poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Prosimy o ciszę, bo jak nie...

  Edytuj ten wpis

Mieszkańcy bloku przy Wierzbowej 1 żądają likwidacji przystanku autobusowego. Grożą pozwaniem gminy do sądu, domagając się odszkodowania za uciążliwe sąsiedztwo.

Przystanek przy ulicy Wierzbowej służy mieszkańcom osiedla Bobrowniki oraz tym pasażerom, którzy mieszkają na osiedlu Niepodległości. W sumie korzysta z niego kilka tysięcy osób zmierzających do Lublina i Bogdanki. Niedługo zakończy się tu modernizacja zatoczki autobusowej i ulicy dojazdowej.
Tymczasem do Urzędu Miasta wpłynęła petycja, podpisana przez większość lokatorów domu przy Wierzbowej 1, którzy żądają likwidacji przystanku. Dlaczego? Z powodu hałasujących od rana
do nocy autobusów.
– Do domu nie przychodzi się odpocząć, tylko męczyć – mówi Mariusz Nowak z komitetu blokowego, pokazując pół setki podpisów. On sam mieszka na parterze, a okna jego mieszkania wychodzą wprost na plac manewrowy. – Nie da się otworzyć okna. Jest taki hałas i tyle spalin, co na dworcu głównym w Lublinie. Tyle że tu jest środek osiedla.
– Okropnie jest i latem, i zimą – dodaje sąsiadka z pierwszego piętra. – W Łęcznej jest tak dużo przestrzeni, niech władze miasta pomyślą, gdzie go przenieść.
– Nie ma innej lokalizacji – złudzenia protestujących rozwiewa Dariusz Kowalski, zastępca burmistrza Łęcznej. – Możemy pozostawić w Łęcznej jedynie dworzec w centrum miasta, ale nie wiem, co na to powiedzą mieszkańcy np. z ul. Leśnej. By wsiąść do autobusu, będą musieli pokonać kilka kilometrów.
Leszek Filipiuk z ulicy Obrońców Pokoju, który korzysta z przystanku przy Wierzbowej, rozumie zdenerwowanie protestujących. Ale ani jemu, ani jego dzieciom nie uśmiecha się chodzenie na dworzec. – Tutaj wystarczy przestrzegać przepisów. Kierowcy powinni zabierać pasażerów i odjeżdżać. A sam widziałem jak trzy busy stały kilkanaście minut z pracującymi silnikami – mówi Filipiuk.
Władze Łęcznej tłumaczą, że przystanek przy ul. Wierzbowej zlokalizowano na początku lat 90, zaś blok, w którym mieszkają protestujący, zbudowano wiele lat później. I jeżeli ktoś chce odszkodowania, to może pozywać najwyżej spółdzielnię.
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Batory” usłyszeliśmy, że nikt oficjalnej skargi nie składał i dopilnowanie, aby autobusy nie grzały silników pod oknami, należy do gestii miasta. – Chyba łatwiej przestawić przystanek niż blok – ironizuje kierownik techniczny „Batorego”. Magistrat widzi rozwiązanie problemu w przedłużeniu ślepej obecnie ulicy Wierzbowej do ul. Lisa Błońskiego. Proponuje, żeby tam był postój busów. Ale może być za kilka lat.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!