wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Skatowali mnie pałką!

Dodano: 3 lipca 2007, 19:40

21-letni Piotr Zajdowski oskarża policjantów o wywiezienie do lasu i brutalne pobicie. Wczoraj sprawa trafiła do lubelskiej prokuratury.

10 czerwca w Zaolszyniu, 15 kilometrów od Międzyrzeca Podlaskiego, odbywał się festyn. - Stałem razem z kolegą. Piliśmy pierwsze piwo - opowiada Zajdowski. - Obok przechodziło dwóch pijanych mężczyzn. Potrącili mojego kolegę. Wywiązała się szamotanina. Odepchnąłem jednego.
Wtedy - według jego relacji - pojawili się policjanci. - Wsadzili mnie do radiowozu i chcieli wylegitymować - opowiada. Ale nie podał swoich danych. - We wrześniu spowodowałem wypadek samochodowy. Za jazdę pod wpływem alkoholu dostałem wyrok dwóch lat w zawieszeniu. Bałem się zwiększenia kary.
Zajdowski twierdzi, że policjanci wywieźli go do lasu. - Zakuli ręce w kajdanki. A potem zaczęli bić pałką. Krzyczałem, że mam dość. Bili jeszcze bardziej. W końcu zemdlałem. Ocucili mnie uderzeniem w krocze. Wtedy podałem dane. Ale fałszywe. Żeby mi tylko dali spokój.

Następnego dnia Zajdowski trafił do szpitala w Siedlcach. Obdukcja wykazała rozległe krwiaki na pośladkach i otarcia naskórka po kajdankach. Zdaniem Mikołaja Romańczuku, ordynatora tamtejszego oddziału chirurgicznego obrażenia mogły powstać w wyniku uderzeń pałką. Dzień później chłopak skierował sprawę do prokuratury.

- Mężczyzna nie chciał się wylegitymować, chciał zdemolować radiowóz. Musieliśmy użyć pałki, a potem kajdanek - tłumaczy Andrzej Biernacki z komendy w Łukowie.
- Ale wszystko to działo się na miejscu. O żadnym wywiezieniu do lasu nie ma mowy - dodaje dowódca zabezpieczenia porządku w okolicach festynu Grzegorz Śledź, komendant policji w pobliskim Trzebieszowie.
Według policjantów, inna jest też przyczyna wylegitymowania chłopaka. - On uderzył kogoś butelką w głowę - mówi Biernacki. - Zauważyli to pracownicy firmy ochroniarskiej, którzy pilnowali porządku na festynie i którzy nam go przekazali.
- To niemożliwe. Gdyby do doszło do takiego zajścia, na pewno bym o tym wiedział - odpowiada Juliusz Dębowski, szef łukowskiego oddziału agencji ochrony Skorpion. O uderzeniu butelką nie słyszał też organizator imprezy, Piotr Zdanowski.
Sprawę bada prokuratura. - W poniedziałek przesłuchaliśmy poszkodowanego - mówi Mariusz Brojek, prokurator rejonowy w Łukowie. - Wczoraj przesłaliśmy wszystkie akta Prokuraturze Okręgowej w Lublinie. Ta zdecyduje, która jednostka będzie dalej prowadziła postępowanie.
Oddzielne dochodzenie zlecił komendant wojewódzki w Lublinie. - Jeżeli potwierdzą się oskarżenia, to wobec policjantów będą wyciągnięte surowe konsekwencje - mówi rzecznik lubelskiej policji Janusz Wójtowicz.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!