poniedziałek, 26 lutego 2018 r.

Lubelskie

Pszczelarze apelują: Sadźmy przy drogach rośliny miododajne. Drogowcy odpowiadają

Dodano: 8 lutego 2018, 18:07
Autor: Paweł Puzio

Dzikie owady przez całe lato przyciągała łąka na skrzyżowaniu ulic Bernardyńskiej, Zamojskiej i Wyszyńskiego w centrum Lublina. Projekt zrealizowany w ramach pierwszej edycji Zielonego Budżetu
Dzikie owady przez całe lato przyciągała łąka na skrzyżowaniu ulic Bernardyńskiej, Zamojskiej i Wyszyńskiego w centrum Lublina. Projekt zrealizowany w ramach pierwszej edycji Zielonego Budżetu

Sadźmy przy drogach rośliny miododajne – apeluje Stanisław Chojak, pszczelarz z Woli Tulnickiej w gminie Siemień. Drogowcom pomysł się podoba. – Mamy jednak związane ręce – tłumaczą

Coraz częściej mówi się o masowym ginięciu pszczół. Jedną z przyczyn tego zjawiska jest kurcząca się z roku na rok baza pożytkowa, z której mogą korzystać owady – tłumaczy Stanisław Chojak, który napisał do naszej redakcji w imieniu pszczelarzy z ziemi parczewskiej.

Jest to wynikiem intensywnej chemizacji rolnictwa i monokultur w uprawach. Stanisław Chojak przekonuje, że znalazł na to receptę.

– Jedną z możliwości ratowania naszego pszczelarstwa jest nasadzanie drzew i krzewów miododajnych wzdłuż dróg – mówi Chojak.

Pszczelarze proponują konkretny odcinek testowy. Chodzi o przewidziany do modernizacji fragment drogi 815 Wisznice-Parczew-Siemień-Lubartów.

– Wzdłuż drogi można posadzić miododajne lipy, jawory i jarzębiny. A na poboczach sypnąć po garści koniczyn. Takie nasadzenia na lata zapewniłyby pszczołom pożywienie. Koszty nasadzeń i pielęgnacji będą takie same jak przy innych gatunkach. A skorzystają nie tylko pszczoły, ale także inne owady, ptaki, cały ekosystem – tłumaczy Chojak. – Może to być początek ogólnopolskiej akcji.

Drogowcy są „za”. Ale propozycji pszczelarzy nie zrealizują.

– Osobiście podoba mi się ten pomysł, ale mamy związane ręce – tłumaczy Andrzej Gwozda, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich. – W decyzji środowiskowej, która zawsze jest wydawana przy dużych inwestycjach, jest nakaz odtworzenia usuniętych gatunków. Nie możemy więc dębów zastąpić lipami. Kiedy jednak nie ma takich zapisów, wtedy gdy drogi powstają po nowym śladzie, zawsze sadzimy lipy. To gatunek najbardziej odporny na działanie soli.– dodaje.

Przykładem jest pierwszy od strony Lublina odcinek nowej drogi 747. Decyzja środowiskowa nie precyzowała nasadzeń i na poboczach rosną steki lip.

– Pomysł jest dobry, aczkolwiek dążymy do tego, aby odtworzyć stan ekosystemu sprzed wycinki – mówi Paweł Duklewski, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie. – W przypadku dróg jest też tendencja, aby usuwać drzewa z pasa drogowego. Chodzi o bezpieczeństwo kierowców.

Pszczoła „na stołówce”

Sześć gmin z naszego regionu przystąpiło do Manifestu Gmin Przyjaznych Pszczołom. W całym kraju takich samorządów jest blisko 80. Wszystkie zobowiązały się do założenia pszczelich „stołówek” czyli klombów i rabat z roślinami miododajnymi. Pszczołom może pomagać też każdy kto ma ogród lub balkon.

Wystarczy posadzić np. różne gatunki chabrów, lawendę wąskolistną, lubczyk ogrodowy czy malwę różową. (aa)


Prof. dr hab. Jerzy Demetraki-Paleolog, kierownik Katedry Zoologii, Ekologii Zwierząt i Łowiectwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie

Tereny przy drogach mogłyby być użytkowane jako niewielkie, nieintensywne pożytki. Byłoby to z korzyścią także dla pszczół dzikich i trzmieli. Wszystko zależy od stopnia natężenia ruchu. Zbieranie nektaru, a szczególnie pyłku, z rejonu o intensywnym ruchu mogłoby szkodzić pszczołom, gdyż pyłek jest podatny na skażenie. Organizm pszczoły jest filtrem, dlatego szkodliwe substancje gromadzą się najpierw w nim, a potem w miodzie. Zawartość metali ciężkich w miodach z pobliża węzłów komunikacyjnych jest większa. Dlatego nie rekomendowałbym takich miejsc jako głównych źródeł miodu konsumpcyjnego. Warto też pamiętać, że na drogach szybkiego ruchu, nisko latające pszczoły są zabijane przez samochody. Pomysł warty rozważenia w kontekście dróg lokalnych i przy kontroli jakości miodu i pyłku.

