środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Solidarność nauczycieli z Lubelszczyzny jedzie protestować do Warszawy

Dodano: 9 września 2010, 11:25
Autor: EP

Kilkunastu nauczycieli z Lubelszczyzny jedzie do Warszawy na pikietę, która w południe rozpocznie się przed Urzędem Rady Ministrów. Związkowcy "S" domagają się rzeczowej dyskusji o swoich postulatach.

- Chcemy dyskusji z premierem o 21 postulatach mających na celu naprawę polskiej oświaty – tłumaczy Teresa Misiuk, szefowa Sekcji Oświaty i Wychowania Solidarności Regionu Środkowowschodniego.

Związkowcy domagają się m.in. likwidacji tzw. godzin karcianych. – To dodatkowe godziny pracy, do których zobowiązani są wszyscy nauczyciele. W ubiegłym roku, była to jedna godzina, a w tym roku w szkołach podstawowych i gimnazjach są już dwie – tłumaczy Misiuk. Przewodnicząca dodaje, że dodatkowe godziny stały się źródłem wielu nadużyć. - Niektóre samorządy likwidują etaty w świetlicach i kierują tam do pracy nauczycieli w ramach właśnie godzin karcianych – tłumaczy Misiuk.

Pikieta pod Urzędem Rady Ministrów rozpocznie się o godz. 12. – Obecność zapowiedziało około 150 osób, a wśród nich przewodniczący NSZZ "Solidarność” Janusz Śniadek. Póki co nie mamy informacji, czy ktoś z rządu zechce z nami porozmawiać – tłumaczy Misiuk.

