piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Sojusz bojkotuje Dziennik

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2004, 20:05

Proszę stąd wyjść - takie słowa usłyszał nasz fotoreporter od Grzegorza Kurczuka i Stanisława Wyrzykowskiego, działaczy lubelskiego sojuszu. W sobotę zostaliśmy wyproszeni z Domu Kultury Kolejarza, gdzie odbywał się zjazd miejskiej organizacji SLD.

Sojusz Lewicy Demokratycznej w Lublinie wybrał w sobotę swoje nowe władze. Do głosu doszli w końcu ludzie młodzi. Przewodniczącym został 23-letni Piotr Zawrotniak, niegdyś prawa ręka posła Grzegorza Kurczuka. Ale mimo zmian w strukturach partii, tak naprawdę zmieniło się niewiele.
Chcieliśmy towarzyszyć sojuszowi w dniu wyboru nowych władz. Otrzymaliśmy wszak zawiadomienie, że takie zmiany się szykują. Pojechaliśmy do Domu Kultury Kolejarza, by porozmawiać z nowym przewodniczącym, zapytać członków partii o plany związane z organizacją. Weszliśmy do Domu Kolejarza tuż po godz. 14. Grzegorz Kurczuk nie odpowiedział na nasze powitanie. Obszedł nas szerokim łukiem. Podobnie jak inni działacze partii. - To wy jesteście z tej złej gazety - usłyszeliśmy od jednego z nich.
Kiedy nasz fotoreporter chciał usiąść na jednym z krzeseł wystawionych w holu przed salą obrad został zagadnięty przez posła Kurczuka. - Gdzie pan idzie. Tam nie można - powiedział Kurczuk. - Proszę mi pokazać zaproszenie. - Mam legitymację prasową, bo jestem tu służbowo - odpowiedział nasz dziennikarz. - Ale partia to organizacja prywatna, proszę stąd wyjść - upierał się poseł. - Mam rozumieć, że pan mnie stąd wyprasza? - zapytał z niedowierzaniem fotoreporter. - Tak, wypraszam pana stąd - odparł Kurczuk. Z pomocą natychmiast przyszedł mu inny działacz SLD, który bez ogródek zarzucił naszemu dziennikarzowi złe wychowanie.
Z nowym przewodniczącym również nie udało nam się porozmawiać. Nie chcieli rozmawiać także inni działacze sojuszu. Ci, którzy zatrzymywali się przy nas i rozmawiali, spoglądali ukradkiem, czy nikt nas nie obserwuje. Miało być lepiej w sojuszu. Tymczasem na razie nie zmieniło się nic. Bojkot Dziennika, który zapowiedział Grzegorz Kurczuk trwa. - Pani rozumie, że ja bym chętnie z panią porozmawiał, ale patrzą - przyznał jeden z wysokich rangą działaczy. - Jest taka presja i nakaz, żeby z Dziennikiem nie współpracować.
Wyproszono nas także z sali, gdzie odbywały się obrady. - Proszę media o opuszczenie sali - powiedział zza prezydialnego stołu nowy przewodniczący.
Ale w SLD są i tacy, których groźby szefa nie przerażają. - Ja nie będę się podporządkowywał niczyjej woli - stwierdził Marian Pakuła, radny miejski. - Szczególnie, jeśli to jest bardzo głupi zakaz. Podobnie zareagowali dyrektorzy z Urzędu Marszałkowskiego. - A dlaczego mamy nie rozmawiać - zdziwił się Waldemar Paszkiewicz, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!