czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Setki dzieci uległy w te wakacje groźnym wypadkom

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 sierpnia 2009, 21:24

Czteroletnia Julia bawiła się na dmuchanej zjeżdżalni – złamała rękę. 14-letnia Magda kosiła trawę, przez nieuwagę niemal straciła dłoń. Takie i jeszcze gorsze wypadki przytrafiały się dzieciom tego lata.

Na oddziale chirurgii urazowej w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie jest 55 łóżek. Przez wakacje żadne nie stało puste. Zdecydowana większość pacjentów, jacy trafiają na ten oddział, to ofiary wypadków.

– Najwięcej jest pacjentów, którzy są uczestnikami wypadków komunikacyjnych. Upadli z roweru, mieli wypadek samochodowy – mówi Agnieszka Osińska, rzecznik DSK.

Na szczęście, w porównaniu z ubiegłymi wakacjami mniej było wypadków drastycznych.

– Dzieci często w wakacje pomagają rodzicom w pracy na roli. Nie było ofiar ciężkiego sprzętu rolniczego. Obeszło się bez amputacji rak czy nóg. W ubiegłym roku było bardzo dużo zmiażdżeń dłoni – mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej w DSK. – Może to świadczyć o tym, że albo rodzice używają bezpieczniejszych maszyn, albo bardziej uważali na dzieci.

Zmniejszeniu liczby wypadków na pewno pomogły apele policji. – Zorganizowaliśmy dwie akcje profilaktyczne z udziałem policjantów – dodaje Osińska. – Po nich zauważyliśmy poprawę.

Więcej, niestety, jest urazów spowodowanych kosiarkami. – Chciałam pomóc sąsiadce i skosić jej trawnik. W pewnym momencie kosiarka zapchała się trawą, chciałam podwyższyć kółka i niefortunnie włożyłam rękę w wirujące ostrza. Na szczęście, nic bardzo poważnego się nie stało. Kości i ścięgna są całe – mówi 14-letnia Magda, mieszkanka okolic Świdnika, która leży w DSK i ma zabandażowaną całą lewą rękę aż do łokcia.

Na tym samym oddziale leży czteroletnia Julia, która miała pecha na zjeżdżalni.

– Córka bawiła się na zjeżdżalni nad Jeziorem Białym. Inne dziecko w nią uderzyło, Julka ma poważnie złamaną rękę. Już drugi tydzień nie rusza się z łóżka z wyciągiem – mówi mama dziewczynki.

Wakacje się kończą, ale lekarze przewidują, że to nie koniec wypadków. Będą wykopki, a wtedy dzieci często pomagają rodzicom.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
mlodziutki
piotrrek
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (29 sierpnia 2009 o 16:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak długo jeszcze kowal będzie kierownikiem kliniki chirurgii ?
Rozwiń
mlodziutki
mlodziutki (29 sierpnia 2009 o 15:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zycie, wypadki są dzieci muszą pomagać bo inaczej nie mieli by na telefony koomputery a czasem i na jedzenie taka własnie jest nasza piękna gospodarka rolna ale naszczęście jest DSK który zszyje i złoży każdego dzieciaka
Rozwiń
piotrrek
piotrrek (29 sierpnia 2009 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak było, tak jest i tak będzie. Chirurgia w DSK - wrrr!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!