poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Siostrzany bój o garaż

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 maja 2007, 17:56

Jadwiga Grabowska z Lubartowa walczy w sądach o to, by sąsiadka rozebrała graniczący z jej działką garaż. Nie zgadza się z kolejnymi wyrokami.

Sprawa jakich wiele, gdyby nie fakt, że sąsiadką jest jej młodsza siostra.
- Już 14 lat walczę o ten garaż z moją siostrą. Aż mi wstyd, że łączy nas tak bliskie pokrewieństwo i takie rzeczy się dzieją - płacze Jadwiga Grabowska z Lubartowa. Dawniej siostry żyły w zgodzie. Aż do 1993 roku. Wtedy pani K. postanowiła wybudować na swojej działce budynek garażowo-gospodarczy.
- Musiałam się temu sprzeciwić, bo planowałam rozbudowę domu, a garaż zasłaniałby mi widok z okien. Poza tym nie wolno nic budować na samej granicy działki - mówi Grabowska. Jednak jej siostra odwołała się wtedy do wojewody lubelskiego i w 1994 r. dostała pozwolenie na budowę. W tym czasie pani Jadwiga nadal oprotestowywała tę decyzję, ale jej siostra rozpoczęła już stawianie garażu.
Wojewoda nie miał jednak wątpliwości - budynek nie utrudni życia rodzinie obok.

Podobnego zdania był Naczelny Sąd Administracyjny, który sprawą zajmował się już trzy razy. Uznał wtedy, że "u podłoża sporu leżą konflikty rodzinne i konflikty sąsiedzkie. A zadaniem sądu nie jest rozstrzyganie takich sporów”. Sprawa otarła się również w 1996 r. o Ministerstwo Sprawiedliwości. Jednak nie zdążyło ono wydać decyzji, bo sprawa się przedawniła.

Wtedy Grabowska odpuściła. - Przeżywałam wtedy tragedię. Zmarł mi mąż i syn - ociera łzy kobieta. Jednak w sierpniu 2006 roku znowu pisze pismo do nadzoru budowlanego w Lubartowie. - Walczę o to, żeby moja siostra rozebrała garaż. My tak nie możemy żyć, wszędzie mamy cień. Nas tu ośmioro mieszka, małe dzieci. Przecież prawo powinno być po mojej stronie - skarży się pani Jadwiga.
- Pani Grabowska nie ma racji. Można budować domy na granicy działki, jeśli plan zagospodarowania miejskiego dopuszcza takie rozwiązanie. Poza tym budynek jest legalny, dlatego nie ma żadnego powodu, aby go rozbierać - podkreśla Alina Sawicka, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Lubartowie.
Pani K. załamuje ręce. - Sprawa została zakończona. Wyrok zapadł na naszą korzyść. Po co ona do tego wraca? - zastanawia się pani K. Twierdzi, że prawo jest po jej stronie. - Mam wszystkie papiery w porządku. Tyle sądów nie może się przecież mylić. Jest mi przykro, że siostra tak mnie traktuje, ale nie mam na to wpływu - nie kryje smutku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!