sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Tragedia w drodze na saksy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 czerwca 2007, 19:10
Autor: FABIAN PLAPIS

Jedna osoba zginęła na miejscu, a siedem odwieziono do szpitala. Takie są skutki wczorajszego wypadku busa w Maziarce koło Annopola.

Pasażerami byli głównie mieszkańcy Lubelszczyzny. Jechali do pracy za granicą.
- Zginął człowiek. A to ja miałam siedzieć na jego miejscu - opowiada roztrzęsiona Kazimiera Chabrosz z Włodawy. - Cud od Boga, że w ostatniej chwili zajęłam fotel z tyłu busa...
Bus na rzeszowskich numerach rejestracyjnych wiózł jedenaście osób do Krakowa. Tam czekała ich przesiadka i dalsza podróż, m.in. do Anglii i Włoch. W Maziarce koło Annopola samochód gwałtownie zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Przód kabiny został całkowicie zmiażdżony. Na miejscu zginął zmiennik kierowcy, czterdziestoletni mieszkaniec Włodawy. Czternastoletniego chłopca ze złamaniami nóg przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Lublinie. Sześć innych osób, które ucierpiały w wypadku, trafiło do szpitala w Kraśniku. Jedna z objawami wstrząśnienia mózgu pozostała na obserwacji, resztę po opatrzeniu ran i złamań lekarze zwolnili do domu.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że winę za wypadek ponosi kierowca auta, które nadjechało z naprzeciwka.
- Wyprzedzał "na trzeciego”. Kierowca busa, chcąc uniknąć czołowego zderzenia, uciekł na pobocze i wpadł na drzewo - relacjonuje Janusz Majewski, rzecznik kraśnickiej policji.
- To był bordowy Mitshubishi Carisma - dodaje Michał Burdach, jeden z pasażerów rozbitego busa. - Nawet się nie zatrzymał. Wszystko dokładnie widziałem.
Policja wciąż poszukuje kierowcy mitsubishi, sprawcy wypadku.
Zakręt w Maziarce cieszy się ponurą sławą. Wielu kierowców łamie tu przepisy wyprzedzając innych, przekraczając prędkość, choć łuk jezdni i wzniesienie poważnie utrudniają widoczność. Kilka dni temu, niemal w tym samym miejscu, także kierowca busa uderzył w drzewo. Zasnął za kierownicą. Na szczęście nie było ofiar.
- Tu praktycznie nie ma drzewa, na które nie wpadł samochód. W sierpniu ub. roku zginęła na tym zakręcie młoda dziewczyna, a jeszcze wcześniej dwoje Rosjan - przypomina jeden z mieszkańców Maziarki.
Wczoraj na miejsce wypadku przyjechali drogowcy. Sprawdzali, co można zrobić, aby było bezpieczniej.
- Możemy postawić znaki ograniczające prędkość. Wszystko inne zależy od rozsądku kierowców - podsumował Henryk Kawa z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Kraśniku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Edward
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Edward
Edward (24 października 2007 o 10:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Apel o dostosowanie zieleni przydrożnej do wymogów bezpieczeństwa współczesnego ruchu drogowego.Rozwój motoryzacji niesie ze sobą zagrożenia wypadkami, w których ponoszą śmierć i tracą zdrowie użytkownicy dróg. Do większości wypadków dochodzi wskutek błędów popełnianych przez człowieka. Należy oczywiście dążyć do zmniejszenia ilości tych błędów, jednak ograniczenia fizyczne i psychiczne, na jakie podatny jest człowiek sprawiają, że ich całkowite wyeliminowanie jest nierealne. Dlatego też, w całym cywilizowanym świecie nie ustają starania, aby łagodzić skutki wypadków, do których dochodzi wskutek błędów popełnianych przez uczestników ruchu. Wprowadzone rozwiązania takie jak: pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, foteliki dla dzieci, ABS, kontrolowana strefa zgniotu itp, uchroniły od śmierci lub kalectwa wiele osób uczestniczących w wypadkach.Błędy ludzkie, w połączeniu z wadami technicznymi pojazdów i zmiennym stanem nawierzchni, skutkują często zjechaniem pojazdu z jezdni na pobocze. Gdy w bliskim otoczeniu jezdni utrzymywane są niczym nieosłonięte nieodkształcalne przeszkody (drzewa, słupy itp.) dochodzi do najechania na nie. W momencie zderzenia wyzwala się ogromna niszcząca siła a skutkiem jej gwałtownego wyładowania są bardzo ciężkie obrażenia ciała osób znajdujących się w pojeździe. Energia ta może zabić człowieka w przypadku uderzenia bokiem pojazdu w przeszkodę już przy prędkości 30 km/h.Przy polskich drogach ponad 90% takich obiektów to drzewa. Ponieważ w zderzeniach z nimi nie pomagają żadne zabezpieczenia, dlatego też śmiertelność w tego typu wypadkach jest bardzo wysoka, a drzewa przydrożne często nazywane są "drzewami śmierci”.Więcej w załączonych plikach na stronie: [url="http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/303560.html"]http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/303560.html[/url]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!