wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lubelskie

S17 osiada w dolinie Ciemięgi. Muszą rozebrać 240 metrów drogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 kwietnia 2014, 13:21
Autor: (p.p.)

240 metrów nowej drogi S17 musi być rozebrane. Chodzi o 4 feralne, osiadające fragmenty na odcinku pomiędzy węzłami Jastków a Lublin Sławinek, w dolinie Ciemięgi

Dziś na konferencji prasowej podano przyczyny osiadania S17 w dolinie Ciemięgi. - Droga nadmiernie osiada w obrębie czterech przepustów. Zespół ekspertów badających przyczyny osiadania wskazał brak ciągłości warstwy transmisyjnej, czyli specjalnego wzmocnienia oddzielającego nasyp drogi od gruntu w obrębie tych przepustów - mówi Zbigniew Szepietowski, p.o. dyrektora lubelskiego oddziału GDDKiA. Prace przy rozbiórce feralnych fragmentów S17 ruszą w poniedziałek. - Usunięcie usterki potrwa do 28 sierpnia. Jest to bezpieczny termin - dodaje dyrektor Szepietowski. Przyczyny usterek ustalił zespół ekspertów pod kierunkiem dr hab. inż. Antoniego Florkiewicza z Politechniki Poznańskiej. Zdaniem ekspertów błąd mógł być popełniony na etapie projektowania tego odcinka i polegał na przyjęciu uproszczonego modelu obliczeniowego. Projekt wykonał firm DHV Polska z Warszawy przy współpracy z Drogprojektem Lublin. - Więcej o przyczynach osiadania będziemy mogli powiedzieć, gdy rozbierzemy feralne fragmenty drogi - dodaje Zbigniew Szepietowski. - Dziś nie jesteśmy w stanie precyzyjnie ustalić kosztów naprawy. Poznamy te koszty w połowie maja, po rozbiórce i opracowaniu szczegółowej dokumentacji naprawy - dodał Szepietowski. Dyrektor jednak zaznaczył, że po ustaleniu przyczyny wystąpi o pokrycie kosztów naprawy do ubezpieczyciela inwestycji lub firm które ponoszą odpowiedzialność za błąd. Nieoficjalnie mówi się, że koszt usunięcia przyczyn osiadania oscyluje w granicach kilku milionów złotych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin inwestycje s17
Adam
Gość
schab
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Adam
Adam (28 kwietnia 2014 o 18:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Przecież Wykonawca przystępując do przetargu musiał udowodnić, że posiada doświadczenie i odpowiednią wiedzę do wykonania zadania. Czyżby w trakcie wykonywania tej wiedzy mu zabrakło? Trzeba było zatrzymać roboty jak był błąd projektowy. A nie teraz szukać płoci do ukarania.

Powiem wam z góry dalszy schemat działania. Zapłacimy za to my wszyscy!!! A dodatkowe zlecenie dostanie Generalny Wykonawca i zostanie bez winy. Bo przecież musi mieć dalszą robotę.

Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2014 o 16:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a wy sie smiejecie z ruskich :)

oni w kosmos lataja, maja elektrownie atomowe i odrzutowce umieja sami wyprodukowac,

.....a tu wybrali ynteligenty innych mundrych, co wybrali przebieg trasy przez bagna i "projektanta", oczywiscie tez zagranicznego wykonawce :) ...zeby kaska unijna do unijnych wrocila

...a potem sie dziwia :)

Wszystko wina Tuska.

Rozwiń
schab
schab (26 kwietnia 2014 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a wy sie smiejecie z ruskich :)

oni w kosmos lataja, maja elektrownie atomowe i odrzutowce umieja sami wyprodukowac,

.....a tu wybrali ynteligenty innych mundrych, co wybrali przebieg trasy przez bagna i "projektanta", oczywiscie tez zagranicznego wykonawce :) ...zeby kaska unijna do unijnych wrocila

...a potem sie dziwia :)

Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2014 o 13:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Unia dała, rozliczenie się zgadzało, wszystko w porządeczku.

Teraz jeszcze dołożymy tylko kilka milionów i będzie można prawie jeździć, bo za rok będą już pierwsze remonty generalne nawierzchni.

To cała Polska PO/PSL. Radujmy się.

Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2014 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Aż strach pomyśleć że polska chce się brać za budowę elektrowni atomowej... jak im zacznie osiadać i pękać to nie trzeba będzie tsunami...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!