sobota, 25 listopada 2017 r.

Lubelskie

Niemcy sporo oszczędzają kupując u nas auta

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 marca 2009, 20:11
Autor: Paweł Puzio

Firmy handlowe masowo wykupują z polskich salonów nowe auta, by natychmiast sprzedać je w Niemczech. Dealerzy zacierają ręce, bo dla nich kryzys nie istnieje.

- W ten sposób sprzedaliśmy w tym roku już kilkadziesiąt samochodów - mówi Wiesław Wieleba, lubelski dealer Seata. - Klient zamawia i płaci, my dostarczamy wybrane modele. Doszło do tego, że na polskim rynku zaczyna brakować nowych aut.

Kierunek reeksportu to przede wszystkim Niemcy. Rząd Angeli Merkel wprowadził bowiem dla swoich obywateli atrakcyjne zachęty finansowe. Głównie po to, by pobudzić rynek w dobie kryzysu. Jedną z takich zachęt jest tzw. premia wrakowa: 2500 euro dla każdego, kto odda na złom swoje stare auto i kupi nowe.

- Ta premia przysługuje wszystkim, którzy kupią samochód albo u siebie, albo za granicą - mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Lubelskie salony samochodowe nie przeżywają oczywiście najazdu indywidualnych klientów z Niemiec. Oni ogołocili polskie salony w pobliżu granicy, na Lubelszczyznę jest dla nich za daleko. Ale nie jest za daleko firmom, które hurtowo wykupują auta u dealerów w głębi Polski, także na Lubelszczyźnie, i dostarczają je na zamówienie do Niemiec. W naszym regionie zamówienia dla takich pośredników realizowały już m.in.: renault, peugeot i volkswagen.

Gdy oni zacierają ręce, inni mogą tylko pozazdrościć. - U nas toyota avensis 1.6 kosztuje około 76 tysięcy złotych. W Niemczech za taki sam samochód trzeba zapłacić nieco ponad 100 tysięcy złotych.

Mamy wiele zapytań o możliwość reeksportu, ale nie możemy tego robić, bo mamy zakaz z centrali - mówi Mariusz Szewczuk, szef lubelskiego salonu Toyoty. - Gdyby jednak Hans Schmidt przyjechał do nas prywatnie i chciał kupić toyotę, to nie mamy prawa mu odmówić. Jesteśmy przecież w Unii Europejskiej - dodaje Szewczuk.

Tymczasem polski rząd myśli nad wprowadzeniem dopłat w wysokości 1000 euro przy wymianie starego samochodu na nowy, spełniający normy ekologiczne.

Pieniądze na dopłaty miałyby pochodzić z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, na który trafia 500 złotych opłaty recyklingowej od każdego pojazdu sprowadzonego z zagranicy. Z tego tytułu na koncie funduszu zgromadzono już około 1,4 miliarda złotych.

- Decyzji w sprawie dopłat do nowych samochodów należy się spodziewać w ciągu najbliższych dwóch tygodni - dodaje Wojciech Drzewiecki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Dybuś
PETER
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 października 2015 o 10:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Polsce kupią samochód a firmy tamtejsze rozkręcą biznes na serwisowaniu tych aut więc to taki sukces xD indywidualnie wiele niemców serwisuje swoje auta w Szczecinie i okolicznych miastach które graniczą z nimi. Naprzykład w lublin jest sporo autoryzowanych dealerów ale tam już nie ma aż tak dużej sprzedaży bo niemiecki obywatel nie pojedzie aż tak daleko http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737
Rozwiń
Dybuś
Dybuś (14 marca 2009 o 15:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tymczasem polski rząd myśli?
Rozwiń
PETER
PETER (14 marca 2009 o 12:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Radość chwilowa i krótkotrwała. Jaki procent nabywców z Niemiec wróci do ASO na przeglądy i naprawy? Mały zysk w momencie sprzedaży i co potem? Zamiast stworzyć system z prawdziwego zdarzenia, zachęcający do zakupu nowych samochodów przez naszych obywateli, cieszymy się że sprzedajemy Niemcom samochody wyprodukowane w RFN lub Francji. Zadowoleni to moglibyśmy być kiedy kupowali by Fiata Pandę, Fiata 500 lub Opla Astrę Sedan.
Rozwiń
obywatel
obywatel (14 marca 2009 o 10:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszyscy tacy mądrzy ta tej górze zawsze przeliczają ile to nie kosztuje w niemczech i robią podobne ceny u nas (równanie cen do cen niemieckich). Mają pole do popisu niech sobie przeliczą te 2500 euro na złotówki i o tyle obniżą ceny nowych samochodów w Polsce.
Rozwiń
obywatel
obywatel (14 marca 2009 o 10:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszyscy tacy mądrzy ta tej górze zawsze przeliczają ile to nie kosztuje w niemczech i robią podobne ceny u nas (równanie cen do cen niemieckich). Mają pole do popisu niech sobie przeliczą te 2500 euro na złotówki i o tyle obniżą ceny nowych samochodów w Polsce.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!