wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Prokurator prześwietli antyterrorystów

Dodano: 19 grudnia 2006, 18:51

Lubelska prokuratura wyjaśnia, co naprawdę zaszło podczas piątkowej interwencji oddziału antyterrorystycznego w Lublinie.

Policjanci wpadli do domu sąsiadującego z agencja towarzyską. Właściciel poskarżył się, że został przez nich brutalnie pobity i że bez powodu zastrzelili mu psa.

W domu rodziny P., niedaleko centrum Lublina, na wspomnienie o wkroczeniu antyterrorystów wszyscy płaczą. 75-letni właściciel pokazuje twarz ze śladem po uderzeniu i posiniaczoną w nadgarstku rękę. - To od uścisku policjanta - mówi mężczyna.
Piętrowy budynek składa się z dwóch części. Połowę bliźniaka właściciele wynajmowali młodej kobiecie. Według ustaleń policyjnych, mieściła się tam agencja towarzyska powiązana z bandą groźnego gangstera Sławomira S., ps. Piecia. W piątek specjalne oddziały policji wkroczyły do kilkunastu miejsc, w których mogli przebywać gangsterzy. Oddział antyterrorystów z Rzeszowa wpadł też do domu rodziny P. Najpierw przeczesał część budynku z agencją. Potem przez strych antyterroryści wkroczyli do drugiej połowy domu. Podejrzewali, że przestępcy mogli się tam ukryć.
- Usłyszałem rumor - opowiada właściciel domu. - Zdążyłem jeszcze zapalić światło. Zobaczyłem, że jacyś ludzie w kominiarkach schodzą po schodach ze strychu. Jeden z nich powalił mnie ciosem w twarz.
Parę metrów od męża stała jego żona - Trzymałam psa za obrożę - mówi. - Siedział spokojnie. A oni strzelili. Pierwszy pocisk trafił w podłogę i rykoszetem strzaskał szybę, druga kula dosięgła psa.
Wczoraj udało nam się skontaktować z dowódcą antyterrorystów z Rzeszowa. - Na schodach pojawiło się dwóch mężczyzn z psem. Policjant wydał im polecenie, żeby trzymali go na uwięzi - relacjonuje oficer. - Powtarzał to kilkakrotnie. Pies był agresywny. Ruszył w kierunku policjanta, który uskoczył w bok i oddał do niego dwa strzały z broni gładkolufowej.
Jego zdaniem 75-letni mężczyzna wykrzykiwał przekleństwa w kierunku policjantów. - Przewrócił się na schodach - opowiada policjant. - Nawet go nie dotknęli. Kajdanki założyli tylko jego synowi.
- Jak śmią tak kłamać - oburza się rodzina P. - To było bestialstwo.
75-latek ma obdukcję lekarską, która potwierdza, że jego obrażenia mogą być skutkiem pobicia. Złożył do prokuratury doniesienie na policjantów. - Prokurator był już na oględzinach miejsca zdarzenia - mówi Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Badamy dwa wątki: użycie siły i zastrzelenie psa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!