niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lubelskie

Śmierć czekała pod 112

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 lipca 2008, 20:48

Kobieta umierała, a w tym czasie sygnał o wypadku wędrował od jednej do drugiej instytucji.

Reanimacja rozpoczęła się dopiero po godzinie od zgłoszenia. Kobiety nie udało się uratować.

Wczoraj alarmującego maila w tej sprawie przysłał nam Czytelnik. W niedzielę mieszkanka Lublina wybrała się na wycieczkę rowerową. Z rodziną jechała z Kazimierza w kierunku Opola Lubelskiego. W miejscowości Dobre przewróciła się i uderzyła o asfalt. - Natychmiast zadzwoniliśmy pod numer alarmowy 112 - opowiada Tomasz Iwańczuk, jeden z uczestników wycieczki.

Świadkowie twierdzą, że od chwili zgłoszenia do przyjazdu karetki minęło ok. 30 minut. Dlaczego tak długo? Ambulans stacjonuje w Kazimierzu, oddalonym od miejsca wypadku tylko ok. 8 km.

Udało się nam ustalić, w jaki sposób sygnał o zgłoszeniu wypadku wędrował od instytucji do instytucji. Został odebrany w komendzie policji w Lipsku, położonym po drugiej stronie Wisły, już w woj. mazowieckim. - Mam zapis, że wiadomość o wypadku dostaliśmy o 13.40. Została przekazana do policji w Opolu - powiedział nam wczoraj dyżurny policji w Lipsku.

• Dlaczego nie na pogotowie?
- Nie wiem.

Kiedy sygnał dotarł na policję w Opolu, ta najprawdopodobniej przekazała go do miejscowego pogotowia. - Nie mam takiej informacji, ale w każdym przypadku tak robimy - powiedział nam dyżurny komendy w Opolu.

Ale z Opola do Dobrego jest dalej niż z Kazimierza. - Dlatego koleżanka przekazała sygnał do Puław - relacjonuje Elżbieta Brudzińska z opolskiego pogotowia.
W tym czasie uczestnicy wypadku jeszcze kilka razy dzwonili pod 112. - Świadkiem wypadku była lekarka z Lublina. I to ona sugerowała, że poszkodowana jest w krytycznym stanie i trzeba szybko wysłać "erkę” albo helikopter - opowiada T. Iwańczuk.

Marian Jedliński, dyrektor puławskiego szpitala twierdzi, że od otrzymania sygnału z Opola do dotarcia karetki z Kazimierza minęło tylko 8 minut. Ale to nie koniec horroru. - Obsługa karetki, a przynajmniej jej część, była kompletnie nieprzygotowana do prowadzenia akcji reanimacyjnej. Ratownik medyczny zachowywał się odpowiednio, ale lekarka zupełnie nie wiedziała co robić - dodaje pan Tomasz.

- Być może był bardziej doświadczony. Poza tym, na miejsce przyjechała zwykła karetka, która była najbliżej, ale bez sprzętu do reanimacji - mówi dyrektor Jedliński.
Po 10 minutach ekipa karetki wezwała "erkę”. Z informacji dyrektora szpitala wynika, że dotarła na miejsce o 14.27. Dopiero ten zespół zabrał się do reanimacji. Od momentu zgłoszenia minęła już jednak prawie godzina. Kobieta zmarła.

- To skandal. Używanie numeru 112 nie ma sensu - skarży się Zbigniew Iwańczuk, syn zmarłej kobiety, który w mailu do naszej redakcji opisał całą sytuację.

Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie nadzoruje działanie numeru 112. Jej rzecznik, Janusz Wójtowicz, obiecał nam przyjrzeć się tej sprawie. - Ale kiedy nie można dodzwonić się pod 112, warto korzystać z tradycyjnego numeru pogotowia ratunkowego 999 - dodał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
olo
myster M
fred
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

olo
olo (15 września 2008 o 08:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mialem podobnie. Potrzebowalem karetki i dzwoniac na numer 112 oraz 999 bylem laczony z pogotowiem w Lublinie (jestem z Pulaw). Poniewaz nazwy ulic sie niekiedy dubluja, to dyspozytor wysylal karetke na ulice w Lublinie, a ja sobie spokojnie zdychalem z bolu na ulicy. Gdyby nie taksi, to bym sie pewmie na smierc wykrwawil. Nie zapytalem czy to pogotowie lokalne, bo czlowiek w szoku i z przerazliwym bolem nie bardzo ma do tego glowe...I tak to wyglada. Ten numer to jakas porazka...
Rozwiń
myster M
myster M (7 sierpnia 2008 o 22:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fred napisał:
Czytając twoją wypowiedz mam ochotę zwymiotować na monitor. Dobrze że oceniać tę sytuacje będą osoby bardziej kompetentne, które potrafią czytać ze zrozumieniem i miały dobre oceny z dodawania. Podsumowując twój komentarz nazwał bym go Piece of shit.

Fakty są takie, że do sprawnego działania systemu ratownictwa medycznego jeszcze wiele brakuje w tym pięknym kraju. Z racji tego, że wypadek miał miejsce dość daleko od najbliższej stacji pogotowia dojazd do miejsca w 10 minut to rządanie nierealne. Należy dodać, że najbliższa karetka reanimacyjna według mojej wiedzy stacjonowała w Puławach więc z racji odległości tak długo trwał jej dojazd. Będąc świadkami wypadku należy pamiętać by wzywać też inne służby ratownicze jak straż pożarną w której szeregach są pracownicy przeszkoleni medycznie. Należy mieć swiadomość, że nie zawsze karetka będzie tam gdzie oczekujemy. Może być tak, że zespół medyczny udziela pomocy w innym obszarze a dyspozytor pogotowia nie ma kogo wysłać z racji braku zespołu- to realia w kraju Polska . Czy dojedzie zespół fachowy tj. specjalistyczny (z lekarzem) czy podstawowy (bez lakarza) na to ma wpływ między innymi to, która karetka znajduje sie bliżej miejsca zdarzenia. W trakcie pstępowania medycznego dojeżdza zespół reanimacyjny tak to wygląda według Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.
Jako społeczeństwo nie robimy nic by było lepiej potrafimy się tylko obrzucać oskarżeniami a wina leży gdzieś po środku. Szkoda tylko ludzi którzy tracą życie będąc ofiarami tego systemu.
Rozwiń
fred
fred (2 sierpnia 2008 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Ty chyba neipowazny jestes. W dzisiejszym swiecie przekazywanie informacji trwa dlugo? Sciagniecie fpremiery swiatowego filmu z intenretu trwa 10 minut, a tu jedno zdanie o wezwanie karetki reanimacyjnej przekazywane bylo 20 minut... nadazasz? Zawsze najslabszymogniwem jest czlowiek, jego glupota/lenistwo/brak doswiadczenia. Pierwsza karetka ktora dojechala nie byla przystosowana ani fizycznie (sprzet) ani merytorycznie (obsluga) do reanimacji. Po prawie 60min. pojawila sie laskawie reanimacja i tej juz zarzucic nie mozna nic. Niesetty z powodu deb***nosci operatora 112 zaginela informacja o wezwaniu karetki reanimacyjnej plus dodatkowo blakala sie informacja o wezwaniu 20 minut.... Zenada. Nie chodzi synku o to czy udalo by sie uratowac poszkodowana, bo ani ty ani ja tego nei jestesmy w stanie ocenic. Chodzi o fakt. Gdyby Rka dotarla w 10 minut, szanse na pewno jakies by byly, na pewno wieksze niz po 60 minutach. Tyle. Problem nie dotyczy tego przypadku, jest znacznie szrszy. Swoja droga gosc przy 80km/h rozwalil sie na ulicy na quadzie, bez ochraniaczy i kasku. Pogotowie bylo po 6 min, operacja zaczynala sie po 13. Po roku wrocil do pelnej sprawnosci.

PS. Czyzbys byl kims z nieudolnej obslugi 112? Czy osoba ktora totalnei nie wiedziala co zrobic z pierwszej karetki?