Dzisiejsza pikieta to kolejna odsłona protestu związkowców. Wcześniej pikietowali oni przed urzędami wojewódzkimi m.in. w Lublinie, Łodzi, Gdańsku i Poznaniu. Jeśli nie dojdzie do rozmów z rządem, kolejną dużą akcję planują zorganizować 14 października w Dzień Edukacji Narodowej.
Czytaj więcej o:
Refleksja
abc
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Refleksja
Refleksja (13 września 2010 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='abc' date='13 wrzesień 2010 - 09:38 ' timestamp='1284363511' post='346057']
Tak się składa, że Ci nauczyciele z lat 70 są już na zasłużonej emeryturze po 30 latach nienagannej pracy.
A propo drugiego tematu: niszczenie charakterów dzieci przez szanowne gronoWielu uczniów mających własne zdanie nie zadowoli tylko przyznanie im tego zdania. Domagają się wręcz, by nauczyciel przyjął ich tok rozumowania i w całości się podporządkował. Są bezwzględni i nie dopuszczają myśli, ze większość uczniów może mieć inne zdanie. Co robisz jeśli lekarz postawi Ci inną diagnozę, niż Twoja? Przekonasz go by leczył według Twojego widzimisię, czy może opiszesz go na forum, czy pójdziesz do innego? Tak pójdziesz do innego i jeszcze do innego, aż wreszcie pogodzisz się, i poddasz się zabiegom zleconym przez fachowców. Fakt! Twoja duma zostanie upokorzona, ale to to jeszcze nie takie straszne, w porównaniu z tym co przeżywa rodzic, gdy zostanie upokorzone jego dziecko. Tego nie zapomni i nie wybaczy.
A tak na marginesie: Z jakim zdaniem Twoich dzieci nie liczyli się nauczyciele? A może nie zaniżali ocen za to,że ktoś korzystał z innych źródeł edukacyjnych? Nie stosowali innych kryteriów i punktacji? Może zwróć uwagę, by CKE opracowała inne standardy dla uczniów korzystających z dodatkowych lekcji. Tu też jest nie sprawiedliwe skoro przy rekrutacji uwzględnia się wyniki egzaminów i sprawdzianów. Napisz monit do MEN by na tyle zwiększyli liczbę godzin w szkole, by uczniowie nie musieli korzystać z dodatkowych lekcji. Skoro pamiętasz tak dokładnie lata 70-te to wiesz, że kiedyś nauka w szkołach była przez 6 dni w tygodniu, matematyki było 6 i więcej godzin, j polskiego około8 godzin, kółek było na tyle, że każdy mógł rozwijać swoje zainteresowania. a jak jest dziś?
Dodam też, że pensja nauczyciela po SN wynosiła 1450 zł na rękę, A szafa trzydrzwiowa lakierowana 300 zł.A ile dziś otrzyma nauczyciel po studiach np. z 3 letnim stażem pracy? i co za to kupi? 3 wyjazdy do TESCO po artykuły spożywcze.
Zatem Czy to w dalszym ciągu nie misja?
[/quote]
To mój ostatni post. Co z tego, że tamci z lat 70-tych przeszli na emeryturę, skoro ich mentalność pozostała i ma się dobrze. Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, słuchania zdania innych, zarozumialstwo, pycha i odreagowywanie własnych kompleksów na innych to wszystko widać w Pana/ni wypowiedzi. Według siebie jesteście pępkiem świata i nie widzicie własnych ograniczeń i śmieszności. I niech tak zostanie, skoro Wam to pasuje. Pozdrawiam i zdrowia życzę.
Rozwiń
abc
abc (13 września 2010 o 09:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' date='13 wrzesień 2010 - 08:55 ' timestamp='1284360908' post='346018']
Pod koniec lat 70-tych świadectwo licealne upoważniało do nauczania dzieci w szkole podstawowej. Następnie w trakcie nauczania dzieci, "elyta" dokształcała się zaocznie i dzisiaj jest "bardzo poważnym, wyedukowanym gronem pedagogicznym". Drugi z poruszanych tematów, to niszczenie charakterów dzieci przez szanowne grono. Nie pisałem o uczeniu i tolerowaniu agresji w stosunku do nauczycieli, czy innych osób. Tłumaczyłem, że wazeliniarstwo, kablowanie i brak własnego zdania zawsze było odbierane pozytywnie przez niektórych nauczycieli, a własne zdanie i wrażliwość na niesprawiedliwość tępione. Twierdziłem, że trzeba być sobą w każdej sytuacji, nawet kosztem ocen na świadectwie.
[/quote]
Tak się składa, że Ci nauczyciele z lat 70 są już na zasłużonej emeryturze po 30 latach nienagannej pracy.
A propo drugiego tematu: niszczenie charakterów dzieci przez szanowne gronoWielu uczniów mających własne zdanie nie zadowoli tylko przyznanie im tego zdania. Domagają się wręcz, by nauczyciel przyjął ich tok rozumowania i w całości się podporządkował. Są bezwzględni i nie dopuszczają myśli, ze większość uczniów może mieć inne zdanie. Co robisz jeśli lekarz postawi Ci inną diagnozę, niż Twoja? Przekonasz go by leczył według Twojego widzimisię, czy może opiszesz go na forum, czy pójdziesz do innego? Tak pójdziesz do innego i jeszcze do innego, aż wreszcie pogodzisz się, i poddasz się zabiegom zleconym przez fachowców. Fakt! Twoja duma zostanie upokorzona, ale to to jeszcze nie takie straszne, w porównaniu z tym co przeżywa rodzic, gdy zostanie upokorzone jego dziecko. Tego nie zapomni i nie wybaczy.
A tak na marginesie: Z jakim zdaniem Twoich dzieci nie liczyli się nauczyciele? A może nie zaniżali ocen za to,że ktoś korzystał z innych źródeł edukacyjnych? Nie stosowali innych kryteriów i punktacji? Może zwróć uwagę, by CKE opracowała inne standardy dla uczniów korzystających z dodatkowych lekcji. Tu też jest nie sprawiedliwe skoro przy rekrutacji uwzględnia się wyniki egzaminów i sprawdzianów. Napisz monit do MEN by na tyle zwiększyli liczbę godzin w szkole, by uczniowie nie musieli korzystać z dodatkowych lekcji. Skoro pamiętasz tak dokładnie lata 70-te to wiesz, że kiedyś nauka w szkołach była przez 6 dni w tygodniu, matematyki było 6 i więcej godzin, j polskiego około8 godzin, kółek było na tyle, że każdy mógł rozwijać swoje zainteresowania. a jak jest dziś?
Dodam też, że pensja nauczyciela po SN wynosiła 1450 zł na rękę, A szafa trzydrzwiowa lakierowana 300 zł.A ile dziś otrzyma nauczyciel po studiach np. z 3 letnim stażem pracy? i co za to kupi? 3 wyjazdy do TESCO po artykuły spożywcze.
Zatem Czy to w dalszym ciągu nie misja?
Rozwiń
Gość
Gość (13 września 2010 o 08:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='abc' date='13 wrzesień 2010 - 08:11 ' timestamp='1284358303' post='345980']
Żeby pracować w zawodzie nauczycielskim też trzeba ukończyć studia.
Nie tylko Twoje dzieci miały "swoje zdanie". Jest wiele innych, którzy potrafią w czasie lekcji założyć kosz na głowę nauczyciela, zdarza się w polskich szkołach iż pedagog zamiast zajmować się edukacją jest włóczony po sądach Poznaj historię jednego z nauczycieli uczącego może nawet w sąsiedniej szkole i wypowiedz się na temat misji i płacy.
Nauczyciel kontra uczeń. Kto ma rację?

