środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Papierowa wojna

Dodano: 31 sierpnia 2001, 22:02

Choć to tandetna forma rywalizacji, sztaby wyborcze prowadzą wojnę na plakaty
Choć to tandetna forma rywalizacji, sztaby wyborcze prowadzą wojnę na plakaty

AWSP i PSL już skarżą się na zrywanie ich plakatów. Wprawdzie SLD stawia na bezpośredni kontakt z wyborcą, ale też nie zrezygnuje z ulicznej reklamy. Już niebawem wyborczy pojedynek na plakaty zacznie się na dobre.

- W poprzednich wyborach, im bliżej było terminu głosowania, tym wcześniej wstawała nasza ekipa - wspomina Andrzej G., który w plakatowaniu wyborczym uczestniczy ósmy raz. - Konkurencja zaklejała i zrywała nasze plakaty, a my ich. I tak w kółko.
Nowo wprowadzona ordynacja wyborcza zabrania wieszania plakatów wyborczych do momentu zarejestrowania komisji. Zrywanie plakatów jest karalne, ale w tym wypadku prawo jest nagminnie łamane.
- Zaledwie połowa zawieszonych plakatów ma szansę dotrwać do końca kampanii plakatowej - mówi Andrzej Moroz, szef sztabu wyborczego AWSP. - Dlatego główny nacisk położymy na ostatnie dwa tygodnie przed wyborami. Zwykle wieszamy je w dzień, bo jest szansa, że powiszą godzinę. Gdy robiliśmy to w nocy, rano plakatów już nie było.
Zdaniem Piotra Sawickiego, kandydata z listy PSL wszędzie brakuje miejsca na wieszanie plakatów wyborczych. - W poprzednich wyborach plakaty były niemal natychmiast zrywane. Teraz jest to mniej odczuwalne. Myślę, że na plakaty wydam około 3 tys. zł i będzie to 5-7 tys. sztuk - mówi.
- Ja zachowam powściągliwość - twierdzi Włodzimierz Wysocki, kandydat z listy PO. - Plakat wiszący kwadrans nie spełnia swojej roli. Będą moje plakaty, ale niewiele. Krzysztof Szydłowski, kandydat SLD do Senatu stawia na bezpośrednie dotarcie do wyborcy i przekazanie mu większej treści merytorycznej, niż twarz. -Wojna plakatowa ma coraz mniejsze znaczenie i sens.
Także Unia Wolności stawia na inne formy kampanii, niż plakat. - Raczej postawimy na inne techniki, niż zaklejanie plakatów konkurencji. Wolałbym na razie ich nie ujawniać - mówi Tomasz Dąblowski, szef okręgowego sztabu wyborczego UW.
Sztaby muszą posprzątać ogłoszenia wyborcze w ciągu 30 dni od wyborów. - Jeśli tego nie zrobią będziemy kierować wnioski do kolegium - podkreśla Ireneusz Hajczuk, komendant Straży Miejskiej w Lublinie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!