poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Sprawa obozu w Zaklikowie trafiła do prokuratury

Dodano: 9 lipca 2008, 11:03

Obskurne sanitariaty, brak wody pitnej i gorących posiłków. Takie warunki zastali uczestnicy obozu sztuk walki w Zaklikowie na Podkarpaciu.

Na obóz pojechało ponad 50 uczniów, w tym z Lubelszczyzny. Wczoraj sprawa trafiła do prokuratury.

- Jestem zbulwersowany, że "poważni, szanowani” ludzie mogą sobie pozwolić na taką nieodpowiedzialność - napisał do nas rodzic jednego z uczestników zgrupowania.

Na obóz dla adeptów sztuk walki w Zaklikowie k. Stalowej Woli pojechało tydzień temu ponad pół setki uczniów szkół z Lublina, Kraśnika, Janowa i innych części Polski: od podstawówek po licea.

- Przed tygodniem zadzwoniła do nas ze skargą jedna z matek uczestników obozu - mówi Katarzyna Siekerżyńska z sanepidu w Rzeszowie.

Tego samego dnia sanepid przeprowadził kontrolę. - Zastaliśmy bardzo zły stan sanitariatów, brudne łazienki, brak drożnej kanalizacji i duży bałagan w pokojach - tłumaczy Siekierżyńska. - Organizator zapłacił karę i zobowiązał się doprowadzić wszystko do ładu. Kontrola przeprowadzona trzy dni później wykazała, że stan się poprawił.

Ale przedwczoraj inny z rodziców zadzwonił ze skargą. Tym razem do rzeszowskiego kuratorium. Kurator wysłał do Zaklikowa wizytatorów. - Zobaczyliśmy złe warunki sanitarne, brak bieżącej wody. A uczestnicy obozu sami musieli zadbać o wyżywienie - wylicza Alina Pieniążek z rzeszowskiego kuratorium.

Mało tego. - Okazało się, że obóz nie został do nas zgłoszony i zarejestrowany - dodaje Pieniążek. - Mówiąc najkrócej, był nielegalny. To przestępstwo, o którym wczoraj poinformowaliśmy prokuraturę.

Tyle że wczoraj po obozie nie było już śladu. - Odesłaliśmy dzieci do domów - ucina Jarosław Lenart z Bractwa Sztuk Walki Deus Vult z Janowa Lubelskiego, które współorganizowało zgrupowanie.

- Moim zdaniem, warunki były dobre - przekonuje dr Andrzej Berezowski, drugi z organizatorów obozu. - W czasach mojej młodości obozy harcerskie były organizowane w o wiele gorszych. A że nie zgłosiliśmy się do kuratorium? Ja jestem lekarzem, nie znam się na tych formalnościach. Nie wiedziałem, że tak trzeba.
Czytaj więcej o:
bywalec
drBi
t
(45) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bywalec
bywalec (10 sierpnia 2008 o 23:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
witam

nie ma mnie juz w Polsce kilka lat nie mniej jednak z sentymentu sledzilem obozy ktore odbywaly sie w Zaklikowie, w tym roku niestety nie znalazlem fotografi tylko to forum, sam bylem na obozie kilka razy dlatego tak pozostal mi on bliski, mlodziez ktora tam przebywala roznila sie znacznie od czego mozemy dopatrzec sie na ulicach, wartosci jakich tam nas uczono nie da sie opisac w kilku slowach jak ktos to juz wczesniej napisal to byla szkola charakteru, wszyscy byli zdyscyplinowani, co do warunkow, byly "spartanskie" ale tylko w takich warunkach mozna zdobyc niktore umiejtnosci i ksztaltowac niektore cechy charakteru, wszystko to pod opieka fachowcow, tez jestem zdania ze to zgrupowanie to unikat i to nie tylko w skali kraju przykro mi ze za pieniadze podatnikow niszczy sie takie miejsca, pozdrawiam uczestnikow obozow w Zaklikowie, a pracownikom Dziennika moge powiedziec z przykroscia ze piszac takie teksty tzn nie sprawdzone i nafaszerowane klamstwem, stajecie sie brukowcem
Rozwiń
drBi
drBi (28 lipca 2008 o 07:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
t napisał:
Jaki „dziki oboz”?
Czy szanowni redaktorzy naprawdę nie potrafią zrozumieć, że można mieszkać pod namiotem, kąpać się w rzece i samodzielnie przygotowywać posiłki? To tak trudno pojąć???
Zaklikowskie obozy wyrozniają się spośrod bardzo wielu zgrupowań młodzieżowych. Tam nie ma bałaganu, młodzież jest zdyscyplinowana, okazuje szacunek i sobie i straszym. Nie używa wulgarnego języka. Zupełnie inny świat, całkiem niedzisiejszy. I pewnie komuś to przeszkadza. Widać za bardzo odstaje od obecnych „standardow wychowawczych”.

W dzisiejszej zdziczałej obyczajowości takie obozy to perełki. Należy wspierac organizatorów a nie tępić poprzez wątpliwe działania sanepidu i kuratorium!
Rozwiń
t
t (27 lipca 2008 o 22:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki „dziki oboz”?
Czy szanowni redaktorzy naprawdę nie potrafią zrozumieć, że można mieszkać pod namiotem, kąpać się w rzece i samodzielnie przygotowywać posiłki? To tak trudno pojąć???
Zaklikowskie obozy wyrozniają się spośrod bardzo wielu zgrupowań młodzieżowych. Tam nie ma bałaganu, młodzież jest zdyscyplinowana, okazuje szacunek i sobie i straszym. Nie używa wulgarnego języka. Zupełnie inny świat, całkiem niedzisiejszy. I pewnie komuś to przeszkadza. Widać za bardzo odstaje od obecnych „standardow wychowawczych”.
Rozwiń
Ed
Ed (17 lipca 2008 o 16:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5463183,Prokuratura_zajmie_sie_obozem_w_Zaklikowie.html"]http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,54...Zaklikowie.html[/url]
Rozwiń
zły
zły (14 lipca 2008 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja mam tylko jedno pytanie. W artukule mozna przeczytac : "Tego samego dnia sanepid przeprowadził kontrolę. - Zastaliśmy bardzo zły stan sanitariatów, brudne łazienki, brak drożnej kanalizacji i duży bałagan w pokojach ". Pytanie brzmi : jak do choroby jasnej moga byc brudne lazienki, jak na naszym obozie j-j w Zaklikowie sa ino dwa drewniane toi-toje, ktore sami budowalismy ; jakim cudem w srodku lasu moze byc drozna kanalizacja ; i jak moze byc balagan w pokojach, kiedy my spimy pod namiotami? Moze mi to ktos wytlumaczyc...?! Wiecej pytan nie mam i nie bede sie rozpisywac, bo wszystko co mysle, juz napisaly inne osoby. Komus tu sie musialy pomylic seminarium sztuk walki u Doktora na dzialce i oboz harcerzy na kopcu...bo to oni spia w budynku.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (45)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!