Czytając twoją wypowiedz mam ochotę zwymiotować na monitor. Dobrze że oceniać tę sytuacje będą osoby bardziej kompetentne, które potrafią czytać ze zrozumieniem i miały dobre oceny z dodawania. Podsumowując twój komentarz nazwał bym go Piece of shit.
Rozwiń
Gość
Gość (1 sierpnia 2008 o 16:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
alien napisał:
Witam,
Dorzucę swoje dwa słowa do tej burzliwej dyskusji, ponieważ znam dobrze szczegóły tego zdarzenia.
Faktem niepodważalnym jest że działanie numeru 112 to fikcja, i to główna przyczyna tego iż karetka jechała tak długo. Niestety przekazywanie informacji trwa, dochodzi do tego dojazd i już mamy sporo czasu. Do zdarzenie pojechała w pierwszej kolejności karetka W w obstawie lekarskiej ze sprzętem reanimacyjnym. Następnie na miejsce po kilku minutach dotarła karetka R. Niestety prawie godzinna akcja nie przyniosła rezultatu.
Dziwi mnie że nie wspomniano w tym artykule o urazach jakich doznała poszkodowana, a przecież znano je wkrótce po zdarzeniu.
Były to min. złamanie podstawy czaszki, pęknięte płuco, oraz krwotok tętniczy do otrzewnej. Osoby które znają się na medycynie wiedzą że w tym wypadku rokowanie na przeżycie jest bardzo małe, nawet jeżeli akcja prowadzona jest szybko i sprawnie.
Wiem że najłatwiej jest krytykować jak to zrobił kolega wyżej. Jeździmy na obskurnymi i starymi karetkami, używamy średniowiecznego sprzętu a system ratowniczy nie dział jak należy - czego tu wymagać? Jeżeli to się nie zmieni takie sytuacje będą miały miejsce w przyszłości.

Ty chyba neipowazny jestes. W dzisiejszym swiecie przekazywanie informacji trwa dlugo? Sciagniecie fpremiery swiatowego filmu z intenretu trwa 10 minut, a tu jedno zdanie o wezwanie karetki reanimacyjnej przekazywane bylo 20 minut... nadazasz? Zawsze najslabszymogniwem jest czlowiek, jego glupota/lenistwo/brak doswiadczenia. Pierwsza karetka ktora dojechala nie byla przystosowana ani fizycznie (sprzet) ani merytorycznie (obsluga) do reanimacji. Po prawie 60min. pojawila sie laskawie reanimacja i tej juz zarzucic nie mozna nic. Niesetty z powodu deb***nosci operatora 112 zaginela informacja o wezwaniu karetki reanimacyjnej plus dodatkowo blakala sie informacja o wezwaniu 20 minut.... Zenada. Nie chodzi synku o to czy udalo by sie uratowac poszkodowana, bo ani ty ani ja tego nei jestesmy w stanie ocenic. Chodzi o fakt. Gdyby Rka dotarla w 10 minut, szanse na pewno jakies by byly, na pewno wieksze niz po 60 minutach. Tyle. Problem nie dotyczy tego przypadku, jest znacznie szrszy. Swoja droga gosc przy 80km/h rozwalil sie na ulicy na quadzie, bez ochraniaczy i kasku. Pogotowie bylo po 6 min, operacja zaczynala sie po 13. Po roku wrocil do pelnej sprawnosci.

PS. Czyzbys byl kims z nieudolnej obslugi 112? Czy osoba ktora totalnei nie wiedziala co zrobic z pierwszej karetki?
Rozwiń
X
X (1 sierpnia 2008 o 11:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
słuchać się tego nie da!!! dajcie spokój!!! prawda jest taka, że żadne dywagacje, dyskusje a tym bardziej "owe kupczenie", systemy i tradycyjne numery pomocowe nic już tu nie zmienią!!!
opamietajcie się ludzie!!!
pozegnajmy Kobietę w spokoju

niewinny??? kto jest??? niech pierwszy rzuci...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!