sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Stop niepotrzebnym ograniczeniom prędkości

Dodano: 16 kwietnia 2009, 19:30
Autor: Paweł Puzio

Bezsensowne ograniczenia prędkości są zmorą polskich kierowców - mówi Grzegorz Gorczyca, prezes Automobil-klubu Chełmskiego. I nawet policja przyznaje, że znaków jest u nas za dużo. Zróbmy z tym porządek!

- Po co stawiać znaki tam, gdzie nie ma takiej potrzeby? - pyta Gorczyca. I podaje przykład: W Chełmie przy ul. Wiercińskiego obowiązuje ograniczenie do 40 km/h. Dotyczy… 20-metrowego odcinka, bo zaraz jest skrzyżowanie, które znosi ten znak. - To jest sztuka dla sztuki - komentuje Gorczyca.

Informację o akcji "Stop głupim ograniczeniom prędkość” zamieściliśmy już na naszej stronie internetowej. Internauci odpowiedzieli natychmiast. - Trasa krajowa 82 Lublin-Łęczna. Na granicy pow. łęczyńskiego ograniczono prędkość do 70 km/h.

To niczym nieuzasadnione. Znak postawiono po głośnym wypadku w odległej o kilka kilometrów Zofiówce. A przecież do tego zdarzenia nie doszło z powodu zbyt szybkiej jazdy, lecz dlatego, że kierowca wyprzedzał na skrzyżowaniu - napisał internauta podpisujący się "turysta”.

Podobnych przykładów nie brakuje. - Znak ograniczający prędkość do 40 km/h postawiono na dwupasmówce Świdnik-Lublin, przed ul. Doświadczalną - mówi Aleksander Grenda, który często przemierza tę trasę. - Po co? Ze względu na pobliską budowę? Przecież tam nie ma żadnych zagrożeń. Za to policja ma świetną okazję, aby polować z fotoradarem.

Nawet policjanci przyznają, że przy polskich drogach jest za dużo znaków. - Dlatego kierowcy je ignorują. Poza tym, to nie prędkość zabija, ale niedostosowanie szybkości do warunków na drodze - zauważa Arkadiusz Kalita z lubelskiej drogówki i dodaje: Są miejsca, w których można podnieść dozwoloną prędkość, ale są i takie, gdzie należy ją zmniejszyć.

Drogowcy wraz z policjantami prowadzą właśnie wiosenny przegląd oznakowania na drogach krajowych. - Czekamy na sygnały od kierowców, którzy swe spostrzeżenia mogą zgłaszać za pośrednictwem redakcji Dziennika Wschodniego.

Miejsca, które wskażą przeanalizujemy w pierwszej kolejności. Nasi pracownicy podczas wizji lokalnej sprawdzą, czy ograniczenie prędkości lub też ustawienie znaków informujących o obszarze zabudowanym jest zasadne - deklaruje Krzysztof Nalewajko, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Lublinie.
Czytaj więcej o:
drogowiec
Gość
ave
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

drogowiec
drogowiec (17 kwietnia 2009 o 10:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bosek napisał:
Polecam wybrać się na nowiuteńką trasę łączącą Jana Pawła z Alejami Kraśnickimi. Wszyscy jeżdżą po 120 km/h mimo, że znaki stanowią ograniczenie do 40 km/h.


Czemu ?

Bo po budowie tej trasy drogowcy ich nie pozabierali ;-)



...AAAAAAAAa to dlatego że budowa tam jeszcze się nie zakończyła...... a ruch jest dopuszczony warunkowo, więc noga z gazu
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2009 o 09:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
student napisał:
Ja się dołączam do Pana "Turysty" z powyższego artykułu! Chodzi o te GŁUPIE ograniczenie 70 km/h, postawili je łącznie z radarem zaraz po wypadkach w tamtych okolicach! A wypadki były albo przez jazdę po pijanemu albo przez głupotę kierowców ale nie konkretnie w 100 % przez prędkość. A ktoś "mądry" kazał postawić znaki i są tylko pytanie PO CO? I DLACZEGO DO 70~!??? Ta trasa jest nowa i w miarę szeroka oraz wydaje mi się że bezpieczna w miarę, No może poza kilkoma miejscami! Ale przecież na własnym podwórku można się rozwalić jak się bardzo chce! Jeżdżę tamtędy codziennie na uczelnie i widzę co się dzieje! Niektórzy tak jeżdżą że im żadne ograniczenie nie pomoże! Ale jak jest prosty kawałek i dobre warunki i sucho to myślę że spokojnie te 90 km/h można sobie lecieć i nie stwarzać niepotrzebnych korków na trasie! Przynajmniej ja tak robię i nie wlekę sie za tymi deb***ami i nie męczę siebie i niektórych kierowcó którzy chcą jechać a nie wybrali się na spacer autem! Podstumowując jestem w 100% za zniesieniem tym znaków i zmianę ich na 90! Mam nadzieję że szybko tak sie stanie! Pozdrawiam!



Otóż to. Czy pijany kierowca będzie się stosował do ograniczeń prędkości? Chyba nie dla niego są tworzone przepisy.
Rozwiń
ave
ave (17 kwietnia 2009 o 08:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To prosze zobaczyc jak jest oznakowany most na ul. Krochmalnej w Lublinie. Remont mostu skonczyl sie wiele miesiecy temu a ograniczenie predkosci do 30 km/h (i nie tylko!) stoi tam do dzis!

Na dzien dzisiejszy nie ma sensu usuwanie tego znaku, bo za 2 tygodnie w tym miejscu znowu zacznie sie remont.

Zastanawiam sie tylko - czy nie ma IMIENNIE odpowiedzialnych za niedopelnienie swoich obowiazkow sluzbowych? Te znaki powinny byly zniknac natychmiast po zakonczeniu prac drogowych w tym miejscu. Niestety - doczekaly kolejnego remontu.
Rozwiń
DD
DD (17 kwietnia 2009 o 07:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trasa Lublin - Zamość.
Gdy była wąska i dziurawa, można było jechać 90. Gdy jest równa i szeroka, 60 albo 40.
Oczywiście zaraz pojawiły się suszarki.
Rozwiń
123
123 (17 kwietnia 2009 o 06:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znaki ograniczeń prędkości są potrzebne, ale należy je stawiać z sensem i realiami...!!!! Co ztego, że stoi znak...???jak i tak kierowcy go nie tolerują!!!! Przykład.....Lublin ul. Jana Pawła II, skrzyżowanie z ul. Tymiankową ograniczenie do 40km/g....i CO..??? Żaden pojazd(chyba, że skręca) nie stosuje tej prędkości!!!!!! czyli znak "marionetka"????? Ale jeżeli tam stoi to niech spełnia swoją rolę a policja powinna w tym pomagać !!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!