środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Sąd kazał przywrócić do pracy wicedyrektor LODR

Dodano: 10 lutego 2017, 16:38

Zgodnie z prawem, dopóki wyrok nakazujący przywrócenie pracownika do pracy nie uprawomocni się, pracodawca nie musi go respektować
Zgodnie z prawem, dopóki wyrok nakazujący przywrócenie pracownika do pracy nie uprawomocni się, pracodawca nie musi go respektować

Mariola Stalęga, była wicedyrektor Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli decyzją sądu ma zostać przywrócona do pracy. Nowe władze ośrodka nie zgadzają się z takim postanowieniem i zapowiadają złożenie apelacji

Władze LODR w Końskowoli zmieniły się w jesienią ubiegłego roku. Związanego z PSL dyrektora Antoniego Skrabuchę w październiku zastąpił Sławomir Plis (PiS), a po kilku tygodniach odwołana ze stanowiska wicedyrektora ośrodka została związana z PO Mariola Stalęga.

– Uważam, że moje odwołanie było decyzją typowo polityczną. Nie otrzymałam żadnego, merytorycznego uzasadnienia – mówi Mariola Stalęga, która zwraca uwagę również na sposób, w jaki straciła swoje stanowisko. – Pamiętam, że zadzwonił do mnie telefon z ośrodka, to była dziewczyna z działu kadr, która na polecenie nowego dyrektora przeczytała mi treść wypowiedzenia. Nikt ze mną wcześniej nie rozmawiał. Przebywałam na zwolnieniu lekarskim, więc nie mieli prawa mnie zwalniać – mówi była wicedyrektor LODR.

Mariola Stalęga na zwolnieniu przebywa już prawie pół roku. Jak sama przyznaje, z nowym dyrektorem jeszcze się nie widziała. Gdy otrzymała wypowiedzenie, poszła do sądu. Zadziałał bardzo szybko. W połowie stycznia wydał wyrok nakazujący przywrócenie ją do pracy w ośrodku. Orzeczenie nie jest prawomocne.

– Będziemy się odwoływać. Moim zdaniem minister rolnictwa ma prawo powołania, jak i odwołania wicedyrektora jednostki, która mu podlega. Ta pani została powołana, a nie zatrudniona, więc był to szczególny charakter pracy – tłumaczy Sławomir Plis, dyrektor LODR, który przypomina, że decyzję w sprawie zwolnienia Marioli Stalęgi podejmował minister Krzysztof Jurgiel. – Dlatego nie chciałbym tego komentować – dodaje.

Zgodnie z prawem, dopóki wyrok nakazujący przywrócenie pracownika do pracy nie uprawomocni się, pracodawca nie musi go respektować. Na razie władze ośrodka wystąpiły do Sądu Rejonowego w Puławach o pisemne uzasadnienie orzeczenia, by na jego podstawie złożyć apelację. Wygląda więc na to, że sprawą przywrócenia byłej wicedyrektor do pracy niebawem zajmie się Sąd Okręgowy w Lublinie.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Znajoma doradcy
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (19 lutego 2017 o 20:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Musztarda porzeczek nasadzi i bedzie własna działalność na Krus-ie
Rozwiń
Gość
Gość (14 lutego 2017 o 23:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze napisane
Rozwiń
Znajoma doradcy
Znajoma doradcy (14 lutego 2017 o 09:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co kilkuletnie zmiany na stanowiskach "dowodzących" LODR niczemu dobremu nie służą, a na pewno nie docelowym rolnikom. Zmienia się tylko "góra" LODR - wynagrodzenia dyrekcji i ich znajomków (obecnie rządzi Opole Lubelskie), natomiast większość "starych" pracowników(poza kilkoma wyjątkami) nadal mają pensję brutto 1850 zł + i obniżoną o połowę z nadejściem nowego dyrektora premię.
Rozwiń
Gość
Gość (14 lutego 2017 o 08:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i widzisz musztarda? Było cwaniakować i gnebić otoczenie? Ale spoko, dorobisz se w avonie jakos do emerytury...
Rozwiń
Gość
Gość (13 lutego 2017 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niekompetencja dyrektora LODR w Końskowoli poraża. Co tacy ludzie robią w zarządzaniu instytucjami/firmami? On powinien wrócić do szkoły, odbyć mnóstwo kursów dokształcających i jesli jest kumaty to może wtedy będzie się nadawał. Dzisiaj ten pan jest symbolem dobrej zmiany i wizytówką PiS-u - po prostu MISIEWICZ.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!