We wrześniu złożyli pismo do gminy z prośbą o to, aby pomarańczowy autobus zajeżdżał do ich wsi. Do dziś nie dostali odpowiedzi. Protestują głównie rodzice małych dzieci z Albertowa II, które uczą się w podstawówce.
Od głównej drogi, którą jeżdżą ciężarówki do kopalni w Bogdance i gimbus, biegnie boczna asfaltowa droga. Codziennie, około siódmej rano, tłumek dzieci podąża nią do przystanku. Około godz. 7.20 zabiera je gimbus.
- Pani dyrektor powiedziała nam, że dzieci zgodnie z przepisami mogą dochodzić do gimbusa nawet 3 km - denerwuje się jeden z ojców. - Czy nasze dzieci są jakieś gorsze, skoro nawet licealistów dowożą? Przecież autobus tutaj może dojechać, bo przyjeżdża około godz. 9.00 po dziewczynkę na wózku - dodają rodzice i opowiadają, że kierowca nie zawsze niepełnosprawną uczennicę odwozi. Rodzice muszą ją zabierać z przystanku, bo ona sama nie potrafi wrócić taki kawał do domu.
- Jaki problem, żeby autobus zajechał zabrać dzieci, skoro i tak czekają na lekcje? - pyta matka. - Dźwigają, idąc w śniegu lub roztapiającej się mazi, ciężkie plecaki. Potem chorują. Mnie starej babie nie chce się tak rano chodzić, a co mówić o dzieciach.
- Autobus nie może zjeżdżać we wszystkie boczne drogi, bo wtedy będziemy zwozić dzieci do południa - mówi Ewa Staropiętka-
Kuna, dyrektor Zespołu Szkół w Puchaczowie. - Dzieci się dowozi, jeśli mają do przystanku 3 km. Każdy kilometr w bok od głównej trasy to przedłużenie czasu dowozu. Kursy zaczynają się o godz. 6.00. O której więc musiałyby wstawać dzieci z innych miejscowości? To burza w szklance wody. U nas dowożenie jest dobre - zapewnia.
- Gmina zajmie się tym sporem w czasie najbliższych dwóch tygodni - obiecuje Adam Grzesiuk, wójt Puchaczowa. - Tu chodzi o wydłużenie czasu przejazdu. Przydałyby się nam jeszcze dwa busy, ale na to nie mamy pieniędzy.
- Mamy dobrą szosę, tylko brakuje chęci i zainteresowania - nie odpuszczają rodzice.

Kto jedzie do szkoły

Gmina Puchaczów ma cztery autobusy szkolne, które do Zespołu Szkół w Puchaczowie wożą 176 uczniów szkół podstawowych, 266 gimnazjalistów i 76 licealistów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!