sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Przyjmijcie Betanki do pracy

Dodano: 29 lipca 2007, 18:03

Kilkanaście osób zadeklarowało chęć przyjęcia do domu, byłych Betanek. To wynik apelu metropolity lubelskiego Józefa Życińskiego.

Teraz arcybiskup prosi, by eks-zakonnicom z Kazimierza pomóc znaleźć prace: jako pielęgniarki, opiekunki do starszych ludzi i dzieci.
- Przyszłość zależy przede wszystkim od Boga, natomiast pomoc w zorganizowaniu tej przyszłości, w najtrudniejszym okresie - zależy w dużym stopniu od ludzi - powiedział w cotygodniowym programie "Pasterski Kwadrans” w radiu eR metropolita lubelski. - Stąd moja prośba. Gdyby ktoś dysponował możliwością znalezienia jakiegokolwiek odcinka pracy, od pielęgniarskiej posługi - dla tych które mają dyplomy pielęgniarskie, po opiekę nad starszymi czy dzieckiem, byłoby to konkretnym gestem miłości wobec osób, które po doświadczeniu różnych ran życiowych, szczególnie potrzebują tej miłości i życzliwego przyjęcia.
Arcybiskup powiedział, że dotarły do niego wiadomości, że dziewczyny które dołączyły z Białorusi do wspólnoty w Kazimierzu, chcą wrócić do swojego kraju. Tam zamierzają prowadzić dzieło ewangelizacyjno-misyjne. - Uważam, że projekt ten jest nierealistyczny z wielu powodów. Po pierwsze sytuacja ewangelizacji na Białorusi jest szczególnie trudna (...) - mówił arcybiskup. - Kiedy pojadą bezradne, samotne dziewczęta, trzeba realizmu by uświadomić sobie, że poza nowym stresem, sytuacja taka nie przyniesie nadzwyczajnych osiągnięć ewangelizacyjnych. Może natomiast spotkać się z protestem ze strony władz.
Metropolita przypomniał też apel z ubiegłego tygodnia dotyczący przyjęcia byłych betanek do domu. Na jego prośbę odezwało się kilkanaście osób. - Dziękuję za tę życzliwość, choć nie jestem pewien czy będziemy mogli wykorzystać ją. Bo to już od każdej osoby będzie zależeć indywidualnie, od jej warunków rodzinnych i priorytetów, które pojawią się na nowym etapie życia - mówił arcybiskup.
Pomysł z przyjmowaniem byłych sióstr do domu nie spodobał się dolnośląskiej posłance Beacie Sawickiej (PO). Jej siostra stryjeczna jest jedną z byłych betanek przebywających w Kazimierzu Dolnym. - Tego typu rozwiązanie nie jest najkorzystniejsze. Po pierwsze, same zainteresowane musiałyby wyrazić chęć zamieszkania w mieszkaniach obcych ludzi. A po drugie, nie wiem czy dobrze by się czuły u kogoś obcego - stwierdziła Sawicka, tuż po spotkaniu z arcybiskupem.
Dlatego część dziewczyn zamieszka z rodzinami. Inne zatrzymają się w ośrodkach kościelnych zaoferowanych przez lubelską kurię.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!