niedziela, 26 marca 2017 r.

Lubelskie

Ryki: Policja w szpitalu po kłótni lekarki z rodziną pacjenta

Dodano: 21 grudnia 2010, 20:37

Obraźliwe komentarze i wypychanie za drzwi – o takie zachowania siostra jednego z pacjentów oskarża personel oddziału ratunkowego w ryckim szpitalu. – To jej zachowanie było oburzające – odpierają zarzuty pracownicy szpitala.

Do zajścia doszło w niedzielę wieczorem, kiedy pani Małgorzata razem z matką przywiozły swojego brata na oddział ratunkowy. Nie mógł chodzić z powodu ropiejących ran na nogach, których nabawił się na łyżwach.

Twierdzi, że personel szpitala traktował ją i jej rodzinę niegrzecznie. Prawdziwa kłótnia zaczęła się jednak wtedy, gdy matka pacjenta zapytała, czy syn nie powinien dostać jakiegoś leku przeciw zakażeniu.

– Młoda pani doktor powiedziała bardzo opryskliwie: "Może zacznie pani sama leczyć syna?”. Dodała, że mój brat jest nierozsądny. Wtedy ja zapytałam pana, który go opatrywał, czy jazda na łyżwach jest nierozsądna i poprosiłam o trochę szacunku do starszej osoby. W tym momencie wtrąciła się pani doktor. Wypchnęła mnie za drzwi do holu. Postanowiłam, że złożę skargę do dyrekcji szpitala – tłumaczy pani Małgorzata.

Jednak – jak twierdzi – od nikogo nie mogła się dowiedzieć, jak nazywa się lekarka, która przyjmowała jej brata. Ona sama też nie chciała się przedstawić. Wezwała za to policję.

– Pani doktor tłumaczyła funkcjonariuszom, że ta osoba nie chciała wyjść z gabinetu – mówi Marek Niedbalski z policji w Rykach. – Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, strony zachowywały się już spokojnie.

– Są sytuacje, w których być może sam nie chciałbym podać swojego imienia i nazwiska pacjentowi, zwłaszcza gdybym się go bał – tak zachowanie personelu tłumaczy Andrzej Karski, dyrektor do spraw medycznych w ryckim szpitalu.

Lekarka przekonuje, że nie używała ostrych słów, ani nie popchnęła nikogo. Tłumaczy, że to pani Małgorzata w złośliwy sposób komentowała jej zachowanie. – To było bezczelne. Dziwię się, że jej matka na to nie zareagowała – mówi dr Emilia Lis.

– Rozumiem, że jestem młoda, ale wymagam tylko zwykłej uprzejmości. Jej bratu mogliśmy tylko powiedzieć, że ma kupić sobie w aptece opatrunek z antybiotykiem i odesłać do domu, ale go opatrzyliśmy. Inny lek nie był potrzebny – tłumaczy pani doktor. I podkreśla, że miała prawo wyprosić panią Małgorzatę z gabinetu, bo pacjent jest pełnoletni.

Dyrekcja szpitala ma pomysł, jak rozwiązywać takie konflikty w przyszłości. – Po Nowym Roku mamy zamiar zamontować monitoring na terenie oddziału ratunkowego i w takich przypadkach odwoływać się do zapisu na taśmie – mówi dyrektor Karski.

Natomiast pani Małgorzata ma zamiar dochodzić swoich praw. – Złożyłam ustną skargę do dyrektora i zastanawiam się, czy nie złożyć pisemnej – zapowiada.
Czytaj więcej o:
karol
jagoda
Gość
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

karol
karol (3 grudnia 2012 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Emilka jest the best!!! kompetentna i zarazem asertywna....bardzo dobrze! ropiejaca rana? to musieli brudasy przetrzymac.
Rozwiń
jagoda
jagoda (17 stycznia 2011 o 19:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lekarz przyjmujący w szpitalu i na pogotowiu winien mieć identyfikator, przecież uważam że to konieczne, jak dyrektor Karski może tak mówić, że lekarz nie chce udostępnić swoich danych. jagoda
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2010 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='jon' timestamp='1293011877' post='409715']
do kłótni w szpitalu policję wzywać ?!!!
[/quote]

