wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Teatr pod celą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 lipca 2007, 20:25
Autor: Ewa Stępień

Tytuł: Lizystrata, komedia antyczna. Autor: Artystofanes. Aktorzy: więźniowie i więźniarki Aresztu Śledczego w Lublinie.

Reżyser: Łukasz Witt-Michałowski. Muzyka: Max Kowalski.
Scena, w której Lizystrata spiera się z Probulosem. Grają Stelka i Darek. - Przeczytałam tę komedię. Zgodziłam się zagrać, nie tylko z powodu nudy więziennej. To jest interesujące - mówi Stelka. - Za co tu jestem? Za pobicie, rozbój.
- Daruś jestem - sceniczny Probulos tryska humorem. - Na początku nie mogłem pojąć, o co w tej sztuce chodzi, ale już się zidentyfikowałem z bohaterem, którego gram. Jest z lekka zblazowany, jak ja. No, oczywiście, że za niewinność tu jestem. Wszystko to pomówienia były. A tak na serio i w skrócie, to za oszustwa.
Do akcji włącza się chór starców. W chórze jest Andrzej. Za kraty trafił za przestępstwa gospodarcze. - Na wolności też byłem aktywny - opowiada. - Teraz pracuję w więziennej bibliotece, gram w sztuce.
24-latek skazany za kradzieże z włamaniem, studiuje swoją kwestię. Gra Kinesjasa. - Swojego imienia nie podam - zarzeka się. - Gram, bo coś pod celą trzeba robić.
Na razie aktorzy zapoznają się z tekstem. Każdego dnia strażnicy przyprowadzają więźniów do świetlicy. Kilka kobiet, kilkunastu mężczyzn. Siadają przy stole. Zapalają papierosy i czytają role. Nad wszystkim czuwa reżyser Łukasz Witt-Michałowski, nagrodzony "Grand Prix” na festiwalu Kontrapunkt w Szczecinie za "Kamienie w kieszeniach”. - Wtedy na festiwalu oglądał mój spektakl psycholog z tego więzienia - opowiada Łukasz. - Zaproponował mi pracę z osadzonymi.
Reżyser mówi, że interesują go tematy, które dzieją się w trudnych do adaptacji miejscach. - Mam też okazję pracować z ludźmi, których na co dzień bym nie spotkał. Wybrałem tę komedię, ponieważ kobiety są w niej odseparowane od mężczyzn. Podobnie, jak w więzieniu - dodaje.

Aby jeszcze bardziej upodobnić antyczny świat do więziennych realiów, co nieco pozmieniano w tekście Arystofanesa. Artur, grający Herolda, wymyślił razem z Darkiem nowe kwestie dla chóru damskiego i męskiego, wykorzystując gwarę więzienną. A zamiast Akropolu akcja sztuki rozgrywać się będzie w kantynie, czyli sklepie dla osadzonych. - Bardzo się zaangażowałem - przeżywa Artur. - Oprócz pisania tekstów, szyję też kostiumy.
Premiera spektaklu odbędzie się podczas Międzynarodowych Konfrontacji Teatralnych w Lublinie. Potem planowana jest jego prezentacja w więzieniach w całym kraju oraz udział w I Festiwalu Teatrów Więziennych w Warszawie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!