sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Śmiertelna ucieczka przed policją

Dodano: 19 maja 2002, 20:51

Samochód został doszczętnie zniszczony - mówi Cezary Szewc z Pomocy Drogowej SOS w Biłgoraju
Samochód został doszczętnie zniszczony - mówi Cezary Szewc z Pomocy Drogowej SOS w Biłgoraju

Uciekający przed policją mercedes sprinter nie wyrobił się na zakręcie i wpadł na drzewa. Dwie osoby nie żyją. Jedna ze wstrząśnieniem mózgu trafiła do szpitala w Biłgoraju. Wszyscy pochodzą z Zamościa. Do wypadku doszło w piątek wieczorem, na leśnym odcinku drogi z Aleksandrowa do Józefowa. Biały mercedes uciekał przed policją.

Po raz pierwszy był zatrzymywany do kontroli drogowej pod Biłgorajem. Jechał około 120 kilometrów na godzinę. Nie zatrzymał się. Drugi patrol drogówki usiłował go powstrzymać przy stacji paliw w Aleksandrowie. Bez powodzenia. Funkcjonariusze ruszyli w pogoń. W lesie pod Józefowem bus nie wyrobił się na zakręcie. Zjechał na pobocze i wypadł w las. Uderzył dachem w drzewa.
- Jeszcze nie widziałem tak zniszczonego busa - dziwi się Adam Piskorski z biłgorajskiej Pomocy Drogowej SOS. - 16 lat działam w tym fachu. Ściągamy z wypadków po 350 samochodów rocznie. Ale żeby przełamać samochód na trzy części...
Mercedesa ściągał Cezary Szewc, pracownik Piskorskiego.
- Na miejscu zastałem panią prokurator i policję. Ofiary wypadku leżały przed samochodem, przykryte zielonymi papierowymi ręcznikami. Jedna była zmasakrowana. Druga nie miała żadnych widocznych obrażeń.
Na strzeżonym parkingu przy ul. Motorowej w Biłgoraju, we wraku busa zachowała się nietknięta butelka taniej nalewki wiśniowej, wódka "Absolwent” i duża "Mirinda”. Butelki wytrzymały wypadek.
- Po co uciekali? - zastanawia się Piotr Bździuch z Aleksandrowa. - Akurat byłem w szpitalu w Biłgoraju. Policjant tam siedział. Pacjenci mówili, że pilnuje kierowcy, który spowodował wypadek, żeby nie uciekł.
Oficer dyżurny KPP w Biłgoraju potwierdza, że mężczyzna podejrzewany o prowadzenie auta był pilnowany w szpitalu. Miał 0,78 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu. - Przedstawiono mu zarzuty, ale nie przyznaje się do winy. Zwala wszystko na tych, którzy nie żyją - stwierdził.
W sobotę wieczorem na miejscu wypadku dwie wdowy zapaliły znicze.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO