niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Spór o in vitro: Jak głosowali posłowie z Lubelszczyzny

Autor: rp

Choć kluby poselskie nie wprowadziły dyscypliny głosowania, to większość parlamentarzystów poparła projekty swoich partyjnych kolegów. O to, jak głosowali, zapytaliśmy posłów z Lubelszczyzny.

Posłowie decydowali wczoraj, które projekty ustawy powinny trafić do dalszych prac w sejmowej podkomisji. Do wyboru mieli sześć (patrz ramka). Odpadł najbardziej radykalny projekt przygotowany przez Teresę Wargocką. Posłanka PiS chciała karać lekarzy więzieniem za wykonywanie zabiegów in vitro i niszczenie zarodków. Do dalszych prac trafiło pięć projektów. I to z nich powstanie jedna propozycja.

O to, jak głosowali, zapytaliśmy posłów z Lubelszczyzny. Za powszechną dostępnością in vitro jest Joanna Mucha (PO).

– Najbliższy jest mi projekt Małgosi Kidawy-Błońskiej – mówi Joanna Mucha. – Nie mam też wielu zastrzeżeń do propozycji Marka Balickiego. Jest oparta na najlepszych praktykach medycznych, ale w kwestiach światopoglądowych idzie zbyt daleko. Projekt Gowina w praktyce zakończyłby in vitro w Polsce: zabieg byłby trudny do przeprowadzenia, obciążający dla kobiet i bardzo drogi. Głosowałam przeciwko obu projektom PiS.

Zupełnie inne poglądy ma poseł PSL, Franciszek Stefaniuk z PSL. – Wiele osób zbyt lekko podchodzi do sprawy. Mówiąc o szczęściu rodziców, zapominają o niszczeniu komórek, zaczynającego się życia człowieka. Poparłem projekty Gowina, Piechy i Wargockiej – mówi Stefaniuk.

Zakazu in-vitro w Polsce chce Jarosław Żaczek (PiS). – Najbliższy jest mi projekt mojego klubowego kolegi Bolesława Piechy – przyznaje Żaczek.

Z kolei za propozycją Marka Balickiego, by dopuścić tworzenie i zamrażanie wielu zarodków, zgadza się Zbigniew Matuszczak (SLD). – Ale dobrze, że prawie wszystkie projekty trafiły do komisji. Jej członkowie będą mieli podstawy by przygotować z ekspertami dobry projekt uchwały – dodaje Matuszczak.

W głosowaniach nie uczestniczył Janusz Palikot. Poseł twierdzi, że jego koledzy kierując do komisji pięć sprzecznych z sobą projektów oszukują obywateli i robią złudną nadzieję tysiącom bezdzietnych par.
Czytaj więcej o:
Gość
pablo
Gość
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 listopada 2010 o 14:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='ewa2' timestamp='1288428076' post='370281']
Jeśli jest poważny problem, należy się nad nim poważnie zastanawiać i szukać dobrych rozwiązań. Ustawa o in vitro nie jest puszką Pandory, której nie można zamknąć. To problem, który pojawił się jakiś czas temu, jest i będzie towarzyszył ludzkości chyba do końca. Nie można go zamknąć bądź otworzyć ostatecznie jedną ustawą. Należy uświadamiać i uświadamiać, i uświadamiać wciąż wszystkich ludzi, jakie zagrożenia i dobrodziejstwa niesie genetyka. Ale uświadamiać w sposób odpowiedzialny, nie populistyczny. Straszenie eugeniką może i działa na wyobraźnię, ale pamiętajmy, że pokolenie pamiętające traumę II wojny świat. już umiera, a młode pokolenia, które nie przeżyły w żaden emocjonalny sposób tych wydarzeń, nie będą w stanie pobudzić swojej wyobraźni, aby wskrzesić w sobie strach przed taką eugeniką. Poza tym argumenty typu "zabijanie zarodków = zabijanie człowieka" to argumenty iście teoretyczne. Z pewnego (naukowego, ale i emocjonalnego) punktu widzenia niedopuszczenie do rozwoju zarodka chyba trudno porównać do eksterminacji ludzi w obozach koncentracyjnych. Czy rzeczywiście można porównać zygotę z pełnym materiałem genetycznym człowieka do takiegoż człowieka wyniszczonego wielomiesięcznym głodem, eksperymentami pseudomedycznymi i na koniec wrzuconego żywcem do pieca krematoryjnego? Czy ten zarodek rzeczywiście tak samo przeżywa swoje istnienie na tym świecie?
A na pytanie: kto ma prawo decydować o tym, czy ten zarodek w ogóle powstanie, czy przeżyje i będzie miał szanse na szczęście bądź cierpienie na tej ziemi - na to pytanie musimy stale odpowiadać odkąd Bóg dał nam wolną wolę, odkąd zjedliśmy jabłko i umiemy zobaczyć dobro i zło, odkąd dostaliśmy Ziemię we władanie jako gatunek panujący na niej. To demagogia? Może tak, wiele problemów można tłumaczyć w ten sposób, gdy chce się udowodnić swoje racje.
A przecież nie o ślepe racje nam chodzi, tylko o dobro ludzkości i przyszłość naszych potomków?
[/quote]

