wtorek, 24 października 2017 r.

Lubelskie

Po nocnej wichurze

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 stycznia 2008, 15:45

Tysiące gospodarstw bez prądu, pozrywane dachy, powalone drzewa - takie są skutki wichury,

która w nocy z soboty na niedzielę przeszła nad Lubelszczyzną.

Straż pożarna interweniowała 157 razy. - Najwięcej wyjazdów mieliśmy w powiatach kraśnickim, biłgorajskim, janowskim, lubelskim i zamojskim - sumuje dziś Andrzej Walczak, młodszy brygadier Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. - Osób poszkodowanych nie było. Usuwaliśmy drzewa powalone na drogach, dachy pozrywane z garaży i budynków mieszkalnych. Najgorzej było w miejscowości Kocudza w powiecie janowskim, gdzie wiatr naruszył ścianę szczytową i dach domku jednorodzinnego. W Lublinie przy ul. Radziszewskiego konary drzew uszkodziły cztery samochody.

- W Biłgoraju mamy dwa zerwane dachy, a kilka kolejnych w Gromadzie i Bukowej - dodał Sławomir Słoma, oficer dyżurny biłgorajskiej straży pożarnej. - Przyjęliśmy tak wiele zgłoszeń, że do niedzielnego południa nie byliśmy w stanie wpisać ich wszystkich do meldunku.

Wichura uszkodziła 47 linii średniego napięcia należących do Lubzelu dostarczającego prąd do Lublina, Puław, Kraśnika, Białej Podlaskiej, Lubartowa, Radzynia Podlaskiego. - W nocy z soboty na niedzielę bez prądu było 66 tysięcy gospodarstw - poinformował Dariusz Szymanek, dyspozytor Lubzelu. - Do niedzieli rano pozostało ich już 1600. Przez cały dzień usuwamy awarie. Do poniedziałku bez prądu zostaną nieliczni.

- Pracujemy bez przerwy, ale nadal bez prądu jest około 10 tysięcy gospodarstw - relacjonował Zbigniew Bojarczuk, wiceszef zakładu energetycznego w Biłgoraju.
Szacował, że usuwanie najpoważniejszych awarii na ponad 70 stacjach powinno się zakończyć do wieczora, ale pojedyncze przypadki z odcięciem prądu mogą występować jeszcze jutro.

W pełnej gotowości byli także zamojscy energetycy. - Z awariami na liniach średniego napięcia właściwie już sobie poradziliśmy, ale wciąż przyjmujemy kolejne zgłoszenia. Dotrzemy do wszystkich, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo priorytetem są sytuacje, w których uszkodzone linie napowietrzne powodują zagrożenie dla życia - apelował Kazimierz Obuchowski, kierownik zamojskiego działu dyspozycji mocy w ZKE.
(STEP, AK)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ee
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ee
ee (27 stycznia 2008 o 19:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W artykule mowa o liniach niskiego i średniego napięcia, a zdjęcie przedstawia linię najwyższych napięć 400kV. Redaktorku, jak się na rzeczy nie znasz to nie zamieszczaj zdjęć.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!