wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Rolnicy skarżą się na skostniałe przepisy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 września 2008, 21:11
Autor: ANNA HERETA

Wólka Zabłocka. Dziki zniszczyły ponad półtorahektorowe pole kukurydzy. Rolnik stracił około siedmiu tysięcy złotych.

Odszkodowanie powinno wypłacić koło łowieckie. Ale ono zaproponowało właścicielowi jedynie kilkaset złotych.

Marcin Stawicki na dwóch działkach posadził kukurydzę. Teraz plantacja została zniszczona przez dziki.

- Straciłem 7 tysięcy złotych… - rozpacza mężczyzna.

Zgodnie z prawem zgłosił szkodę do koła łowieckiego. Dwóch jego przedstawicieli przyjechało zobaczyć, jakie szkody na polu wyrządziły zwierzęta. Z oględzin nie sporządzili jednak protokołu.

Kilka dni później komisja stwierdziła szkody bez podania ich wielkości i zaproponowała właścicielowi 673 zł 20 gr odszkodowania.

Przepisy określają, że szacujący jest przedstawicielem koła łowieckiego. Później zarządcy obwodu łowieckiego są zobowiązani do wypłacania odszkodowań. Ale według rolnika nie postępują oni zgodnie z prawem.

- To skandal, że wysokość strat szacuje ten sam organ, który wypłaca odszkodowania! Nic dziwnego, że koła łowieckie je zaniżają - denerwuje się pan Marcin. - Nie zawiadamiają o przybyciu, nie sporządzają protokołu, mają tylko swój wewnętrzny raport, w którym nie wiadomo, co się znajduje.

Prezes Koła łowieckiego "Knieja” z Lubartowa nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania.

- Nie znam się na przepisach - broni się Jan Włoch, prezes zarządu koła łowieckiego "Knieja” z Lubartowa. I odsyła do kolegi, który zajmuje się szacowaniem szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta.

Osobą, która oszacowała straty na polu Stawickiego, jest Roman Czerski.
- Obliczenia rozmiaru szkody dokonywałem zgodnie z przepisami - zapewnia Czerski. Przyznaje jednak, że przy pierwszych oględzinach nie sporządził protokołu.
- Bo nie miałem przy sobie wzoru - kwituje.

Kiedy przyjechał ponownie do Marcina Stawickiego z protokołem, ten odmówił podpisania go, gdyż uznał, że kwota odszkodowania jest zaniżona.

Rolnik wciąż oczekuje wyższej rekompensaty za poniesione szkody, dlatego nie zdecydował się skosić pola.

- Jeśli zbiorę plony, to zniszczę dowody - tłumaczy Stawicki.
Ale zachowywanie dowodów też jest dla niego kosztowne - według prawa, nieuprzątnięcie płodów z uszkodzonej uprawy po dokonaniu ostatecznego oszacowania wyklucza możliwość ponownego szacowania, w przypadku dalszego zwiększania się szkody.

Rolnicy w okolicy skarżą się, że wypłacane przez koła łowieckie odszkodowania za szkody są zbyt niskie.

Komentarz

To jest prawo z tamtej epoki

Ani Marcinowi Stawickiemu, ani jego sąsiadom niezgadzającym się z wypłacanymi przez myśliwych odszkodowaniami, nie pozostaje nic innego, jak wystąpienie przeciw
nim na drogę sądową. Dochodzenie sprawiedliwości bywa wprawdzie uciążliwe i długotrwałe, ale dopóki obowiązuje, skostniałe, pochodzące z innej epoki Prawo łowieckie, które już dawno temu powinno być zmienione - innej drogi
po prostu nie ma.

Anna Hereta
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Fang
nick
~gosc~
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Fang
Fang (17 września 2008 o 21:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
14 tys.pln z jednego hektara plus dopłaty unijne i na dodatek mała składka na KRUS.Teraz już wiem dlaczego mając 1 ha.można być uważanym za rolnika.Dochód jest wyższy niż niejednego emeryta.Dziwny kraj.
Rozwiń
nick
nick (17 września 2008 o 10:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pomijając inne kwiatki w wypowiedzi Pana Marcina zacytuję jeden który szczególnie przypadł mi do gustu: "To skandal, że wysokość strat szacuje ten sam organ, który wypłaca odszkodowania! Nic dziwnego, że koła łowieckie je zaniżają - denerwuje się pan Marcin." Zapytam wprost, czy jak Pan wyrżniesz w stodołę swoim ciągnikiem ubezpieczonym np w PZU to szkodę na rzeczonym traktorze wycenia PZU czy np WARTA?
Dalej jest jeszcze ciekawiej w TV mówił Pan o 4 tyś w DW o 7 tyś skąd taka dynamika? Przypomnę że wg prawa plon 1ha kukurydzy na kiszonkę tj. około 40-45 ton ma wartość około 1600 zł. Tam jest około 1,5 ha.
Rozwiń
~gosc~
~gosc~ (16 września 2008 o 11:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ubezpieczyć plony to nie łaska? szkoda kasy a jak klęska to aj waj lamentują.
Rozwiń
jj
jj (16 września 2008 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Drugorzędną sprawą jest to, że częśc rolników traktuję te odszkodowania jako bardzo dobry i pewny zarobek, siejac i sadzac kukurydze i ziemniaki przy lesie specjalnie po to zeby wyludzic odszkodowania. Jakos mi sie tutaj nic kupy nie trzyma w tym, koło łowieckie powinno dawno temu ogrodzic ta uprawe tak jak robi to wiekszość kół łowieckich szczegolnie jak to jest kukurydza za ktora dziki przepadaja. Znam takie przypadki ze rolnik sadzil ziemniaka co pol metra, potem jak juz podrosly to kazdego wieczoru przeprowadzal krowy z pastwiska przez pole a rano dzwonil do koła łowieckiego ze mu dziki poryły kartofle. Dziwne ze jakos inne koła łowieckie dały sobie rade z ta plaga wyłudzaczy grodzac pola i po problemie, druga sprawa jest to ze rolnicy niszcza zabezpieczenie. Zabezpieczenie to mały koszt w porownaniu ze szkodami. Jak rolinik nie zgadza sie na zabezpieczenie pola to podpisuje pisemko ze wiedzac o tym zrzeka sie praw do ewentualnego odszkodowania, tak to jest w zachodniopomorskim i z kwoty około 0,5 mln złotych pewne koło płaci teraz odszkodowania na poziomie 15 - 25 tys pln.
Rozwiń
WK
WK (16 września 2008 o 10:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nalwżałoby im pogonić (pali)kota.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!