Z samego faktu, że coś jest możliwe, nie wynika prawo (przyzwolenie) do jego realizacji. Byłoby to bowiem zaprzeczeniem całego porządku cywilizacyjnego (choćby np. także samego prawa stanowionego, w tym np. kodeksu karnego). Czyli z samego tylko faktu, że zapłodnienie in vitro jest możliwe nie wynika prawo jego realizacji. Są różne możliwości prokreacji (np. także kazirodcze albo poprzez gwałt), ale czy z tej różnorodności ma wynikać jakiś determinizm zachowań np. tylko instynktownych? PROBLEM NIE JEST W „CHĘCI” POSIADANIA DZIECKA, TYLKO W METODZIE ZASPOKOJENIA TEJ „CHĘCI” I PODJĘTEJ W ZWIĄZKU Z TYM DECYZJI i działań (chcę być bogaty, to kradnę?). Człowiek porusza się w danej mu sferze przeróżnych możliwości i to on podejmuje decyzje (wolność), którą wybierze. I podejmując te decyzje tworzy świat cywilizowany (respektujący np. normy prawne jako zracjonalizowany porządek postrzeganej rzeczywistości), albo świat zbarbaryzowany, w którym jedynym albo dominującym wyznacznikiem działania jest „chcenie czegoś” (wola) najlepiej „tu i teraz”, bez liczenia się ze skutkami takiego działania („po mnie choćby i potop”, byle mnie było dobrze!), aby tylko zaspokoić swoje „chcenie” (cel uświęca środki). Taki woluntaryzm stał u podstaw np. ideologii hitlerowskiej (wola rasy panów) i obowiązującego tam systemu prawa stanowionego. W przypadku in vitro mamy do czynienia z decyzją jednego człowieka zarówno, co do śmierci jak i życia innego człowieka. JEST TO DECYZJA: TY BĘDZIESZ ŻYŁ (!), A TY NIE (!) (bo nie spełniasz jakiś biologicznych parametrów – selekcja embrionów)! I to jest właśnie uzurpacja prawna człowieka. Bowiem skutkiem jego działania następuje najpierw pobranie i wybór dostępnego materiału biologicznego (decyzja i przyzwolenie na zastosowanie takiej metody), następnie (np. mechaniczna) ingerencja w ten materiał (decyzja), w wyniku czego powstaje określona ilość ludzkich (!!!) zarodków, które podlegają weryfikacji i selekcji (akceptacja lub odrzucenie – ludzka decyzja) ze względu na oczekiwane parametry. A to wszystko dokonuje się w nienaturalnym środowisku jakiegoś laboratorium (czy znamy potencjalny i b. prawdopodobny wpływ? Z definicji, in vitro jest metodą właśnie sztucznego zapłodnienia jako przeciwieństwo czegoś naturalnego!). Wszelkie te i inne decyzje i działania związane z tzw. metodą in vitro, są podejmowane w związku z dostępną (i trzeba przyznać!) b. ograniczoną wiedzą, co do ich skutków w przyszłości dla powołanego w ten sposób do życia ludzkiego istnienia (albo w następnych pokoleniach) i to nie tylko w wymiarze jego biologicznych uwarunkowań (ale także np. psychicznych, mentalnych, związanych z całością strukturalną osoby i pewnie z wieloma innymi uwarunkowaniami, których nawet jeszcze nie potrafimy nazwać). A mówimy tutaj cały czas o osobie ludzkiej! W tym wszystkim człowiek podglądając Stwórcę (albo, jak powiedzą inni – np. naturę) i wykorzystując (zawłaszczając?) Jego/jej budulec (bo jest Autorem i właśnie Stwórcą tego budulca), zachowuje się jak przysłowiowa małpa, której udało się, uderzając uparcie w klawisze maszyny do pisania, napisać np. słowo „ja” albo „chcę”. Ale czy wie, co napisała?
