środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Szkoła nerwów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2005, 22:06

„Chamki prymitywne” i „niby-magistry”. To tylko niektóre określenia, które słyszymy od pani dyrektor – skarżą się nauczycielki. – Nic podobnego! – oburza się dyrektorka. – Ja tylko wydaję służbowe polecenia.

Zespołem Szkół nr 2 (podstawówka i gimnazjum) w Jaszczowie policja interesuje się od października. – Prowadzimy dochodzenie w sprawie niszczenia dokumentów – wyjaśnia podinspektor Jacek Kucharczyk, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Łęcznej. – Lada moment postawimy zarzuty. Komu? Nie mogę teraz powiedzieć.
Dla Marzanny Sych, od ośmiu lat dyrektorki szkoły, to nie pierwszy kontakt z policją.
• Część nauczycieli dziwi się,
że dyrektorem jest osoba karana w przeszłości za przestępstwa gospodarcze.
– Nie będę o tym mówić. To moja prywatna sprawa, która wydarzyła się zanim zostałam dyrektorką szkoły – odpowiada zniecierpliwiona.
Z wymiarem sprawiedliwości spotkała się również, gdy nieumyślne spowodowała śmiertelny wypadek. – Jak pani będzie jechać samochodem, też może kogoś potrącić. Prawda? – tłumaczy dyrektorka.
Od kiedy w szkole pojawiła się policja, przeciwko dyrektorce wystąpiło kilka pracownic szkoły. Zarzut – nękanie kadry pedagogicznej. – Przy świadkach słyszymy, że jesteśmy „prymitywnymi chamkami i niby-magistrami” – opowiada jedna z kobiet. – To ogromne upokorzenie. Zwyczajny terror, który trwa od dawna – dodają inne. – Pozostało nam tylko pójść z tym do sądu i ujawnić, co się dzieje za murami jaszczowskiej szkoły.

Ze szkoły do Sądu Pracy

– Kiedy zauważyłam, że nie są nam naliczane godziny nadliczbowe, zwróciłam się z tym do dyrektorki – mówi była pracownica szkoły. – Usłyszałam, żebym dała jej spokój.
– Potem – twierdzi nauczycielka – dyrektorka utrudniała mi dokształcanie się. Po prostu nie dawała mi wolnych dni, które przysługują uczącym się nauczycielom. Atmosferę zagęszczały docinki i kąśliwe uwagi rzucane pod moim adresem. A na trzy dni przed wakacjami dostałam wypowiedzenie, mimo iż lada moment miałam zostać nauczycielem mianowanym. Dramat. W parę dni musiałam znaleźć nową pracę, bo wiadomo że latem szkoły są zamknięte i dyrektorzy nikogo nie przyjmują – wspomina. – Miałam szczęście, że udało mi się coś znaleźć.
Teraz walczy o swoje prawa w Sądzie Pracy. W pozwie domaga się uznania, że bezpodstawnie ją zwolniono. Liczy też na 10 tys. zł odszkodowania. Ale do szkoły w Jaszczowie nie chce wracać. – Tam, gdzie teraz pracuję zobaczyłam, jak powinni być traktowani ludzie. Wcześniej nie miałam pojęcia, że w pracy może być normalnie.

Rozmowy kontrolowane


Nauczycielki skarżą się też, że są zmuszane do pisania dokumentów ze wsteczną datą. Bo różne papiery, które znajdowały się w sekretariacie, gdzieś zginęły. – Na polecenie pani dyrektor, kadrowa zażądała, abym z datą wsteczną napisała podanie o roczny urlop – skarży się w liście przygotowanym dla kuratora oświaty jedna z kobiet.
Ale i na tym katalog oskarżeń wobec szefowej się nie kończy. – Kiedy zostałam zatrudniona w szkole, pani dyrektor ostrzegła, że nie wolno mi rozmawiać z jedną z pracownic – mówi jedna z nauczycielek.
– Nie wiedziałam o co chodzi. Wszyscy mnie unikali. Traktowali jak powietrze – wspomina „czarna owca”. – Dopiero po pewnym czasie zaczepił mnie jeden z kolegów. Powiedział, że mu przykro, ale ma zakaz rozmawiania ze mną.
Co na to wszystko dyrektorka? – To pomówienia. Wojnę wywołały kobiety, które mają naturę wojowniczek. Na nikogo nie krzyczę. Nikogo nie obrażam. Ja tylko wydaję polecenia – zapewnia Marzanna Sych, kiedy rozmawiamy w jej gabinecie. – Zresztą są nauczyciele, którzy mogą moje słowa potwierdzić.
I rzeczywiście. Po chwili do gabinetu wchodzi czworo pedagogów. – 35 lat tu pracuję i wielu dyrektorów przeżyłam. Ale tak dobrego dyrektorstwa tu jeszcze nie było – zachwala kobieta, a inni przytakują.
• Skąd wiedzieliście, że trzeba tu przyjść i stawać w obronie szefowej? Ktoś was o to prosił?
– Hmm, no nie. Przez przypadek usłyszeliśmy. I przyszliśmy – mówią zmieszani.
Skargi na dyrektorkę dotarły też do wójta Milejowa, któremu podlega szkoła w Jaszczowie. Wójt uważa, że konflikt zażegnał. Jak? – Porozmawiałem z jedną i drugą stroną – mówi Tomasz Suryś.
Dla Surysia przeszłość pani dyrektor nie ma znaczenia. – O przestępstwach gospodarczych, których miała się dopuścić, nie słyszałem. Zresztą, to nie ja ją zatrudniałem. I formalnie nie mogę nic zrobić.
• Ale to przecież pan jest odpowiedzialny za zatrudnianie i zwalnianie dyrektorów szkół?
– Zwolnić dyrektora? To wcale nie jest prosta sprawa – kręci głową wójt.
Kuratorium Oświaty w Lublinie nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. Czeka na pisemną skargę od nauczycieli.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!