Konflikty między uczniami a nauczycielami nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak od pewnego czasu, nowością jest to, że coraz częściej to nauczyciel jest w takim konflikcie stroną słabszą i bardziej bezbronną. Ofiarą takiego konfliktu stał się doświadczony nauczyciel Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Krasnymstawie. Jak to możliwe, że nastolatka "wchodzi nauczycielowi na głowę"? A może spór nie jest tak jednowymiarowy?
http://uwaga.onet.pl/33892,news,,nauczyciel_kontra_uczen_kto_ma_racje,reportaz.html
[/quote]

Pod koniec lat 70-tych świadectwo licealne upoważniało do nauczania dzieci w szkole podstawowej. Następnie w trakcie nauczania dzieci, "elyta" dokształcała się zaocznie i dzisiaj jest "bardzo poważnym, wyedukowanym gronem pedagogicznym". Drugi z poruszanych tematów, to niszczenie charakterów dzieci przez szanowne grono. Nie pisałem o uczeniu i tolerowaniu agresji w stosunku do nauczycieli, czy innych osób. Tłumaczyłem, że wazeliniarstwo, kablowanie i brak własnego zdania zawsze było odbierane pozytywnie przez niektórych nauczycieli, a własne zdanie i wrażliwość na niesprawiedliwość tępione. Twierdziłem, że trzeba być sobą w każdej sytuacji, nawet kosztem ocen na świadectwie.
Rozwiń
abc
abc (13 września 2010 o 08:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Refleksja' date='13 wrzesień 2010 - 02:05 ' timestamp='1284336335' post='345937']
Moja mama była nauczycielką od końca lat 50-tych. Pamiętam, jak po godzinach, bezinteresownie (czyli, jak się teraz mówi "głupio", bo za darmo) douczała dzieci, które nie nadążały z nauką. Dla niej to była misja, teraz jest to kasa. Dzisiaj większość nauczycieli po lekcji idzie do domciu a dodatkowe zajęcia może prowadzić ale za kasę. Skończyłem studia, na które się dostałem bez żadnej protekcji (wtedy podstawowym kryterium dostania się na studia były wyniki z egzaminów). Moje dzieci w szkole były dyskryminowane za to, że potrafiły mieć własne zdanie, nie tolerowały niesprawiedliwości nauczycielskiej w stosunku do swoich kolegów z klasy (których rodziców nie było stać na nieopodatkowane korepetycje). W związku z tym musiałem (ponieważ miałem za mało wazeliny)wysyłać dzieci na korepetycje z matematyki i angielskiego, kierując się zasadą, że wiedza jest ważniejsza od ocen na świadectwie. Dzisiaj mają skończoną Politechnikę Warszawską, bardzo dobrze płatną pracę, własne zdanie i szacunek do ludzi, którzy na niego zasługują. Na koniec mała złośliwość. Większość moich znajomych z liceum, którzy nie zdali na studia zostało NAUCZYCIELAMI.
[/quote]
Żeby pracować w zawodzie nauczycielskim też trzeba ukończyć studia.
Nie tylko Twoje dzieci miały "swoje zdanie". Jest wiele innych, którzy potrafią w czasie lekcji założyć kosz na głowę nauczyciela, zdarza się w polskich szkołach iż pedagog zamiast zajmować się edukacją jest włóczony po sądach Poznaj historię jednego z nauczycieli uczącego może nawet w sąsiedniej szkole i wypowiedz się na temat misji i płacy.
Nauczyciel kontra uczeń. Kto ma rację?