Rozwiń
pablo
pablo (1 listopada 2010 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brakuje informacji jak głosowali Wilk i Stawiarski , gdzie mogę zobaczyc wykaz wszystkich posłow jak głosowali?
Proszę o informacje.
Rozwiń
Gość
Gość (30 października 2010 o 20:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan poseł Zbigniew Matuszczak nie pochodzi z lubelszczyzny.
Rozwiń
Jan
Jan (30 października 2010 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może jeszcze niektórzy pamiętają że przed wojną szczepienia były przez Kościół zabronione. To był grzech sprzeciwu woli bożej. I jeszcze ciekawostka: w końcu XIX w Kościół sprzeciwił się wydobywaniu ropy z łona ziemi.
Rozwiń
ewa2
ewa2 (30 października 2010 o 10:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli jest poważny problem, należy się nad nim poważnie zastanawiać i szukać dobrych rozwiązań. Ustawa o in vitro nie jest puszką Pandory, której nie można zamknąć. To problem, który pojawił się jakiś czas temu, jest i będzie towarzyszył ludzkości chyba do końca. Nie można go zamknąć bądź otworzyć ostatecznie jedną ustawą. Należy uświadamiać i uświadamiać, i uświadamiać wciąż wszystkich ludzi, jakie zagrożenia i dobrodziejstwa niesie genetyka. Ale uświadamiać w sposób odpowiedzialny, nie populistyczny. Straszenie eugeniką może i działa na wyobraźnię, ale pamiętajmy, że pokolenie pamiętające traumę II wojny świat. już umiera, a młode pokolenia, które nie przeżyły w żaden emocjonalny sposób tych wydarzeń, nie będą w stanie pobudzić swojej wyobraźni, aby wskrzesić w sobie strach przed taką eugeniką. Poza tym argumenty typu "zabijanie zarodków = zabijanie człowieka" to argumenty iście teoretyczne. Z pewnego (naukowego, ale i emocjonalnego) punktu widzenia niedopuszczenie do rozwoju zarodka chyba trudno porównać do eksterminacji ludzi w obozach koncentracyjnych. Czy rzeczywiście można porównać zygotę z pełnym materiałem genetycznym człowieka do takiegoż człowieka wyniszczonego wielomiesięcznym głodem, eksperymentami pseudomedycznymi i na koniec wrzuconego żywcem do pieca krematoryjnego? Czy ten zarodek rzeczywiście tak samo przeżywa swoje istnienie na tym świecie?
A na pytanie: kto ma prawo decydować o tym, czy ten zarodek w ogóle powstanie, czy przeżyje i będzie miał szanse na szczęście bądź cierpienie na tej ziemi - na to pytanie musimy stale odpowiadać odkąd Bóg dał nam wolną wolę, odkąd zjedliśmy jabłko i umiemy zobaczyć dobro i zło, odkąd dostaliśmy Ziemię we władanie jako gatunek panujący na niej. To demagogia? Może tak, wiele problemów można tłumaczyć w ten sposób, gdy chce się udowodnić swoje racje.
A przecież nie o ślepe racje nam chodzi, tylko o dobro ludzkości i przyszłość naszych potomków?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!