sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Przez żołądek na Lubelszczyznę

Dodano: 20 sierpnia 2007, 17:05

Nie nowe technologie, ani specjalne strefy ekonomiczne, a regionalne przysmaki są w stanie wypromować Lubelszczyznę w Europie

i ściągnąć tu turystów, którzy zostawią u nas pieniądze. - Jeszcze kilka lat temu w Polsce nie śniło się o produktach regionalnych. Dziś Lubelszczyzna jest w czołówce województw umieszczających potrawy na Liście Produktów Tradycyjnych - mówi Rafał Serej z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.
W niedzielę w skansenie lubelskim można było spróbować aż 150 potraw. To rekord w historii konkursów "Nasze kulinarne dziedzictwo”. Na niedawno zakończonym Festiwalu Kaszy i Żurawiny "Gryczaki 2007” w Janowie Lubelskim bawiło się kilka tysięcy osób. W przeciwieństwie do filmowego festiwalu "Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą, gdzie sale świeciły pustkami. - Macie dobrą ziemię, powstają tu kwatery agroturystyczne, a festiwal kaszy dowiódł, że bogaty Niemiec dobrze tu zje. Tego się powinniście trzymać - mówi dr Grzegorz Russak, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i wieloletni dyrektor Domu Polonii w Pułtusku, który z pomocą kresowych potraw i nalewek ściągał tam tysiące turystów z całego świata.
Do promocji przysmaków z Lubelszczyzny włączają się organizacje agroturystyczne, stowarzyszenia i nieformalne kluby zakładane przez ludzi zafascynowanych tradycją i kuchnią regionalną. - Teraz chodzi o to, żeby z naszymi produktami przebić się do Unii. Na przykład z gryczakiem, który jest lepszy od oscypka. Ale zaczniemy od Warszawy - mówi Łukasz Drewniak, dyrektor Janowskiego Ośrodka Kultury. Drewniak, który wymyślił festiwal kaszy, chce zebrać mieszkańców powiatu janowskiego, namówić ich na przygotowanie większej ilości regionalnych produktów i zawieźć do Warszawy. I tam częstować przysmakami z Lubelszczyzny.
Kolejny pomysł na promocje to kulinarne wioski tematyczne. - Od dziesiątków lat robiło się u nas gliniane garnki. Chcemy zrobić festiwal potraw z kociołka i ściągnąć turystów z Warszawy - mówi Zenon Powęska, sołtys Łążka Ordynackiego. Gospodarze z Momot chcą specjalizować się w wędzonym karpiu z kopciuchy, który zrobił karierę na Gryczakach 2007. - Przy okazji dadzą turystom powędrować, podwędzić i przenocują ich na kwaterach - dodaje Drewniak.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!