wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Szkoła nieuczciwej konkurencji

Dodano: 12 sierpnia 2003, 13:21

Dochód ze sprzedaży podręczników to ok. 600 mln zł rocznie, ale według szacunków Stowarzyszenia Księgarzy Polskich ok. 40 proc. książek rozprowadzanych jest w szarej strefie. Lubelscy księgarze zwrócili się do samorządów Lubelszczyzny i Izby Skarbowej o ukrócenie tego procederu.

- Prowadzimy kontrolę w szkołach, ale absolutnie nie jest to żadna nagonka na nauczycieli - podkreśla naczelnik I Urzędu Skarbowego w Lublinie Wojciech Majczyna. - Każdy dochód musi być opodatkowany. My jedynie sprawdzamy, czy sprzedaż podręczników prowadzona jest zgodnie z przepisami. We wrześniu będziemy mieli wyniki kontroli.
Lubelscy księgarze przekonują jednak, że w większości szkół prowadzona jest sprzedaż podręczników przez nauczycieli lub pośredników, którzy nie mają zarejestrowanej żadnej działalności gospodarczej. "Wydawcy oferujący nauczycielom różnego rodzaju upominki, w jawny sposób uprawiają korupcję i kpią sobie z prawa, łamiąc przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji” - przekonują księgarze w piśmie do samorządów i Izby Skarbowej.
Dodają, że sprzedaż bezpośrednia w szkołach nie tylko daje możliwość unikania płacenia podatków i składek ZUS. Rodzice skarżą się, że nauczyciele bardzo często zmieniają podręczniki, toteż kolejne roczniki uczniów nie mogą korzystać z używanych książek. A wprowadzane do szkół "bocznymi drzwiami” książki, często mają niską wartość merytoryczną. Przykładem - osławiony podręcznik z wulgarnymi słowami na stronie tytułowej.
- Nie jest też prawdą, że w szkołach książki sprzedawane są po niższej cenie - mówi Grażyna Wysocka, właścicielka lubelskiej księgarni. - Znam przypadki, że były droższe o 4 zł niż w księgarni. Niektóre szkoły współpracują jednak z nami i dostarczają listy podręczników.
Jak zapewnia Waldemar Kijek z Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego w Lubartowie, w szkołach tego miasta sprzedawane są jedynie podręczniki używane. Według księgarzy niewiele samorządów potraktowało równie poważnie ich apel o pomoc w zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
- Księgarze mają swoje racje, ale wydawnictwa odpowiadają jedynie na zapotrzebowanie rynku - mówi Ewa Grela z Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. - Sprzedaż bezpośrednia wcale nie jest preferowana przez wydawców.
Wszyscy bowiem przyznają, że jedynie księgarze mogą rzetelnie doradzić w wyborze książki i sprowadzić potrzebny tytuł w każdej chwili. Nie będą mogli jednak tego robić, jeśli zostaną pozbawieni dochodów z sezonowego wzrostu sprzedaży. A w kolejce do łakomego kąska, jakim jest rynek podręczników, przepychają się z nimi nie tylko sezonowi pośrednicy, ale i punkty usług kserograficznych.
Powszechna akceptacja dla łamania przez nie praw autorskich doprowadziła do tego, że księgarnia sąsiadująca z lubelskimi uniwersytetami otrzymała propozycję... wstawienia między półki kserokopiarki! (alf)

SĄ SPOSOBY

Małgorzata Szymańska, nauczycielka języka angielskiego

- Generalnie wiadomo że nauczyciele nie mogą sprzedawać podręczników i dyrektorzy niektórych szkół podchodzą do tego zakazu bardzo rygorystycznie. Istnieje jednak także sprzedaż ukryta, na przykład przez kupony wydawane przez niektóre księgarnie. Nauczyciel bierze książki dla klasy, a rabat dla siebie. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO