czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Pożar domu w Kiszkach: Strażacy wskoczyli po dziecko w ogień

Dodano: 28 czerwca 2011, 19:28

We wtorek po południu starsze dzieci właścicielki domu usuwały spalone meble i inne zniszczone wypos
We wtorek po południu starsze dzieci właścicielki domu usuwały spalone meble i inne zniszczone wypos

Półtoraroczną dziewczynkę wynieśli z płonącego domu strażacy. Jej starsza siostra uratowała troje rodzeństwa.

Pożar we wsi Kiszki wybuchł we wtorek przed południem.

– Przyjechaliśmy na miejsce po 13 minutach od zgłoszenia. Nie wiedzieliśmy, że ktoś może być uwięziony w płonącym budynku – opowiada kapitan Paweł Mak, który dowodził akcją ratowniczą. – Kiedy tylko wysiedliśmy z wozu ludzie zaczęli krzyczeć, że w domu jest dziecko. Od razu wbiegliśmy z kolegą do środka.

A tam kłęby dymu, widoczność zerowa. – Musiałem działać po omacku, dotykałem ścian, mebli, podłogi, by zorientować się, co jest przede mną – relacjonuje kpt. Mak. – W drugim z przeszukiwanych pomieszczeń na pierwszym piętrze, kiedy na kolanach sprawdzałem, co jest na podłodze, natknąłem się na coś miękkiego. To było dziecko, Jak się później okazało, zaledwie półtoraroczne – dodaje.

Strażak wyskoczył z nieprzytomnym maleństwem na balkon i podał je koledze czekającemu już na drabinie. – Natychmiast rozpoczęliśmy reanimację dziecka. Robiliśmy to we czterech, ale przez 15 minut nie udało nam się przywrócić ani pracy serca, ani oddechu – opowiada strażak Michał Dolecki.

Wtedy pojawiła się karetka pogotowia i dziewczynką zajęli się lekarze. Po chwili wylądował śmigłowiec – eurocopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

– Załoga maszyny była na nasłuchu i kiedy zorientowali się, co się u nas dzieje, ruszyli na pomoc – wyjaśnia Krzysztof Kurasiewicz, rzecznik prasowy Straży Pożarnej w Janowie Lubelskim.

Po około 30 minutach reanimacji wielka ulga: lekarze powiedzieli strażakom, że serce dziecka bije. Dziewczynka śmigłowcem poleciała do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Trafiła na oddział intensywnej terapii. Tam przez cały dzień trwała dalsza walka o jej życie.

Hospitalizacji wymagała także matka dziewczynki. Kobieta poparzyła się szukając w płomieniach swojego najmłodszego dziecka.

Strażacy podkreślają, że tragedia byłaby jeszcze większa, gdyby nie przytomność umysłu jednej ze starszych córek właścicielki domu. Dziewczyna wyprowadziła swoje trzy młodsze siostry na balkon, skąd zabrali je sąsiedzi, którzy zauważyli pożar.

W budynku, gdzie wybuchł ogień, mieszka samotna matka z dziewięciorgiem dzieci. – Wcześniej wszystkie dzieci były w domu dziecka, bo ich matka żyła w małym zniszczonym domku, gdzie nie był warunków do opieki – mówi ze łzami w oczach Wiesława Ciosmak, siostra właścicielki domu. – Postawiła ten dom dzięki pomocy rodziny i znajomych, a teraz taka tragedia...

Strażacy przyznają, że w tej chwili dom nie nadaje się do zamieszkania. – Trzeba wszystko odmalować, wstawić okna i założyć nową instalację elektryczną – ocenia Krzysztof Kurasiewicz. To prawdopodobnie zwarcie w instalacji elektrycznej było przyczyną pożaru.

Na miejscu, tuż po pożarze, były władze Janowa Lubelskiego. – Na pewno odmalujemy spalone pomieszczenia, wymienimy także przewody, musimy tylko sprawdzić, co było ubezpieczone – zaznacza Krzysztof Kołtyś, burmistrz miasta.

Tuż przed zamknięciem tego wydania gazety, Agnieszka Osińska, rzecznik DSK w Lublinie, powiedziała nam, że matka poparzonej dziewczynki nie zgodziła się na informowanie prasy o stanie zdrowia jej córeczki.

Czytaj więcej o:
monika
siostra
siostra
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

monika
monika (4 lipca 2011 o 08:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do siostry małej Julki.
Przepraszam,że pytam ale jak czuje się teraz dziewczynka.Co mówią lekarze. Jestem mamą dwuletniej córeczki i zawsze gdy słyszę o cierpieniu dzieci to serce mi pęka. Życzę malutkiej powrotu do zdrowia. Wierzę, że tak się stanie Pozdrawiam całą rodzinę. Trzymajcie się, a komentarzami się nie przejmujcie. Ludzie są jacy są i tego się nie zmieni.
Rozwiń
siostra
siostra (30 czerwca 2011 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
na litość Boską jak czytam komentarze niektórych ludzi serce mi pęka;(((((((to moja siostrzyczka leży walczy o życie biedne bezbronne maleństwo jak ktoś może pisać takie straszne rzeczy??????????dla nas całej rodziny małej Julki liczy się CUD _JEJ ZDROWIE żeby do nas wróciła ;((((((((proszę wszystkich uszanujcie nas jak macie pisać tak straszne rzeczy to nie zabierajcie głosu;((( uszanujcie NAS !!!!!!!!!!!jesteśmy pogrążeni w tragedii każdego to może spotkać jak tą rodzinę!!!!!!!!!!
Rozwiń
siostra
siostra (30 czerwca 2011 o 20:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='damian S.' timestamp='1309286653' post='494740']
tu zapewne nie chodzi o to, że sama wychowuje - tylko że ma 9 szt - dzieci powinno się mieć tyle ile można wychować w godnych warunkach i wykształci odpowiednio po to, żeby były pełnoprawnymi obywatelami - a nie beneficjentami MOPS`ów
[/quote]
Rozwiń
kora
kora (29 czerwca 2011 o 11:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak dla mnie to wszystkie wasze wypowiedzi sa smieszne. to dziecko jest niczemu winne ma zaledwie 2latka i walczy o zycie. tego typu zachowania nie powinny miec miejsca. i nie rozumiem jak mozna oceniac kogos kogo sie nie zna i w jakich warunkach zyje. pozar jak pozar wszedzie moze byc. pech chcial zeby ucierpialo to niewinne dziecko. a ze jest w otoczeniu nieodpowiedzialnych ludzi to juz nie jego wina. a co do strazakow mysle ze spisali sie bardzo dobrze. akcja przeszla sprawnie i prawidlowo. restutytacja trwala okolo 1,5 godziny i potem dziewczynka zostala przewieziona helikopterem do lublina.
Rozwiń
iwona
iwona (29 czerwca 2011 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Ciężko pracująca' timestamp='1309325863' post='494827']
Ludzie, a gdzie współczucie - dzieci Wam nie szkoda. Czepiliście się biednej kobiety - znacie ją żeby tak podle oceniać. Was chyba nigdy nikt nie oceniał, a może nie mieliście okazji wysłuchać co inni myślą o Was. Zacznijcie ocenę od siebie. A swoją drogą, KAŻDY OCENIA WŁASNĄ MIARĄ !!!! TO CO WYTYKACIE INNYM NAJBARDZIEJ DOTYCZY WAS!!!!
[/quote]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!