poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Rodzina o włos od śmierci

Dodano: 13 stycznia 2002, 22:59

Na szczęście udało się uratować rodziców i ich 7-letnie bliźniaki. Wczoraj podczas snu ulegli zaczadzeniu. Wszyscy znajdują się
pod opieką lekarzy ze Szpitala Specjalistycznego
w Puławach.

Wczoraj nad ranem w domu przy ul. Kozienickiej w Górze Puławskiej czad zatruł całą rodzinę. Tylko dzięki intuicji matki jednego z zaczadzonych małżonków udało się w porę wszystkich uratować. W akcji wykazał się także Jan Śmigieł, który pomógł kobiecie dostać się do zamkniętego mieszkania.
Wydobywający się z nieszczelnej instalacji grzewczej tlenek węgla zaskoczył 31-letnich Pawła i Grażynę S. oraz ich 7-letnie dzieci - bliźniaki Kasię i Maćka. Wszyscy spali w niewielkiej kuchni. Pokój sypialny, w którym znajdują się dziecięce łóżka, ze względu na oszczędności, nie był ogrzewany. - Matka państwa S. była poważnie zaniepokojona tym, że nikt u nich nie odbiera telefonu. Ok. 9.00 zadzwoniła, do mnie i poprosiła, żebym ją tam zawiózł - relacjonuje Jan Śmigieł, świadek tragedii w Górze Puławskiej. - Mieszkanie było zamknięte od wewnątrz. Wypchnąłem klucz, szybko dorobiłem wytrych i dopiero wtedy weszliśmy do środka. Widok był przerażający.
Domownicy znajdowali się w kuchni. Ojciec i jedno z dzieci leżeli na podłodze. Matka z drugim dzieckiem była na wersalce. Ciężko oddychali. Nie reagowali na pytania. Ratownicy otworzyli wszystkie okna, żeby przewietrzyć dom i wezwali pogotowie. W mieszkaniu znajdował się także pies Kuba, jednak zwierzę okazało się bardziej odporne na wydobywający się tlenek węgla niż jego właściciele.
Przed pół rokiem Paweł S. przeprowadził w domu remont. W kuchni wstawił metalowy piec, tzw. kozę. Niestety, według przybyłych na miejsce kominiarzy zbyt głęboko włożył w ścianę przewód dymowy. To dlatego instalacja była nieszczelna.
Lekarz dyżurny Oddziału Pediatrycznego poinformował nas, że życiu 7-letnich bliźniaków Kasi i Maćka nie zagraża już niebezpieczeństwo. W chwili przyjmowania obojga rodziców na oddział kobieta była przytomna, jednak kontakt z nią był utrudniony. Stan chorej wymaga obserwacji. Mężczyzna znajdował się w dobrym stanie - mówi dr Piotr Stefaniuk, lekarz dyżurny Oddziału Wewnętrznego puławskiego szpitala.
Przyczyny zaczadzenia, do którego doszło w Górze Puławskiej bada Komenda Powiatowa Policji w Puławach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!