niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Pociąg uderzył w przyczepę

  Edytuj ten wpis
Autor: Dominik Smaga

W takiej sytuacji można jedno. Rączka hamulca do końca i niech się dzieje wola nieba - opowiada maszynista pośpiesznego, który staranował przyczepę.

Wypadek wydarzył się dziś po godz. 4 w Majdanie Krężnickim w powiecie lubelskim.

- Niestrzeżony przejazd był nieoświetlony. Przeszkodę na torach zauważyłem dopiero z odległości około 80 metrów. Z jaką prędkością jechałem? Jakieś 70 km/h. Nie miałem żadnych szans, żeby się zatrzymać - mówi Adam Gubański, maszynista pociągu pospiesznego z Warszawy do Rzeszowa.

- W takiej sytuacji można tylko jedno. Rączka hamulca do końca i niech się dzieje wola nieba. Uciekłem do maszynowni. Huk był straszliwy. Jeszcze dochodzę do siebie.

Rozpędzony pociąg uderzył w stojącą na przejeździe przyczepę wyładowaną ziemniakami. Na szczęście nie wypadł z torów. Nikomu z ok. 60 pasażerów nic się nie stało.

Szczęście w nieszczęściu miał 24-letni Piotr T., rolnik z Babina. - Mężczyzna ciągnął przyczepę traktorem. W chwili, gdy przejeżdżał przez tory, zgasł mu silnik i nie mógł go ponownie uruchomić - relacjonuje Piotr Stefaniuk ze Straży Ochrony Kolei. - W tej sytuacji odpiął przyczepę od traktora i zdołał nim zjechać z przejazdu. Przyczepa została.

Wypadek poważnie utrudnił ruch na szlaku kolejowym z Lublina do Stalowej Woli.

- Trasa była nieprzejezdna przez dwie godziny - przyznaje Stefaniuk. Feralny pociąg dotarł do celu spóźniony o ponad dwie i pół godziny. Skutki wypadku odczuło znacznie więcej osób, bo na trasie utknęły jeszcze trzy inne pociągi, którymi ludzie dojeżdżają do pracy.

Sytuację utrudniał fakt, że wypadek wydarzył się w miejscu, gdzie linia kolejowa ma tylko jeden tor. Tymczasem specjalna komisja, która zebrała się o świcie, wydała polecenie, by wymienić uszkodzoną lokomotywę.

- Musiałem nią jednak najpierw dojechać do Niedrzwicy. Wlokłem się 20 kilometrów na godzinę - opowiada Gubański.

- Dopiero na tamtejszej stacji był drugi tor, dzięki któremu można było dokonać zamiany i przepuścić oczekujące pociągi - wyjaśnia Monika Kwiecińska z Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP.

Sprawę bada policja. - Zarówno kierujący traktorem, jak i maszynista pociągu byli trzeźwi - informuje Magdalena Jędrejek z lubelskiej komendy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!