Konflikty między uczniami a nauczycielami nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak od pewnego czasu, nowością jest to, że coraz częściej to nauczyciel jest w takim konflikcie stroną słabszą i bardziej bezbronną. Ofiarą takiego konfliktu stał się doświadczony nauczyciel Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Krasnymstawie. Jak to możliwe, że nastolatka "wchodzi nauczycielowi na głowę"? A może spór nie jest tak jednowymiarowy?
http://uwaga.onet.pl/33892,news,,nauczyciel_kontra_uczen_kto_ma_racje,reportaz.html
Rozwiń
Refleksja
Refleksja (13 września 2010 o 02:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='tool' date='09 wrzesień 2010 - 16:03 ' timestamp='1284041036' post='344258']
otóż doskonale wiem, jak pracuje nauczyciel, bo pochodzę z rodziny nauczycielskiej. doskonale wiem ile ma wolnego, jak mało w porównaniu z pracownikiem korporacji, takiej jak moja, ma do roboty. ma również nadmiernie wysokie mniemanie o sobie, pretensje do całego świata, że nie zarabia tyle ile by sobie życzył i że świat mu się w pas nie kłania, bo niesie oświaty kaganek. w życiu nie chciałabym być nauczycielem, bo ja jestem pracowita.
odwrócę więc zaczepkę i powiem, że może to ty powinieneś pójść do prawdziwej roboty, w której kodeksowe 40 godzin pracy tygodniowo to tylko mit, w której urlop dostaniesz (albo nie) o ile szef wyrazi na to zgodę, przy czym przez cały okres jego trwania będziesz i tak pracował z telefonem służbowym przy uchu. z tym, że ja zarobię tyle ile wypracuję i do głowy mi nie przyjdzie leźć pod urm i domagać się dla mnie publicznej daniny z pieniędzy podatników, bo przecież mnie się należy.
parafrazując ferdynanda kiepskiego - uczyć to każden jeden by se chciał, ale robić to nie ma komu.
[/quote]
Moja mama była nauczycielką od końca lat 50-tych. Pamiętam, jak po godzinach, bezinteresownie (czyli, jak się teraz mówi "głupio", bo za darmo) douczała dzieci, które nie nadążały z nauką. Dla niej to była misja, teraz jest to kasa. Dzisiaj większość nauczycieli po lekcji idzie do domciu a dodatkowe zajęcia może prowadzić ale za kasę. Skończyłem studia, na które się dostałem bez żadnej protekcji (wtedy podstawowym kryterium dostania się na studia były wyniki z egzaminów). Moje dzieci w szkole były dyskryminowane za to, że potrafiły mieć własne zdanie, nie tolerowały niesprawiedliwości nauczycielskiej w stosunku do swoich kolegów z klasy (których rodziców nie było stać na nieopodatkowane korepetycje). W związku z tym musiałem (ponieważ miałem za mało wazeliny)wysyłać dzieci na korepetycje z matematyki i angielskiego, kierując się zasadą, że wiedza jest ważniejsza od ocen na świadectwie. Dzisiaj mają skończoną Politechnikę Warszawską, bardzo dobrze płatną pracę, własne zdanie i szacunek do ludzi, którzy na niego zasługują. Na koniec mała złośliwość. Większość moich znajomych z liceum, którzy nie zdali na studia zostało NAUCZYCIELAMI.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!