piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Niedrzwica Duża: Ogień zabrał im dom. Pomogli sąsiedzi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 września 2012, 22:00

Państwo Łojkowie z Niedrzwicy Dużej proszą o pomoc (Maciej Kaczanowski)
Państwo Łojkowie z Niedrzwicy Dużej proszą o pomoc (Maciej Kaczanowski)

Ogień pojawił się na poddaszu budynku gospodarczego w Niedrzwicy Dużej w poniedziałek tuż przed godz. 14. Sytuacja była groźna, bo budynek jest połączony z domem mieszkalnym.

– Natychmiast zajęło się całe poddasze – relacjonuje Mirosław Łojek, właściciel, który mieszka tam razem z żoną i dwójką dzieci. Był wtedy w pracy w Lublinie.

– Jak zobaczyłam ogień, natychmiast zadzwoniłam po straż. Usłyszałam, że już wiedzą i jadą – opowiada sąsiadka państwa Łojków, która powiadomiła nas o pożarze. – Nie czekając, wsiedliśmy z mężem do samochodu i pojechaliśmy pomóc.

– Jestem bardzo wdzięczny sąsiadom i strażakom – podkreśla pan Mirosław. – Jak dojechałem do domu, już wynieśli ze środka meble i cenniejsze rzeczy. Wyprowadzili też zwierzęta z części inwentarskiej.

Ludzie pomogli. Ale niektórzy pytają, czy straż nie mogła przyjechać szybciej. – Trwało to chyba ponad 20 minut – oburza się jedna z sąsiadek. – Pierwsza jednostka, z OSP w Niedrzwicy, była na miejscu po 10 minutach od zgłoszenia. Dwie kolejne, z JRG w Bełżcach, 3 minuty później. Potem dojechały kolejne – wylicza mł. bryg. Michał Badach z lubelskiej straży pożarnej. – To standardowy czas dojazdu.

– Nie mam do straży żadnych zastrzeżeń – podkreśla Łojek. – Wręcz przeciwnie. Gdyby nie sprawna akcja, ogień przedostałby się na sąsiednią stodołę i dom rodziców.

Teraz tam będzie mieszkać rodzina pana Mirosława. Ich dom razem z budynkiem gospodarczym wymaga remontu. Pomoc obiecał wójt. Budynek był ubezpieczony, ale jeszcze nie wiadomo, ile wypłaci ubezpieczyciel. Dlatego państwo Łojkowie proszą o pomoc. – Potrzebne są materiały budowlane. Ale też siano i słoma dla zwierząt – mówi pan Mirek.

Chcesz pomóc? Zadzwoń do państwa Łojków pod nr (81) 517 55 48.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
psep
ochotnik
zdzicho
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

psep
psep (19 września 2012 o 14:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
sprostowanie do artykułu. pan M. Badach ma błedne informacje jako pierwsza na miejsce dojechała OSP Strzeszkowice a po ok 3 minutac OSP niedrzwica Duża. 2 zastępy z JRG Bełżyce były po ok 4minutach
Rozwiń
ochotnik
ochotnik (19 września 2012 o 13:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wyjazd jednostek OSP w godzinach 7-15 jest bardzo trudny. Większość ochotników w tych godzinach pracuje, studiuje lub się uczy.
Przepisy teoretycznie pozwalają na usprawiedliwianie nieobecności strażaka w pracy z racji udziału w akcji. W praktyce nieobecność bądź spóźnienie kończy się postawieniem ultimatum - praca albo straż lub zwolnieniem.
Niestety prawo nałożyło na pracodawcę obowiązek zwalniania strażaka nie dając nic w zamian.
Pewnym rozwiązaniem mogłoby być zatrudnianie kierowców przez gminy, jednak jest to bardzo duże obciążenie budżetów.
Rozwiń
zdzicho
zdzicho (19 września 2012 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I co drogi redaktorze nie udało sie nakręcić na strażaków jak to wolno dojechali. Główny zainteresowany zadowolony tylko jedna anonimowo O DZIWO sąsiadka niezadowolona. Cóż za pech. ;-)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!