poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Sterroryzowali bank i odjechali z kasą

Dodano: 24 kwietnia 2002, 22:41

Czwórka uzbrojonych przestępców napadła wczoraj rano na bank w Gościeradowie. Uciekli czerwonym samochodem - prawdopodobnie fordem escortem.

Było kilka minut po godzinie ósmej, kiedy pod Bank Spółdzielczy podjechał czerwony samochód. Jako pierwsza zauważyła go księgowa. - Odruchowo spojrzałam w dół przez okno - mówi Jadwiga Szewc. - Z auta wysiadło dwóch mężczyzn w kominiarkach. Byłam pewna, że to napad. Księgowa natychmiast uruchomiła tzw. cichy alarm. W tym samym momencie sygnał o bandytach dotarł na policję.
Tymczasem w banku rozgrywały się dramatyczne sceny. W sali znajdowało się około 20 klientów. Do środka wpadło dwóch napastników. Po chwili dołączył trzeci. Kobieta czekała w samochodzie.
- Kiedy podałem kasjerce dowód osobisty usłyszałem krzyk. - To napad! Wszyscy na podłogę! Zauważyłem tylko dwóch mężczyzn w kominiarkach. Jeden z nich celował z karabinu. Bez namysłu rzuciłem się na podłogę - opowiada jeden z klientów banku.
Ludzie wykonali polecenie bez sprzeciwu. Kiedy jeden z mężczyzn, który przypadkowo znalazł się w banku, podniósł lekko głowę otrzymał uderzenie kolbą w kark. - Leż, albo kulka! - krzyknął uzbrojony bandyta w kominiarce. Drugi przeskoczył przez ladę i zażądał od przerażonej kasjerki wydania pieniędzy. Wcześniej zrzucił na podłogę słuchawkę od telefonu. W kasie znajdowało się ponad 40 tys. złotych. Po zabraniu pieniędzy napastnicy uciekli.
- Napad trwał może 3-4 minuty - opowiada Teresa Kamieniarz, dyrektor banku. - Wszyscy jeszcze jesteśmy w szoku.
Bandyci przyjechali czerwonym samochodem - prawdopodobnie fordem escortem na kieleckich numerach rejestracyjnych.
- Natychmiast zablokowaliśmy wszystkie drogi wyjazdowe w kierunku Kraśnika i Kielc - mówi st. asp. Krzysztof Latos, rzecznik prasowy KMP w Kraśniku. - Bandytom udało się jednak wymknąć.
To pierwszy napad na gościeradowski bank. - Niedawno mówiłam, że u nas jest tak spokojnie - mówi dyrektorka banku. - Nigdy nie przypuszczałam, że bandyci pojawią się i u nas. Chyba dobrze się stało, że żadna z kasjerek nie uruchomiła głośnego alarmu. Kto wie, czy wtedy bandyci nie zaczęliby strzelać.
W chwili zamknięcia numeru przestępcy pozostawali na wolności. •

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!