środa, 20 września 2017 r.

Lubelskie

Ostro na procesie komendanta Szczeklika

Dodano: 10 czerwca 2008, 21:18
Autor: (er)

Prokuratura wytknęła Władysławowi Szczeklikowi kontakty z głównym świadkiem oskarżenia. Policjant nie pozostał dłużny.

Ujawnił adres mieszkania, w którym ten świadek miał się spotykać z prokuratorem i rozmawiać o obciążeniu Szczeklika. Na wczorajszej rozprawie przed Sądem Okręgowym w Lublinie obie strony nie szczędziły sobie ostrych zagrań.

Sąd rozpatrywał apelację prokuratury od wyroku uniewinniającego policjanta. Sprawa ciągnie się już siedem lat. Były komendant powiatowy policji w Białej Podlaskiej był oskarżony o branie pod koniec lat 90. łapówek od właściciela lombardu Pawła P. Był wówczas szefem wydziału przestępczości gospodarczej w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie. Prokuratura uważała, że ma dowody, że Szczeklik sprzedawał za sprzęt RTV informacje o planach policji.

Byłego komendanta obciążał Piotr K., ale pod koniec procesu się z tego wycofał. Okazało się też, że właściciel lombardu był nad morzem w czasie, gdy według prokuratury miał dawać Szczeklikowi łapówki.

Prokuratura, domagając się uchylenia wyroku wytknęła, że Szczeklik pod koniec swego procesu kontaktował się z Piotrem K., świadkiem oskarżenia, który zmienił zeznania. - Kontaktowałem go z dziennikarzami, pytałem, czy stawi się na przesłuchania - tłumaczył wczoraj policjant. Piotr K. pokazał mu też mieszkanie przy ul. Narutowicza w Lublinie, w którym, jak twierdził, spotykał się z prokuratorem w sprawie obciążenia oskarżonego.

- Sprawdziłem. To mieszkanie należy do policjanta - ujawnił Szczeklik.
Były komendant domaga się utrzymania uniewinniającego wyroku. Sąd Okręgowy ogłosi orzeczenie w przyszły wtorek.
Czytaj więcej o:
Blok gazowo-parowy Wrotków
jozue
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Blok gazowo-parowy Wrotków
Blok gazowo-parowy Wrotków (10 czerwca 2008 o 23:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiązka kabli sterujących gazociągiem
Reporterzy Superwizjera ujawniają kulisy misternie utkanego schematu dostaw gazu do Polski, gdzie za legalnymi firmami stała potężna rosyjska organizacja przestępcza.
Ojciec chrzestny rosyjskiej mafii aresztowany. 24 stycznia nietykalny przez lata szef rosyjskiej mafii został zatrzymany w świetle kamer w samym centrum Moskwy. Siemiona Mogilewicza oskarżano o największe przestępstwa – defraudacje na olbrzymie kwoty, pranie brudnych pieniędzy, handel bronią, a nawet materiałami nuklearnymi, które przemycał dla arabskich terrorystów.
Reporterzy Superwizjera ustalili, że Mogilewicz działał również na terenie Polski. 5 lat temu spółka, za którą stał Mogilewicz, podpisała z polskim rządem kontrakt na strategiczne dostawy gazu. Cała konkurencja, różnymi sposobami, została wyeliminowana. Dochodziło nawet do strzelanin i prób zabójstwa. W ten sposób, przez wiele miesięcy do naszego kraju płynął gaz od rosyjskiej mafii. A my, płacąc rachunki, opłacaliśmy rosyjską mafię.
Rozwiń
jozue
jozue (10 czerwca 2008 o 22:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SBeckie metody niszczenia ludzi dawał łapówkę a tamten był nad morzem no nie wszystko dograli
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!