sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Sąd nie potrafi się dogadać z policją. Funkcjonariusze godzinami bezczynnie wyczekują, aż sędzia zapozna się z aktami podejrzanego. A mogliby w tym czasie zadbać o nasze bezpieczeństwo.

Kilku policjantów pilnowało w czwartek w lubelskim sądzie nastoletnich bandytów, którzy napadali na uczniów na lubelskich Tatarach. Przyjechali z nimi o godz. 11 do sądu. Rozprawa zaczęła się dopiero o godz. 14.05. Bandyci mogliby czekać na nią w komisariacie, w izbie zatrzymań. A policjanci w tym czasie np. patrolować ulice.
- Siedzimy często z zatrzymanymi na korytarzach w sądzie po kilka godzin - mówi jeden z funkcjonariuszy. - Czekamy, aż prokurator albo sędzia zapozna się z aktami. Przecież to jest paranoja! Czy nie prościej jest umówić się na konkretną godzinę i wtedy przyjechać na rozprawę z podejrzanymi?
- Niedawno dostałem reprymendę w sądzie, bo rano przywiozłem same akta bez podejrzanego - dodaje drugi policjant. - A rozprawa i tak była kilka godzin później.
Wniosek o aresztowanie kieruje do sądu prokurator. Ale sędziowie często prowadzą inne sprawy i aresztem mogą zająć się dopiero po kilku godzinach. Czasu wymaga też samo przeczytanie akt. Prokurator nie musi w tym czasie wyczekiwać. Sąd po prostu informuje go, kiedy ma przyjść. Policjanci nie mają takiego komfortu.
- Prokuratorzy pytają, na którą godzinę zostało wyznaczone posiedzenie - przyznaje Katarzyna Żmigrodzka-Kopeć, przewodnicząca III Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Lublinie. - Nie spotkałam się, żeby o to samo zwróciła się policja.
Sędzia Żmigrodzka-Kopeć, że niekiedy można byłoby sprowadzać podejrzanych z policjantami wprost na posiedzenie o areszt. - Nie ma tu z naszej strony złej woli. Przekażę sędziom, żeby zwracali na to uwagę.
Być może nie będzie wtedy dochodziło do takich sytuacji, jaką przeżył niedawno jeden z policjantów. W sądzie przesiedział dziewięć godzin. Tyle czasu siedział z zatrzymanym na korytarzu, aż sędzia zapozna się z aktami. Kiedy wieczorem sędzia wyszła z pokoju, oznajmiła, że decyzja zapadnie następnego dnia.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby sąd o planowanym terminie posiedzenia informował nie tylko prokuraturę, ale również policję - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.

Tracą czas

Policjanci, czekający na decyzję o aresztowaniu pilnowanego przestępcy to z reguły funkcjonariusze służb kryminalnych i dochodzeniowych. Zajmują się ściganiem bandytów, prowadzeniem dochodzeń, patrolowaniem ulic. Oczywiście wtedy, gdy nie tracą czasu w sądzie
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!