Czytaj więcej o: drogi pszczoły
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 lutego 2018 o 00:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiem co lubisz ssać i z kąd to twoja sprawa ja opieram te procenty na fachowej literaturze P szczelarskiej .ale wiem że jest masa miodu pozyskiwania z naturalnych siedlisk pszczół a warroza rozwija się na pszczołach w każdych warunkach . Idąc tym torem to nie powinno być żadnych lekarstw bo te zabiegi fachowo nazywa się leczeniem . Pszczoły w kulturze ludzkiej są stawiane na równi a w starożytnym Egipcie nawet wyrzej i nie zdychają tylko umierają i należy je chronić tak samo jak chronimy swoich bliskich i siebie podając im w dobrej wierze leki lub suplementy po prostu leczymy . W moim regionie w okręgu 4km jest ok kilku dziesięciu małych pszczelarzy nie pamiętam aby ktoś zgłaszał do związku zatrucie herbicydami ale jeśli chodzi o pajęczaki to sprawa jest odwrotna. Zobacz co się dzieje z lasami Tatrzańskiego Parku Narodowego w środku lata dziesiątki a może i setki hektarów siwych stoków pokrytym martwym lub umierającym drzewostanem . To co mamy twoim zdaniem chronić drzewa czy pszczoły . KONKRETNIE MOIM ZDANIEM OBYDWA GATUNKI .Ale ile rośnie drzewko 100 lat więcej! A rodzina pszczela licząca kilka tysięcy sztuk powstanie z pomocą człowieka w kilka miesięcy. W następnym roku mogą powstać z tej rodziny kilka rodzin.bez porównania!?!
Rozwiń
Gość
Gość (10 lutego 2018 o 22:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dzika pszczoła, to pszczoła z lasu, której źaden przodek nie przebywał w przeszłości w ulu, lecz w dziuplach. Dziuple są tylko w starych uszkodzonych drzewostanach, a w parkach niebezpieczne drzewa są usuwane. Dlatego mamy problem właśnie puszczy białowiejskiej. Nie wiadomo, czy środki ochrony roślin są prawidłowo stosowane, wie to tylko ten kto je stosuje. To ile można pozyskać z rodziny dotyczy pszczół tylko w aspekcie hodowlanym. A one przez kontrolowane unasienianie matek i interkontynentalne krzyżowanie genów są słabe. Pozwólmy pszczołom spokojnie wymrzeć, wtedy umrze też choroba roztoczowa, obecnie zwana warrozą. Gdyby ljdziom zależało na pszczołach dopuszczona byłaby jedy ie gospodarka w barciach. Twone procenty są wyssane z du...
Rozwiń
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany (9 lutego 2018 o 22:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te postulaty są ok ale napisane z du...1.one są dzikie a nie udomowione człowiek je okrada z miodu a nie doi. 2.W Polsce są stosowane środki które nie zabijają pszczół jeśli są prawidłowo stosowane (a jeśli giną to jest ok 2 % całej populacji dane z 2016r.) Wielkoobszarowe uprawy gwarantują bezpieczeństwo stosowania tych środków uwarunkowania ekonomiczne. No chyba że chodzi o wycieraczki i płyn do szyb.3 a parki to są a pszczoła poleci po nektar do ok 2 km. PS DYSKUSJA JEST O PSZCZOŁACH !!!poczytać proszę o pszczołach i ile średnio można pozyskać miodu z jednej rodziny pszczelej .A co do chciwości to każdy mierzy swoją miarą. 
Rozwiń
Gość
Gość (9 lutego 2018 o 22:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O ile sadzenie lip przy drogach jest według mnie pomysłem bardzo dobrym to jeżeli chodzi o rośliny zielne takie jak wymieniona powyżej koniczyna obawiam się, że mogłoby to być przyczyną wielu wypadków z udziałem zwierzyny, która skuszona atrakcyjnym kąskiem przebywałaby w pobliżu tras.
Rozwiń
Gość
Gość (9 lutego 2018 o 22:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wystarczy przejechać drogą obok kwitnących rzepaków, i trzeba od razu włączyć wycieraczki i polać szybę spryskiwaczem, żeby zmyć setki pszczół z nektarem. Pomysł jest więc kontrowersyjny, nie mówią już o dojrzałych drzewach, których pnie stanowią smiertlene zabrożenie w trakcie wypadku dla załogi. Jest tylko jeden sposób na pomoc pszczołom. Mama kilka postulatów: 1.Pozwolić im zdziczeć -zakazać wędrówek, nie leczyć, nie wycinać starego chorego drzewostanu. 2. Zakazać stosowania środków ochrony roślin i wielkoobszarowych upraw. 3. Stworzyć w Polsce w każdym województwie po jednym Parlu chronionej przhrody o obszarze tak dużym, aby wystarczył na zaspokojenie potrzeb dużych drapieżników inparzystokopytnych. Cała reszta propozycji pszczelarzy wynika z ich chciwości, a nie ochrony gatunków.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!