jeśli lekarz traci panowanie nad sobą i nie wie jak wybrnąć z sytuacji to dzwoni po policję bo to przecież lekarzowi uwierzą,a nie pacjentowi. cwaniacki ruch Pani doktor która zdawała sobie sprawę co będzie gdy skarga dotrze do dyrektora. cel osiągnięty przez lekarza bo się wymigała od odpowiedzialności i dyrektor ma podstawy by ją kryć. lekarze są nietykalni w naszym kraju, ale z czasem to się zmieni i wszystkie ich skandaliczne zachowania wyjdą na jaw. mam nadzieję że skończy się era łapówek i "drobnych upominków" bo żeby być zdrowym to trzeba część kasy na recepty a drugą część dla lekarza żeby te recepty wypisał.
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2010 o 00:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1293032121' post='409894']
KOMPETENCJE MŁODYCH LEKARZY SĄ PROPORCJONALNE DO ICH STAŻU PRACY. TO PO PIERWSZE.DRUGA SPRAWA TO: CZY LEKARZ NA SORZE MA SIĘ WYWNĘTRZNIAĆ NAD JAKĄŚ MAŁO KUMATĄ BABĄ?? PACJENT BYŁ PEŁNOLETNI I WEZWANA POLICJA POWINNA ZROBIĆ PRZĄDEK ZE SZPITALNYMI AWANTURNIKAMI,CZY TO TĘPA BABA,CZY PIJACZEK.GDYBY CHORY NIE BYŁ PEŁNOLETNI LEKARKA POWINNA NASŁAĆ POLICJĘ NA OWE BABY Z POWODU DOPUSZCZENIA DO TAKIEGO ZASYFIENIA RAN.TRZECIA RZECZ JEST TAKA,ŻE WIELE ZGŁOSZEŃ SOROWSKICH POWINNI ZAŁATWIAĆ LEKARZE RODZINNI.
[/quote]

Po pierwsze jeśli lekarz nie jest kompetentny to nie powinien nawet dotykać pacjenta i nie wyładowywać swoich kompleksów na innych, w tym przypadku oberwało się w okropny sposób rodzinie pacjenta. Po drugie czytając Twoją wypowiedź widzę kto tu jest mało kumaty. Po trzecie i tak lekarze kryją się wzajemnie jak widać i mają nienaganną opinię szkoda tylko że wśród siebie hehe. Po czwarte to lekarze rodzinni nie przyjmują po 18 i w weekendy, więc szybciej bym się wykończył niż doczekał pomocy.
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2010 o 00:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
z tego co wiem to już nie pierwsza taka sytuacja w tym szpitalu, lekarze robią co chcą, później szczują pacjentów policją,która kryje lekarzy gdyż każdy z każdym się zna i jest ze sobą na TY. widzimy tu też bezradność Pana dyrektory który nie radzi sobie ze swoim personelem i wpadł na genialny pomysł żeby założyć monitoring ""by w takich przypadkach odwoływać się do zapisu na taśmie"" brawo dla chorego argumentu Pana dyrektora, który widocznie też ma coś na sumieniu skoro nie podałby swojego nazwiska. Po wypowiedzi widzimy że dyrektor nie reaguje na skargi pacjentów i ma to daleko w POWAŻANIU... być może po kolejnych skargach zainteresuje to kogoś na dużo wyższym szczeblu i stanowiskach. Jestem strażakiem jak i ratownikiem i gdy jadę do akcji to myślę o tym żeby jak najlepiej i jak najszybciej pomóc poszkodowanym, a nie przepychać ze wszystkimi. rozumiem tą rodzinę bo każdy kto jest w potrzebie chciałby otrzymać szybką i profesjonalną pomoc i jest to oczywiste. ""mogliśmy tylko powiedzieć, że ma kupić sobie w aptece opatrunek z antybiotykiem i odesłać do domu, ale go opatrzyliśmy."" - wypowiadając te słowa Pani doktor pokazała jaka była wręcz wspaniałomyślna... to tak jakby strażak powiedział do osób którym mieszkanie się pali, że - MOGLIŚCIE SOBIE PAŃSTWO SAMI PRZYNIEŚĆ WODĘ I WIADRAMI UGASIĆ TEN POŻAR, ALE SKORO NAS WEZWALIŚCIE TO JUŻ WAM POMOŻEMY. Miejmy nadzieję , że ktoś w końcu wyleczy tą naszą chorą służbę zdrowia. Skoro Szpital w Rykach i jego personel jest już na łamach prasy i mediów to miejmy nadzieję że przynajmniej w tym szpitalu coś się zmieni na lepsze. pozdrowionka i serdeczne życzonka na nadchodzące Święta
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24