czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Strzyżowice: Śmiertelne potrącenie starszej kobiety

Dodano: 19 września 2010, 09:13
Autor: (dudi)

W nocy w Strzyżowicach doszło do tragicznego wypadku. Samochód śmiertelnie potrącił starszą kobietę.

Do wypadku doszło na trasie K-17. Kierujący hondą civic o godzinie 2 w nocy podczas wymijania innego pojazdu potrącił starszą kobietę. Kobieta wpadła do rowu. Kierowca zatrzymał się ale nie mógł znaleźć potrąconej. Zatrzymał inny samochód i z innymi osobami odnalazł ciało w rowie. Kobieta poniosła śmierć na miejscu.

Kolejny wypadek miał miejsce w miejscowości Niedźwiedź. Kierujący vw passatem o godzinie 19 wymijał jadący z przeciwka ciągnik rolniczy. W trakcie tego manewru potrącił pieszego idącego prawą stroną jezdni.

Okazał się nim 79-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Nowodwór. Z obrażeniami głowy trafił do szpitala. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.
Czytaj więcej o:
Aśka
maga
Krzysiek Lublin
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Aśka
Aśka (24 września 2010 o 13:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
o mamooo .. szok i tyle .
Rozwiń
maga
maga (22 września 2010 o 20:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TO straszne co przeżyliście. Czytając miałam łzy w oczach. Wiedz, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, nie każdy by tak postąpił. Pozdrawiam ciepło
Rozwiń
Krzysiek Lublin
Krzysiek Lublin (21 września 2010 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Razem z siostrą wracałem z Warszawy, w miejscowości Strzyżowice zwolniliśmy, bo samochód tego mężczyzny stał na poboboczu z zapalonymi światłami skierowanymi w naszą stronę. Tam jest naprawdę ciemno o tej porze. Pojechalibyśmy dalej ale siostra zauważyła mężczyznę machającego rękami, stał za swoim samochodem. Zatrzymaliśmy się i cofnąłem, myślałem, że ma kłopot z autem. Mężczyzna powiedział, że kogoś potrącił, ale nie może znaleźć tej osoby, był bardzo podenerwowany, spytał czy mamy latarkę. Oboje mamy dosyć dobre w telefonach. Siostra wysiadła, a ja zaparkowałem, tak żeby przyświecić bardziej swoimi światłami w tamto miejsce. Wybiegłem oni już ją znaleźli. Tam był rów. Siostra i mężczyzna stali na górze i powtarzali, że ta kobieta nie żyje. (Kiedyś chodziłem do studium medycznego, byłem na wydziale ratownika medycznego, ale zrezygnowałem po pierwszym semestrze. Pamietałem, że zgon może stwierdzić tylko lekarz.) Pamiętam, że rzuciłem zawadiacko: Co, nie żyje! I zbiegłem na dół. To wszystko trwało ułamki sekund. Widok był nieciekawy starsza kobieta leżała z obiema nogami połamanymi z czego jedną miała na brzuchu. Uklęknąłem i zacząłem mówić (może krzyczeć): -halo proszę pani! żyje pani? Jednocześnie rozpiąłem jej kamizelkę. Zobaczyłem bardzo szybki ruch klatki piersiowej, przyłożyłem ucho do ust aby sprawdzić oddech, oddychała, ciągle do niej mówiłem. Zauważyłem że ruszała żuchwą, za każdym razem kiedy ją o coś pytałem. Miałem w głowie tysiące myśli, jednocześnie mówiłem do niej i do siostry żeby dzwoniła jeszcze raz na pogotowie (mężczyzna mówił już wcześniej, że dzwonił) i sprawdziła na słupku który kilometr, w międzyczasie zatrzymał się trzeci samochód. Po kilku minutach przyjechało pogotowie oświetliło tamto miejsce, bocznymi lampami. Z karetki wybiegli ratownicy powiedziałem im co ustaliłem, ratownik nie wyczuł tętna. Podpięli EKG, które wskazywało że jeszcze jest akcja serca. Poprosili żebym nałożył rękawiczki, oni założyli jej kołnierz. Pomogłem przenieść kobietę na deskę ratowniczą i razem przenieśliśmy ją na górę na asfalt. Przestała oddychać. Ratownicy zajęli się nią, a ja przez dwie sekundy stałem bezczynnie, poczym zdjąłem rękawiczki, odszedłem i odpaliłem papierosa. Rozmawiałem chwilę z mężczyzną z tego trzeciego samochodu. Miałem z nim podejść i zobaczyć jak wygląda samochód sprawcy, ale pomyślałem, że trzeba wrócić do tej kobiety i ratowników. Ratownicy powiedzieli żebym wyrzucił papierosa założył rękawiczki i jeszcze im pomógł. Dostałem ambu, taki aparat do sztucznego oddychania i pompowałem. W międzyczasie przyjechała policja. Spisywali dane, moje podała siostra. Ratownicy zmieniali się robiąc masaż serca, podali jej chyba podwójną atropinę. Pamiętam, że pompując podałem policjantowi mój numer telefonu. Po chwili przyjechała druga karetka. Wyszli ratownicy i lekarz. Uklęknął stwierdził zgon i powiedział do mnie: -może pan przestać pompować. Ciągle przypominam sobie jej oczy, otwarte żółte i z malutkimi źrenicami. Policjant wziął ode mnie dowód i powiedział, że będziemy jeszcze musieli z siostrą złożyć zeznanie, ale możemy to zrobić w Lublinie. Odjechaliśmy, po drodze w Jastkowie spotkaliśmy jeszcze zakonnika autostopowicza, którego zabraliśmy do Lublina.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!