środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

W walce wyborczej każdy chwyt jest dozwolony. Aby obrzucić kogoś błotem, niektórzy posuwają się nawet do rozwieszania fałszywych afiszy

Komitety wyborcze wieszają plakaty gdzie popadnie, w dodatku bardzo często bez koniecznego zezwolenia. Ostatnio pojawiły się nawet fałszywe afisze.
Do tej pory do policji wpłynęły dwa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Złożyli je Edward Flis i Dariusz Wójcik, obaj kandydujący z listy AWSP w okręgu lubelskim.
- Dwóch mężczyzn wyjmowało plakaty i nalepiało je na drzewach - opowiada Edward Flis, radny wojewódzki. - Były to właśnie te, które mnie obrażały. Poznałem ich. Na mój widok wskoczyli do samochodu i szybko odjechali. Pojechałem za nimi. Zadzwoniłem na policję. W dwóch komendach zaofiarowano mi pomoc, ale w trzeciej odmówiono. Obaj mężczyźni w tym czasie rozjechali się do swoich domów.
Około tysiąca plakatów z napisami: "Wyborcy nie dajcie się oszukać”, "Zdrajca polskiej wsi” i "Były członek ORMO” pojawiło się w ub. tygodniu na terenie powiatów janowskiego i kraśnickiego. Oszczercze ogłoszenie jest wierną kopią prawdziwego plakatu wyborczego. Doklejono na nim jedynie szkalujące napisy i odbito go na ksero.
- Nie wiem, komu zależy, by mnie oczernić - twierdzi E. Flis. - Od 20 lat działam w polityce i nie można mi nic zarzucić.
Zawiadomienie o przestępstwie złożył także Dariusz Wójcik. - Znajomi, którzy wieszali moje plakaty, zauważyli grupę osób, które je zrywały. Spisali numery auta. Okazało, że należy do firmy jednego z polityków, który nie kandyduje w tych wyborach - mówi D. Wójcik.
Jednak największy problem z plakatami dotyczy ich rozwieszania.
- W ciągu dwóch tygodni dostaliśmy ok. 250 telefonów ze skargami tyczącymi przybijania plakatów do drzew. Tylko pierwszego dnia było z 15 takich sygnałów dotyczących plakatów Ryszarda Bendera - mówi Józef Piotr Wrona, kierownik działu zieleni w Miejskim Inspektoracie Ochrony Środowiska. - Wysłaliśmy do komitetów wyborczych pisma z ostrzeżeniem o karalności takiego czynu i prośbą o zdjęcie plakatów w ciągu 48 godz. Rzadko skutkowało. O najbardziej opornych, np. Lidze Polskich Rodzin czy Samoobronie, zawiadomiliśmy prokuraturę. - W Lublinie nie wszystkie komitety mają takie pozwolenie - mówi Andrzej Bałaban, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM. - Zresztą i tak w większości plakaty wiszą w niedozwolonych miejscach.
Winnym raczej nie grozi kara. - Ustawa o drogach publicznych mówi, że w takim wypadku płaci się dziesięciokrotną wartość pozwolenia na taki plakat. Czyli ok. 20 zł dziennie za metr kwadratowy - wyjaśnia Andrzej Bałaban.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!