czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Rodzice zastępczy odpowiedzą za znęcanie się nad dwanaściorgiem dzieci

Dodano: 4 lutego 2016, 18:01

Kolejni rodzice zastępczy staną przed sądem. Małżonkowie z Radawca Małego odpowiedzą za znęcanie się nad dwanaściorgiem dzieci. Z ustaleń śledczych wynika, że koszmar podopiecznych trwał latami.

Proces 39-letniej Małgorzaty oraz 43-letniego Witolda P. powinien już zmierzać ku końcowi. Akt oskarżenia przeciwko małżonkom po raz pierwszy wpłynął do sądu w październiku 2014 roku. Z przyczyn formalnych wrócił jednak do prokuratury. Chodziło o ustalenie kuratorów dla niepełnoletnich pokrzywdzonych. Ponieważ dotyczyło to aż 8 z 12 dzieci, procedury trwały blisko rok. Sprawa wróciła właśnie do Sądu Okręgowego w Lublinie.

Z ustaleń śledczych wynika, że Małgorzata i Witold P. znęcali się nad dwanaściorgiem dzieci. Gehenna trwała od kwietnia 2006 do października 2013 roku. Sprawa wyszła na jaw dzięki kuratorowi sądowemu, który przeprowadzał wywiad środowiskowy w domu rodziny P., w Radawcu koło Lublina.

Jak ustaliła prokuratura, Witold i Małgorzata P. znęcali się nad dziećmi psychicznie i fizycznie. Kobieta miała bić podopiecznych pięścią w głowę, szarpać za uszy i włosy. Z akt sprawy wynika, że popychała dzieci, groziła im pobiciem, zamykała i zabraniała poruszania się po domu.

Podopieczni rodziny P. mieli również zakaz korzystania z toalety bez zezwolenia. Dzieci miały ograniczony dostęp do jedzenia, kąpieli i zabawek. Bywały także wykorzystywane do pracy w gospodarstwie. Według śledczych Witold P. miał być znacznie bardziej brutalny od swojej małżonki.

– Uderzał głowami dzieci o ścianę, szarpał za ubrania, bił paskiem w pośladki. Kazał godzinami klęczeć z rękami w górze – wyliczała po zakończeniu śledztwa Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Zarówno Małgorzata, jak i Witold P. nie przyznali się do zarzutów. Zaprzeczyli relacjom składanym przez dzieci. Sąd przesłuchał jednak podopiecznych rodziny w obecności psychologa. Okazało się, że ich zeznania są wiarygodne.

Kiedy skandal wyszedł na jaw, para z Radawca straciła status rodziny zastępczej. Wcześniej małżonkowie powinni być pod kontrolą służb socjalnych. Stosowne inspekcje nie wykazały jednak żadnych nieprawidłowości. Jak przekonywali przedstawiciele PCPR, rodzina P. była pod stałym nadzorem. Zbierała bardzo dobre opinie. Małżonkowie z Radawca dostali nawet nagrodę wojewody. Małgorzacie i Witoldowi P. grozi teraz do 5 lat więzienia.

Przed sądem

Przed lubelskim sądem trwa także proces małżonków z miejscowości Szerokie, którzy od 2012 roku opiekowali się dwójką chłopców. Według śledczych, szybko przestali radzić sobie z wychowaniem nastolatków. Zaczęli więc sięgać po przemoc. Poniżali chłopców i stosowali różnego rodzaju kary za najdrobniejsze nawet przewinienia.

Czytaj więcej o: dzieci sąd
Gość
Gość
abw
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 lutego 2016 o 18:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem sąsiadka tych ludzi. To było wcześniej zgłaszane, ale jak przychodziła do "kontroli" ich przyjaciółka to proszę mi wierzyć, niewiele się dało zrobić. Poza tym są to ludzie niebezpieczni z którymi lepiej nie wchodzić w drogę wiem to z własnego doświadczenia. sąsiedzi odpowiedzialni? A szkoła? Przecież nauczyciele widzieli, że dzieci są głodne Oczywiście zgadzam sie z panią sąsiadką nadzór, to jest układ zamknięty ludzi przypadkowych niekompetentnych w starostwie ...
Rozwiń
Gość
Gość (6 lutego 2016 o 18:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak można było tak zlekceważyć sygnały dzieci?, dlaczego nadzór nie jest pociągnięty do odpowiedzialności? dyrektor pcpr, koordynator i pracownicy socjalni w starostwie lubelskim,
Rozwiń
abw
abw (5 lutego 2016 o 20:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie rozumiem jak można dać dwójce ludzi aż 12-cioro obcych dzieci... Powinny być jakieś limity (np. 6). Często ciężko poradzić sobie z jednym dzieckiem. Takie dzieci adoptowane nie miały lekko w przeszłości i często sprawiają więcej problemów. A ludzie którzy biorą tak wiele dzieci z pewnością nie zapewnią im należytej opieki...  

Są limity. Ale jak się ma znajomości, to się załatwi, żeby kolejne dzieci przychodziły wraz z kasą.

Rozwiń
Gość
Gość (5 lutego 2016 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem sąsiadka tych ludzi. To było wcześniej zgłaszane, ale jak przychodziła do "kontroli" ich przyjaciółka to proszę mi wierzyć, niewiele się dało zrobić. Poza tym są to ludzie niebezpieczni z którymi lepiej nie wchodzić w drogę wiem to z własnego doświadczenia. sąsiedzi odpowiedzialni? A szkoła? Przecież nauczyciele widzieli, że dzieci są głodne
Rozwiń
anna
anna (5 lutego 2016 o 14:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

no i teraz wzrośnie zainteresowanie na bycie rodzinna zastepczą temat jak ciepłe bułeczki, tylko dla kogo napewno nie skozyscia dla tych dzieci zal mi ich

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!